WIM: szkolą, jak ratować rannych na polu walki, a to przydaje się także w czasie pokoju

Autor: JW/Rynek Zdrowia • • 23 lipca 2019 17:23

Symulatory wysokiej wierności, instruktorzy za lustrem weneckim, pozoranci, wielu rannych naraz - to niektóre z elementów szkolenia realizowanego w Pracowni Stymulacji Medycznej Centrum Kształcenia Podyplomowego, Doskonalenia Zawodowego i Symulacji Medycznej (CKPDZiSM) Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Ta wiedza może pomóc ratować zdrowie i życie także w czasie pokoju.

WIM: szkolą, jak ratować rannych na polu walki, a to przydaje się także w czasie pokoju
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

W CKPDZiSM Wojskowego Instytutu Medycznego trwa seria szkoleń dotyczących medycyny pola walki. We wtorek (23 lipca) dziennikarze mogli zobaczyć, jak wyglądają zajęcia pn. "Trauma Room II". Kursy prowadzone są przy użyciu najnowocześniejszych symulatorów medycznych, a scenariusze oparto na analizie najczęstszych przyczyn zgonów rannych żołnierzy: masywnych krwotokach, niedrożności dróg oddechowych czy odmie.

Rynek Zdrowia zapytał, po co WIM szkoli w ratowaniu rannych na polu bitwy, skoro… nie mamy wojny.

- Są trzy duże grupy sytuacji, w których na pewno te umiejętności mogą zostać wykorzystane. Dwie faktycznie dotyczą stricte działań wojskowych. Oczywiście, Polska bezpośrednio nie uczestniczy - na szczęście - w konflikcie zbrojnym, ale posiadamy przecież kilka kontyngentów zagranicznych. Mimo że żołnierze nie operują w strefie działań wojennych, nie możemy zakładać, że to się nie wydarzy i wysłać kompletnie nieprzygotowanych ludzi. Druga grupa zdarzeń to wszystkie codzienne sytuacje w trakcie służby wojskowej, na terenie jednostki, poligonu - wyjaśnia płk lek. med. Jarosław Kowal, zastępca dyrektora WIM.

Dodaje, że bardzo istotnym zbiorem sytuacji, gdzie można wykorzystać umiejętności ratownicze w "wojskowych" obrażeniach, są zdarzenia cywilne typu wybuch gazu, eksplozja kotła parowego, zamach terrorystyczny.

- Eksplozję ładunku wybuchowego podczas wojny można porównać do wybuchu dużej butli gazowej czy właśnie kotła parowego. Oczywiście nie w stosunku jeden do jednego, ale zdarzenia te skutkują bardzo zbliżonymi charakterami obrażeń u ofiar - mówi.

Zauważa, że w przypadku zamachu terrorystycznego często bardzo dużo ofiar powoduje nie sam zamach, ale jego pochodne. Chodzi m.in. o niepodjęcie skutecznych działań ratujących życie, choćby z powodu niewiedzy, braku umiejętności praktycznych w sytuacji, gdzie naraz jest wielu poszkodowanych.

Z kolei Agnieszka Słupecka, kierownik CKPDZiSM, zwraca uwagę, że przekazywane przez instruktorów umiejętności mogą przydać się także w przypadku dużych wypadków komunikacyjnych lub każdych innych zdarzeń, gdzie jest wielu rannych.

- Wówczas trzeba bardzo szybko zdecydować, komu najpierw udzielić pomocy, trzeba umieć skutecznie zsynchronizować działania. Nasze kursy tego uczą, zapraszamy na nie także cywilnych lekarzy, ratowników, pielęgniarki. Tę wiedzę warto implementować do medycyny cywilnej - podkreśla.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum