Studenci 6. roku będą uczyć młodsze roczniki? Szef KRAUM: jesteśmy gotowi do pracy z Ministerstwem Zdrowia nad projektem

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia30 maja 2022 06:00

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia Piotr Bromber wystąpił z pomysłem, by umożliwić studentom szóstego roku medycyny prowadzenie zajęć dla studentów niższych roczników. Prof. Marcin Gruchała, rektor GUMed i przewodniczący KRAUM w rozmowie z Rynkiem Zdrowia ocenia, że sam pomysł jest dobry "z tym że student nie może wprost wchodzić w rolę nauczyciela akademickiego". Zapowiada, że KRAUM chce pracować z Ministerstwem Zdrowia nad projektem.

Studenci 6. roku będą uczyć młodsze roczniki? Szef KRAUM: jesteśmy gotowi do pracy z Ministerstwem Zdrowia nad projektem
Prof. Marcin Gruchala: chcemy pracować z ministerstwem nad projektem, fot. GUMed/ Pawel Sudara
  • Rozważamy możliwość, by zdolni studenci szóstego roku mogli prowadzić zajęcia dla innych studentów z niższych roczników - mówił Piotr Bromber
  • Pomysł wywołał konsternację w środowisku i jest szeroko komentowany przez medyków
  • Skąd się więc wziął i czy ma szanse wejść w życie?
  • Prof. Marcin Gruchała, przewodniczący KRAUM, rektor GUMed w rozmowie z Rynkiem Zdrowia mówi: Pomysł ministra Brombera jest dobry, z tym że student nie może wprost wchodzić w rolę nauczyciela akademickiego
  • - Należałoby zastanowić nad takimi rozwiązaniami, jak na przykład utworzenie stanowiska asystenta nauczyciela akademickiego - mówi szef KRAUM
  • Dodaje: Nasi studenci bardzo często pracują zarobkowo w restauracjach czy sklepach. Sądzę, że ich wykształcenie na 6. roku pozwala im na podejmowanie pracy też na uczelni
  • Profesor mówi nam też m.in. jakie jest stanowisko KRAUM ws. tworzenia uczelni zawodowych kształcących lekarzy, i o tym jakie zmiany wprowadzą nowe standardy kształcenia na kierunku lekarskim

Prof. Gruchała o pomyśle Ministerstwa Zdrowia: Inspiracja pojawiła się podczas spotkania ze studentami w Gdańsku

Piotr Wróbel, Rynek Zdrowia: Podczas niedawnego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia wiceminister zdrowia Piotr Bromber wystąpił z pomysłem, by umożliwić studentom szóstego roku medycyny prowadzenie zajęć dla studentów niższych roczników. Minister zaznaczył, że to wstępna propozycja, ale już wywołała kontrowersje wśród medyków. 

Prof. Marcin Gruchała: - Rozmawiamy w środowisku, w jaki sposób poradzić sobie z pozyskaniem dla uczelni medycznych kadry dydaktycznej, której coraz bardziej zaczyna brakować. W dyskusji pojawił się wątek dotyczący skorzystania w pewnym zakresie w dydaktyce z wiedzy studentów szóstego roku kierunku lekarskiego.

To jest pomysł wiceministra Piotra Brombera i szerzej, po raz pierwszy na forum publicznym powiedział o tym projekcie. Inspiracja pojawiła się podczas spotkania ze studentami w Gdańsku, kiedy opowiadali o pozytywnych doświadczeniach wyniesionych z pracy w szpitalu.

Mamy coraz większe kłopoty z zapewnieniem kadry dydaktycznej, z pozyskaniem nauczycieli do nauczania przedmiotów przedklinicznych, takich jak: anatomia, histologia, patofizjologia, które są niezwykle ważne w kształceniu w zawodach medycznych. Coraz trudniej też o nauczycieli klinicystów, bo jako uczelnie konkurujemy z rynkiem usług medycznych, ze szpitalami które oferują dziś godne zarobki lekarzom, pielęgniarkom i położnym. W tym kontekście praca na uczelni staje mało atrakcyjna.

Zatem pozyskiwanie młodych ludzi do pracy dydaktycznej na uczelni, tworzenie zachęt do podejmowania pracy w charakterze nauczyciela akademickiego staje się realną koniecznością, jeśli chcemy kształcić coraz więcej lekarzy.

I to studenci szóstego roku kierunku lekarskiego mają zastąpić pracowników dydaktycznych, asystentów?

Otóż nie ma takiej formalnej możliwości.

Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce czy odpowiednia dyrektywa unijna opisują bardzo szczegółowo, w jaki sposób powinno wyglądać kształcenie na uczelniach, w tym medycznych, szczególnie na kierunkach regulowanych. Z tych zapisów jasno wynika, że nauczyciel akademicki musi legitymować się dyplomem magisterskim. Student takiego dyplomu nie posiada, czyli nie może nauczać.

Uważam jednak, że już w czasie ostatnich lat studiów bardzo ważne jest identyfikowanie osób, które przejawiają zainteresowanie nauką, pracą na uczelni, a w szczególności pracą dydaktyczną.

Należałoby się zastanowić nad takimi rozwiązaniami, jak na przykład utworzenie stanowiska asystenta nauczyciela akademickiego. Wyobrażam sobie, że studenci mogliby pełnić rolę wspierającą i uczestniczyć w przygotowywaniu zajęć. Oczywiście nie mogą tych zajęć prowadzić bezpośrednio, bo na to nie pozwala prawo.

Pomyślałbym zatem o tym, żeby umożliwić studentom zarobkowanie poprzez podejmowanie działań na rzecz dydaktyki na uczelni. Raz jeszcze podkreślam - nie wprost, bo student nie może wchodzić w rolę nauczyciela akademickiego.

Nasi studenci bardzo często pracują zarobkowo w restauracjach czy sklepach. Myślę, że ich wykształcenie na 6. roku, już niemałe i doświadczenie kliniczne, które zdobyli oglądając bardzo wielu pacjentów na zajęciach w czasie praktyk wakacyjnych, pozwala im na podejmowanie pracy na uczelni.

Jak wyłuskać takich studentów z zapałem, wiedzą i predyspozycjami do dydaktyki?

To ci studenci, którzy działają w uczelnianym samorządzie, angażują się w dodatkowe zajęcia w ramach studenckich kół naukowych i organizacji studenckich, organizują też akcje edukacyjne skierowane do społeczeństwa, młodzieży szkolnej. Dodatkowo, w naszym szpitalu klinicznym, jako asystenci lekarza, pod nadzorem specjalisty wspierają go przy łóżku pacjenta w klinice. Mamy takich zapaleńców, dobrze rokujących potencjalnych dydaktyków i warto byłoby się nimi zaopiekować, wesprzeć i pokierować ich życiem zawodowym w kierunku pracy nauczyciela akademickiego. 

To dla tych studentów warto rozważyć utworzenie stanowisk asystenta nauczyciela akademickiego, równolegle ucząc ich metodyki nauczania. Z drugiej strony to będzie dla nich  okres sprawdzenia, czy rzeczywiście praca na uczelni staje się ich pasją i czy mają ku temu zdolności.

Myślę, że to jest bardzo dobry pomysł, z tym, że na bardzo wczesnym etapie i bez wątpienia wymaga dopracowania.

W wykładaniu jakich przedmiotów mogliby pomagać?

Mogliby być pomocni w przygotowywaniu zajęć laboratoryjnych, odczynników, przyrządów, które będą potrzebne do przeprowadzenia eksperymentów wykonywanych przez studentów w trakcie ćwiczeń. Mogą asystować nauczycielowi akademickiemu w trakcie prowadzenia zajęć z chemii czy biochemii.

Dopuszczam również asystowanie podczas zajęć klinicznych. Przygotowanie materiałów edukacyjnych dla studentów, np. powielenie dla nich wyników badań, które są prezentowane w trakcie zajęć. Przygotowanie urządzeń diagnostycznych czy odgrywanie roli symulowanego pacjenta. Jest wiele czynności, których podjęcie uwalniałoby czas dla nauczyciela akademickiego.

Jest zatem pewna propozycja - funkcja asystenta nauczyciela akademickiego, ale jak miałby funkcjonować system zachęt powodujący, że młodzi lekarze będą chcieli stać się takim asystentem, a potem pozostawać na uczelni jako dydaktycy? 

Minister wyszedł z dobrym pomysłem, którym podzielił się z dziennikarzami, ale wymaga on rozwinięcia i doprecyzowania. W imieniu rektorów zrzeszonych w KRAUM mogę powiedzieć, że jesteśmy gotowi do pracy z Ministerstwem nad rozwijaniem tego projektu. Jest on dla nas bardzo istotny. Pilnie potrzebujemy pomocy i wsparcia ze strony resortu, żeby nie zostać z brakami nauczycieli akademickich. To już jest nasz realny problem.

Z pewnością potrzebna będzie zachęta finansowa, bo studenci muszą się z czegoś utrzymywać, jak też możliwość uzyskania dodatkowych kwalifikacji i umiejętności, które nabywaliby, np. w zakresie szkolenia pedagogicznego.

Ministerialny programu "Młody dydaktyk", który ma zachęcić młodzież do pozostawania na uczelniach medycznych powstał przy założeniu, że wielu nauczycieli będą potrzebowały kolejne uczelnie z powstającymi kierunkami lekarskimi. Jaki jest obecny pogląd KRAUM na tworzenie kierunków lekarskich w małych ośrodkach w szkołach zawodowych?

Tu zdecydowanie różnimy się w ocenie z ministrem zdrowia.

Stanowisko KRAUM dotyczące kształcenia lekarzy w uczelniach zawodowych pozostaje jednoznacznie negatywne. Jest wiele dobrych i silnych uczelni akademickich, które na pewno posiadają potencjał do tego, żeby uruchamiać studia na kierunku lekarskim z tym, że trzeba pamiętać o jakości tego kształcenia i robić to bardzo rozważnie. 

Jeżeli uczelnia decyduje się na nauczanie w zawodzie medycznym, musi bezwzględnie wypełniać standard kształcenia, a jego gwarantem jest Polska Komisja Akredytacyjna, która stoi na straży realizacji tego standardu.

Jeśli tak, to czego obawiają się rektorzy KRAUM?

Tego, że dojdzie do sytuacji, w której PKA będzie musiała wydawać negatywne opinie co do standardu kształcenia. To stworzy bardzo duży problem dla studentów, jeżeli okaże się, że studiują na uczelni, która nie wypełnia standardu kształcenia. Czujemy się odpowiedzialni za jakość kształcenia na uczelniach medycznych i z własnego doświadczenia wiemy, jakim wyzwaniem jest sprostanie standardom na studiach lekarskich, stąd nasz daleko idący niepokój.

Wiceminister Piotr Bromber mówił, że już zakończyła pracę komisja, w tym złożona z przedstawicieli uczelni, pracująca nad standardami kształcenia. Trwają prace nad rozporządzeniem. Jedną z nowości jest upraktycznienie studiów. Na czym ma polegać?

Jednym ze zmian w stosunku do dotychczas obowiązujących standardów będą zajęcia z zakresu komunikacji, zarówno z pacjentem, jak też w interdyscyplinarnym zespole specjalistów.

W większym stopniu będzie też przekazywana wiedza z zakresu przedmiotów przedklinicznych. Teoria będzie nauczana w połączeniu z aspektami praktycznymi w taki sposób, żeby studenci rozumieli, w jakim stopniu ta wiedza może być im pomocna w przyszłości, w praktycznym wykonywaniu zawodu. Student powinien mieć świadomość, jakie znacznie ma np. poznanie struktur anatomicznych w organizmie człowieka dla przyszłego chirurga, jakie znaczenie ten aspekt może mieć podczas interpretacji pewnych badań obrazowych.

Uważamy też, choć nie wiąże się to już bezpośrednio z zagadnieniem zmian w standardach kształcenia, że należy w ogóle lepiej spożytkować wiedzę posiadaną przez studentów medycznych. Służyłoby temu umożliwienie im pracy nie tylko na uczelni, ale i w szpitalach w charakterze np. asystenta lekarza, asystenta pielęgniarki, opiekuna medycznego. Nad umożliwieniem studentom wykonywania prac wspomagających w placówkach ochrony zdrowia pracuje zespół ministerialny, w składzie którego również są przedstawiciele KRAUM. Gorąco popieramy ten pomysł, bo byłby z korzyścią nie tylko dla studentów.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum