Wiceminister Bromber: upraktyczniamy naukę. Eksperci: coraz trudniej studentom o dostęp do pacjenta

Autor: Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia12 listopada 2022 16:00

Ponad 10 tys. studentów podjęło w październiku naukę na kierunku lekarskim. Ministerstwo Zdrowia mówi o sukcesie, medycy o obawach o jakość kształcenia. - Parametr liczbowy nie stoi w sprzeczności z jakościowym - przekonuje wiceszef resortu Piotr Bromber. Eksperci podkreślają, że system kształcenia nie nadąża za rozwojem technologii, studentom coraz trudniej o dostęp do pacjenta, a absolwenci nie są przygotowani do zawodu.

Wiceminister Bromber: upraktyczniamy naukę. Eksperci: coraz trudniej studentom o dostęp do pacjenta
W 2022 roku studia lekarskie podjęła rekordowa liczba studentów. Fot. PAP/Aleksander Koźmiński
  • Rekordowa liczba studentów rozpoczęła w październiku naukę na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym
  • - Jeżeli będziemy pilnowali standardów kształcenia, to ono będzie na odpowiednim poziomie - przekonuje wiceminister zdrowia Piotr Bromber
  • Jak podkreśla, w ubiegłym roku powołano zespół do spraw zmian standardów kształcenia, które mają obowiązywać od przyszłego roku akademickiego
  • - System kształcenia kadr medycznych nie nadąża za rozwojem technologii - uważa prof. Halina Podbielska, przewodnicząca Rady Dyscypliny Naukowej Inżynieria Biomedyczna na Politechnice Wrocławskiej
  • - Dzisiaj absolwent przychodzi do apteki nieprzygotowany do wykonywania zawodu - ocenia Bożena Szymańska, pełnomocnik zarządu ds. farmaceutycznych DOZ SA
  • Prof. Zbigniew Gaciong, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwraca natomiast uwagę, że rosną trudności w dostępie do pacjentów, przy których mogą szkolić się studenci
  • O kształceniu kadr medycznych w Polsce dyskutowano w trakcie XVIII Forum Rynku Zdrowia

Kształcenie kadr medycznych w Polsce

W roku akademickim 2022/2023 naukę na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym rozpoczęła rekordowa liczba ponad 10 tys. studentów. Ministerstwo Zdrowia mówi o sukcesie, medycy mają wątpliwości, co do jakości kształcenia na uczelniach, których liczba wzrasta skokowo. Jeszcze w 2016 roku przyszłych lekarzy kształciło 16 uczelni, dziś już 24, a jak zapowiada resort zdrowia, w 2023 roku możliwe, że będzie ich przynajmniej 26.

- Łatwo przyjąć narrację, że zwiększająca się liczba oznacza kiepską jakość. Dzisiaj mamy pierwszych absolwentów z uczelni w Opolu, Zielonej Górze, Rzeszowie, Kielcach. Studenci z Zielonej Góry przy pierwszym swoim podejściu zdali najlepiej Lekarski Egzamin Końcowy - przekonywał w trakcie XVIII Forum Rynku Zdrowia wiceminister zdrowia Piotr Bromber.

Wiceszef resortu podkreślał, że większość nowych kierunków lekarskich otwierana jest na uczelniach, które mają doświadczenie w prowadzeniu kierunków medycznych, gdyż kształciły już fizjoterapeutów, ratowników medycznych czy pielęgniarki i położne, "co oznacza, że mają doświadczenie".

- Można pilnować parametru zarówno liczbowego, jak i jakościowego. To nie stoi w sprzeczności. Jeżeli będziemy pilnowali standardów kształcenia, to ono będzie na odpowiednim poziomie - podkreślał, tłumacząc, że "wychodząc naprzeciw wątpliwościom, co do nowych kierunków", w ubiegłym roku powołano zespół do spraw zmian standardów kształcenia, które mają obowiązywać od przyszłego roku akademickiego.

- W mojej ocenie dzięki wprowadzonym mechanizmom jakość będzie wyższa. Upraktyczniamy studia, mówimy o ważnej roli centrów symulacji - dodawał wiceminister Bromber.

„Jeżeli dorzucimy medykom pracy administracyjnej, będzie potrzeba ich więcej”

Na liczbę lekarzy zwracał uwagę prof. Ryszard Gellert, dyrektor, Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Wskazywał, że trudno jednoznacznie określić ile potrzeba medyków w Polsce, bo "zależy to od wielu zmiennych, jak choćby ze względu na potrzeby pacjentów, możliwości systemu ochrony zdrowia, możliwości systemu kształcenia kadr oraz zadań, w jakie zaangażuje się personel".

- Jeżeli dorzucimy medykom pracy administracyjnej, będziemy potrzebowali ich więcej, jeżeli odciąży się ich z papierów, wystarczy mniej. Są też pewne trendy czasowe, jak np. pandemia, która nam towarzyszy od dwóch lat - tłumaczył podkreślając, że wobec wzrastającej liczby studentów, zadaniem CMKP będzie przygotowanie odpowiedniej liczby miejsc akredytowanych do szkolenia specjalizacyjnego.

Lekarze coraz częściej stawiają na work-life balance

- Wielu lekarzy kończy szkolenie specjalizacyjne, kończy PES i odchodzi do prywatnego sektora - kontrował Paweł Doczekalski, przewodniczący Komisji ds. Młodych Lekarzy w Naczelnej Izbie Lekarskiej.

Podkreślał, że sama liczba potrzebnych lekarzy niewiele mówi, ponieważ jest zróżnicowana w zależności nie tylko od specjalizacji, ale również regionu czy nawet miasta. Stawiał w wątpliwość słuszność skokowego zwiększania liczby uczelni kształcących lekarzy, co może oznaczać "produkcję medyków na eksport", a także na uproszczone wydawanie pozwoleń na pracę medykom zza granicy ze względu na barierę językową.

- W przypadku przybyłych lekarzy do Polski izba lekarska nie weryfikuje jakości, ale tylko znajomość języka polskiego. Zapraszaliśmy ministra zdrowia Adama Niedzielskiego na komisję językową w OIL w Warszawie. Na 10-15 kandydatów, jeden, może dwóch zdawało test językowy - tłumaczył.

Wyliczał, że nie chodzi tylko o lekarzy z Ukrainy czy Białorusi, ale także z Burkina Faso, Arabii Saudyjskiej, Jamajki czy "innych wysp". Pytał czy chodzi o to, aby liczba lekarzy zgadzała się w Excelu, czy jednak chodzi o jakość. - W ten sposób zawód lekarza nie powinien i nie może funkcjonować - podkreślał Doczekalski.

Dopowiadał, że zmienia się mentalność młodych lekarzy, którzy coraz częściej stawiają na work-life balance. - Nie chcą już pracować po 24 godziny, czy brać po 7-8 dyżurów w miesiącu. Kiedyś był etos pracy lekarza, dziś już nie chcą w ten sposób funkcjonować - tłumaczył.

System kształcenia kadr medycznych nie nadąża za rozwojem technologii

Prof. Halina Podbielska, przewodnicząca Rady Dyscypliny Naukowej Inżynieria Biomedyczna na Politechnice Wrocławskiej, zwracała natomiast uwagę, że system kształcenia kadr medycznych nie nadąża za rozwojem technologii i wciąż nie do końca przygotowany jest do współczesnych potrzeb związanych z coraz większą liczbą nowoczesnej aparatury w szpitalach.

Wskazywała, że w USA prowadzone są już studia, które kończą się uzyskaniem tytułu Physician Engineer, czyli lekarza inżyniera.

- Rozwój technologii tak przyspieszył, że rzadko który system tradycyjnej medycyny nadąża za nim w swoich założeniach kształcenia. Nie możemy kształcić lekarzy, którzy nie będą mieli wiedzy o nowych technologiach. Musi się ona znaleźć w programach kształcenia i w tej chwili już bardzo wiele uniwersytetów na świecie to rozumie - podkreślała prof. Podbielska.

Tłumaczyła, że powinna istnieć elita, dla której studia medyczne będą nieco inaczej wyglądały.

- Potrzeba nam jutronautów. Osób, które będą kształtowały oblicze medycyny w przyszłości. Oprócz lekarzy, którzy będą mieli bezpośredni kontakt z pacjentem, potrzebujemy wizjonerów przyszłości, lekarzy nadających kierunek rozwojowi medycyny - wyjaśniała.

Wyliczała, że rocznie w Polsce około 1000 osób kończy inżynierię biomedyczną.

- To są osoby, które bardzo dużo umieją z medycyny, odbywają praktyki w szpitalach, a nie potrafimy ich wykorzystać masowo w ochronie zdrowia - tłumaczyła.

"Dzisiaj absolwent przychodzi do apteki nieprzygotowany do wykonywania zawodu"

Bożena Szymańska, pełnomocnik zarządu ds. farmaceutycznych DOZ SA, podkreślała, że problemy kadrowe dotyczą nie tylko lekarzy, ale i farmaceutów, których z roku na rok brakuje coraz więcej, a "dodatkowym zmartwieniem jest to, że w obecnym roku akademickim wyjątkowo niska liczba osób podjęła studia na kierunku farmaceutycznym". 

Tłumaczyła, że już wcześniej wskazywano na niechęć studentów do tego kierunku, stąd na zgłaszane przez środowisko postulaty odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia, powołując zespół ds. zmiany programu kształcenia farmaceutów.

- W tej chwili z 5,5 tys. godzin obejmujących program nauczania, tysiąc to nauka chemii, co zniechęca młodych ludzi do podejmowania studiów. Dla porównania tylko 60 godzin to opieka farmaceutyczna - tłumaczyła.

- Dzisiaj absolwent przychodzi do apteki w zasadzie nieprzygotowany do wykonywania tego zawodu, przez co musi podejmować kosztowne kształcenie podyplomowe i dodatkowe kursy - wyjaśniała Szymańska, dodając, że obecny program nauczania jest niezmienny od 40 lat.

Przestrzegała, że "brak farmaceutów, to brak dostępności do leków dla pacjentów”.

Rosną trudności w dostępie do łóżek szpitalnych, przy których szkolą się studenci

Prof. Zbigniew Gaciong, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwracał uwagę, że proces kształcenia utrudnia możliwość poszerzenia bazy klinicznej.

- Rosną trudności w dostępie do łóżek szpitalnych, do pacjentów, przy których mogą szkolić się studenci. Choć techniki symulacyjne są ważne i zdobywają coraz większe znaczenie, konieczny jest dostęp do pacjenta. I to dostęp nie 20-osobowej grupy do jednego chorego, a gwarantujący studentom bezpośredni kontakt z pacjentem - podkreślał.

- Osobiście postuluję o wprowadzenie instytucji szpitala uczącego, co funkcjonuje na całym świecie. U nas szpitale bardzo chętnie przyjmują rezydentów, bo to są opłacane przez Ministerstwo Zdrowia ręce do pracy, ale nie wykazują już zainteresowania szkoleniem studentów - tłumaczył prof. Zbigniew Gaciong.

Wyjaśniał, że z roku na rok dla administracji uczelni negocjacje z zarządzającymi szpitalami na temat kształcenia studentów są coraz trudniejsze. - W tej chwili są wręcz beznadziejne. Zgadzają się przyjąć studentów na zajęcia, ale padają ogromne sumy - przyznał.

"Erasmus+ może podnosić jakość kształcenia kadr medycznych"

Jak wskazywał dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji oraz Narodowej Agencji Programu Erasmus+ Paweł Poszytek, jakość kształcenia może podnieść program Erasmus+.

- Erasmus kojarzy się z wymianą studentów, a to jest tylko niewielki wycinek tego programu. To również dofinansowanie projektów mających podnieść jakość kształcenia kadr medycznych. W samym tylko trzyletnim okresie 2019-2021 dofinansowaliśmy w Polsce ponad 260 projektów, na kwotę 18 mln euro - wyliczał Poszytek.

Wyjaśniał, że na dofinansowanie mogą liczyć przede wszystkim projekty wykazujące się innowacyjnością z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.

Podkreślał, że dla samych studentów to również możliwość wyjazdu na zagraniczne staże na uczelnie partnerskie, gdzie mogą zdobyć dodatkowe kompetencje i umiejętności.

- Dzięki współpracy międzynarodowej praktycznie wszystkich uczelni medycznych w Polsce, to także możliwość wymiany doświadczeń przez kadry tych uczelni - tłumaczył.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum