Szkolenie specjalizacyjne - co warto zmienić

Autor: Jacek Imiela/Rynek Zdrowia • • 09 maja 2016 05:51

Prof. Jacek Imiela*, konsultant krajowy w dz. chorób wewnętrznych, ordynator I Oddziału Wewnętrznego w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie, zwraca uwagę, że już sam przywracany staż podyplomowy musi stać się podstawą do rozsądnego wyboru specjalizacji przez lekarzy.

Prof. Jacek Imiela, konsultant krajowy w dz. chorób wewnętrznych. Fot. PTWP

- Obecnie, zdaniem zarówno młodych lekarzy jak i prowadzących staże, wymagają one modyfikacji, uzupełnienia o elementy potrzebne dla całościowego medycznego wykształcenia. Chodzi o to, by lekarz mógł w czasie stażu zobaczyć jak wygląda uprawianie tych dziedziny medycyny, których wybór rozważa, co powinno znacznie ułatwić mu podjęcie właściwej decyzji.

Zmiany wymaga podejście do realizacji modułów specjalizacji podstawowych. Mogę o tym mówić w przypadku specjalizacji, które mają moduł internistyczny.

Moduł podstawowy warto zmodyfikować
Niezmierne ważną rzeczą jest to, by moduł podstawowy był realizowany profesjonalnie i żeby rzeczywiście młodzi lekarze zdobywali ogólną wiedzę z interny, a będzie to możliwe, gdy wytypujemy w tym celu oddziały chorób wewnętrznych dysponujące dobrymi warunkami.

Wydaje się, że część kursów i staży w czasie tego szkolenia powinna być zmniejszona, tak, by lekarz odbywał moduł rzeczywiście z chorób wewnętrznych i przede wszystkim nauczył się leczyć chorych z różnymi problemami internistycznymi.

Zmiany wymaga też sposób zaliczania szkolenia z modułu podstawowego. Teraz, w przypadku wyboru specjalizacji szczegółowej, o zaliczeniu 3-letniego modułu podstawowego decyduje kierownik wybranej specjalizacji szczegółowej. To absurd, bo nie sprawdza się w ten sposób wiedzy internistycznej zdobywanej w czasie realizowania modułu.

Postulujemy żeby moduł podstawowy był zaliczany sprawdzianem testowym, co byłoby warunkiem dopuszczenia do egzaminu specjalistycznego z innej dziedziny.

System powinien być modyfikowany w taki sposób, by młodzi ludzie zechcieli wybierać specjalizacje, w których brakuje specjalistów, a które są niezwykle potrzebne. Tu sprawa wydaje się jednoznaczna. Aby lekarska młodzież chciała szkolić się w tych specjalizacjach musi otrzymać gwarancje pracy i zachęty finansowe, czyli specjalizacje deficytowe powinny być lepiej wynagradzane. Temu ma służyć uznanie interny za dziedzinę priorytetową.

Więcej rezydentur
Pewnym rozwiązaniem wydaje się też przyznanie większej liczby rezydentur w dziedzinach podstawowych, tak, by osoba, która nie dostała się na wybraną specjalizację szczegółową mogła ją następnie zrobić już po przejściu 5-letniego szkolenia.

Z pewnością tak szkolone osoby będą lepszymi lekarzami. Takie rozwiązania wprowadziłyby do systemu więcej specjalistów z dziedzin podstawowych, na które spada większość pracy w ochronie zdrowia i których brak może dramatycznie wpłynąć na dostępność do leczenia w nadchodzących latach.

Z drugiej strony wiadomym jest, że zawsze liczba chętnych do robienia niektórych popularnych specjalizacji szczegółowych będzie przekraczała ilość rezydentur. Nie można bowiem przyznawać rezydentur kierując się tylko preferencjami młodzieży, gdyż wtedy w wielu specjalnościach nie miałby kto leczyć pacjentów, natomiast w innych mielibyśmy nadmiar specjalistów.

Poprawmy dostęp do informacji
Trudności w uzyskaniu rezydentur można zmniejszyć m.in. wprowadzając rozwiązanie zaproponowane przez młodych lekarzy. Lekarze powinni mieć możliwość składania wniosków na kilka specjalizacji. Mogą wtedy dostatecznie wcześnie rozważać także dostanie się na inne specjalizacje, jeśli zabraknie miejsc w specjalizacji wybranej wstępnie przez lekarza.

 Jednak warunkiem efektywności wspomnianego rozwiązania jest dostęp do pełnej informacji. W tej chwili młodzi lekarze tak naprawdę nie zawsze mają się gdzie dowiedzieć o wolnych miejscach rezydenckich. Takie informacja w formie elektronicznej, zgromadzone w jednym miejscu powinny być jak najszybciej dostępne.

Warto też zastanowić nad możliwością realizowania różnych specjalizacji w POZ. Chorzy, zamiast być leczeni ambulatoryjnie, trafiają wprost do szpitala, także dlatego, że brakuje lekarzy pierwszego kontaktu. Może warto zatem stwarzać warunki, by młodzi lekarze mogli specjalizować się w POZ w dziedzinach podstawowych, a nie tylko w medycynie rodzinnej.

Czytaj też: Kształcenie specjalizacyjne wymaga zmian. Co zaproponują eksperci?

Przedstawione problemy są tylko częścią zagadnień dotyczących szkolenia podyplomowego. Mam nadzieję, że znajdą one rozwiązanie w pracy komisji szkolenia podyplomowego w MZ.

*Prof. Jacek Imiela zasiada w Zespole do spraw opracowania zmiany systemu kształcenia podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum