Tego nie nauczysz się na studiach ani oglądając seriale medyczne

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 18 sierpnia 2011 06:15

Lekarze mają ogromne braki edukacyjne dotyczące komunikacji interpersonalnej. Tymczasem deficyt takich umiejętności nie tylko przekłada się na stopień niezadowolenia pacjentów, ale też na mniejsze zabezpieczenie lekarza przed agresją chorych.

Tego nie nauczysz się na studiach ani oglądając seriale medyczne

Adepci medycyny nie zyskują takiej wiedzy w toku studiów, ale muszą zdobyć je sami, często podpatrując starszych kolegów. W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się specjaliści, którzy przekazują choremu albo jego bliskim złe nowiny.

Według dr Macieja Hamankiewicza, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, do braku umiejętności komunikowania się z pacjentami przyznaje się około 30 proc. polskich lekarzy. Twierdzą oni też, że taka wiedza byłaby im bardzo przydatna.

Komunikacja - najsłabsze ogniwo
Badania przeprowadzone w 2010 roku  na Politechnice Wrocławskiej przez zespół naukowców z Zakładu Psychologii Zarządzania i Zachowań Konsumenckich wykazują, że najsłabszą stroną polskiego systemu ochrony zdrowia jest nieumiejętność lekarzy rozmawiania z cierpiącym pacjentem i jego rodziną.

Wprawdzie lekarze wykazują się ponadprzeciętnie rozwiniętą umiejętnością analitycznego myślenia, jednak pod względem umiejętności komunikacyjnych i społecznych wypadają znacznie gorzej od reszty społeczeństwa.

Jak twierdzi doktorantka Tomira Chmielewska-Ignatowicz, specjalista ds. HR, PR i marketingu w niepublicznej służbie zdrowia, badacz komunikacji między lekarzem a pacjentem, polscy lekarze najgorzej prezentują się w sytuacjach ekstremalnych, gdy zmuszeni są zakomunikować choremu niepomyślną diagnozę.

- W takich momentach w grę wchodzi bardzo duży stres, który towarzyszy obu stronom. Zła diagnoza zmienia bowiem całe życia pacjenta, jego sytuację zawodowa, rodzinną, finansową. Dlatego oczekiwania pacjenta w stosunku do lekarza są bardzo wysokie - tłumaczy Chmielewska-Ignatowicz.

- Od umiejętności komunikacyjnych lekarza zależy nie tylko to, w jaki sposób pacjent zareaguje na rozpoznanie, ale też przyszły sukces terapeutyczny. Jeżeli bowiem pacjent nie znajduje w sobie motywacji do leczenia, to opóźnia proces leczenia. Gdy jest niezmotywowany, szybciej też pojawia się u niego depresja - dodaje.

Wzorem starszych kolegów
Dr Hamankiewicz twierdzi, że wprawdzie nie dysponujemy polskimi badaniami dotyczącymi poziomu zainteresowania lekarzy szkoleniami z zakresu tzw. umiejętności miękkich, jednak z powodzeniem można przyjąć, że co najmniej 30 proc. polskich lekarzy chciałoby posiadać umiejętności komunikowania się z pacjentami. Świadczą o tym dane zebrane za pośrednictwem strony internetowej założonej przez NIL dotyczącej monitoringu agresji w ochronie zdrowia.

Z badań Chmielewskiej-Ignatowicz wynika natomiast, że lekarze najczęściej poszukują wskazówek na temat tego, jak rozmawiać z pacjentem, gdy kończą staż i zaczynają samodzielną pracę.

Przyznają oni, że tego typu wiedzę często zdobywają podpatrując zachowania starszych kolegów. Może to być dobra droga, jednak tylko wówczas, gdy mają oni do czynienia z pozytywnymi wzorcami. Jeśli jednak wzorce są niewłaściwe, to ulegają one niestety utrwaleniu.

Lekarze podpatrują też seriale o lekarzach. Głównie dla rozrywki, jednak przy okazji śledzą wątek komunikacji z pacjentem, zwłaszcza trudnym, roszczeniowym lub takim, któremu trzeba przekazać niepomyślną diagnozę.

Luki w medycznej edukacji
Zdaniem Chmielewskiej-Ignatowicz, za te braki odpowiada m.in. system edukacyjny studiów medycznych.

- Na uczelniach medycznych nie przykłada się dużej wagi do kształcenia umiejętności komunikacyjnych. Wprawdzie coraz częściej pojawiają się tego typu szkolenia, np. dzięki programowi „Leczyć po ludzku”, ale mają one charakter fakultatywny - tłumaczy.

- Tymczasem, żeby miały sens, muszą wejść do obowiązkowego programu studiów. Nie na zasadzie jednego semestru, ale systematycznej wiedzy przekazywanej przez całe sześć lat - dodaje.

Dr Hamankiewicz również przyznaje, że podczas studiów nie ma zająć przygotowujących w profesjonalny sposób do kontaktów z drugim człowiekiem. Nikt nie uczy przyszłych medyków, jak komunikować się z chorym przeżywającym tragedię osobistą lub bliską mu osobą.

- Nasza edukacja koncentruje się na przekazaniu wiedzy typowo medycznej. Nauka zrozumienia tego, co przeżywa drugi człowiek i jak z nim rozmawiać ogranicza się do jednego semestru psychologii, a to stanowczo za mało - mówi Hamankiewicz.

Dlatego NIL w trakcie prac nad nowelizacją ustawy o zawodzie lekarza sygnalizowała konieczność wprowadzenia do programu studiów tego typu zagadnień. Jednak czy do tego dojdzie zależy od rektorów i szkół, które te programy konstruują.

- Odkąd akademie zostały obligatoryjnie przekształcone w uniwersytety medyczne, jest szansa, że zmieni się też podejście do kształcenia studentów medycyny. Kształcenie uniwersyteckie uczy bowiem szeroko pojętego humanizmu, dlatego postulujemy, aby nie zmniejszając godzin nauczania medycznego, zwiększyć liczbę szkoleń psychologicznych - podkreśla dr Hamankiewicz.

Idą zmiany
Samorząd lekarski nie czeka jednak biernie na decyzję uniwersytetów medycznych, ale już od 2009 roku prowadzi w Ośrodku Doskonalenia Zawodowego Lekarzy i Lekarzy Dentystów szkolenia z zakresu psychologii i umiejętności porozumiewania się z pacjentami.

Jak podaje Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowy NIL, w ciągu ostatnich dwóch lat ośrodek zorganizował już ponad 100 szkoleń z zakresu umiejętności miękkich, w tym od stycznia 2011 roku odbyły się 34 szkolenia, a do końca roku zaplanowanych jest jeszcze około 30.

Tematy, które proponuje NIL, to: jak pracować z trudnym pacjentem, asertywność i rozwiązywanie konfliktów w relacji pacjent-lekarz, trening asertywności i rozwiązywania konfliktów w relacji pacjent-lekarz na poziomie zaawansowanym, analiza transakcyjna jako metoda reagowania na zachowania agresywne oraz psychomanipulacje.

- Od początku organizowania kursów z zajęć skorzystało już 1068 lekarzy, jednak zainteresowanie jest o wiele większe, dlatego też ośrodek prowadzi listy rezerwowe. Na przykład na każde szkolenie "Jak pracować z trudnym pacjentem - wstęp do umiejętności komunikacyjnych" zapisuje się około 30 lekarzy a miejsc jest tylko 12 - tłumaczy Strzałkowska.

- Dużym zainteresowaniem cieszą się też niedawno rozpoczęte szkolenia z psychomanipulacji - dodaje.

Uczestnicy wypełniają też specjalne ankiety mające na celu określić przydatność tego typu kursów. Aż 97 proc. uczestników  zgadza się ze stwierdzeniem, że z punktu widzenia praktyki lekarskiej, kurs był przydatny, a około 80 proc. potwierdza, że ich wiedza o problemach omawianych podczas kursu jest dużo większa niż przed szkoleniem.

W 2012 roku liczba szkoleń będzie znacznie większa, gdyż dodatkowo będą one finansowane ze środków UE. Podobnego typu szkolenia organizują też okręgowe izby lekarskie i ośrodki onkologiczne.

Trening czyni mistrza
Tomira Chmielewska-Ignatowicz uważa, że wprawdzie nie każdy rodzi się z umiejętnościami porozumiewania się z drugim człowiekiem, jednak zdolności te można przetrenować, a pewnych rzeczy po prostu się nauczyć. Ważne jest to, że należy wprowadzić je odpowiednio wcześnie.

- Gdyby studia medyczne wyposażyły studentów medycyny w narzędzia, jak rozmawiać z pacjentami, z jakich technik korzystać, aby odpowiednio zareagować wobec pacjentów z różnym profilem osobowościowym, to lekarze potrafiliby w znacznym stopniu sami ochronić się przed zbytnim stresem, wypaleniem zawodowym, agresją pacjentów i innymi negatywnymi zdarzeniami i emocjami - podsumowuje.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum