Staż pod lupą: dlaczego młodzi lekarze nie zdobywają potrzebnych umiejętności?

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 08 sierpnia 2019 05:58

Młodzi lekarze po ukończeniu stażu dobrze radzą sobie z zakresem związanym z udzielaniem pierwszej pomocy oraz diagnostyką, za to znacznie gorzej z procedurami inwazyjnymi - wynika z ankiety przeprowadzonej przez Wielkopolską Izbę Lekarską. Gdzie tkwi przyczyna tego problemu?

Staż pod lupą: dlaczego młodzi lekarze nie zdobywają potrzebnych umiejętności?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

WIL podsumowała 216 ankiet od lekarzy, którzy ocenili 25 jednostek stażowych oraz 46 ankiet od lekarzy dentystów odnoszących się do 19 miejsc prowadzących staże kierunkowe. Ocenie podlegały umiejętności zawarte w książeczce stażowej, które odpowiadają zakresowi stażu dla lekarzy i lekarzy dentystów określonemu w stosownym rozporządzeniu. Wśród ocenionych jednostek znalazły się szpitale kliniczne, wojewódzkie, miejskie i powiatowe.

- Na przeprowadzenie tej ankiety zdecydowaliśmy się głównie ze względu na fakt, iż młodzi lekarze dosyć krytycznie oceniają przebieg stażu, ale także dlatego, że przebiega on różnie w różnych jednostkach - mówi Artur de Rosier, prezes WIL.

Dodaje, że staż podyplomowy ma ściśle określony program w zakresie problemów, z jakimi lekarz stażysta powinien się zetknąć i umiejętności, z jakimi powinien wejść w samodzielne życie zawodowe. Chodziło zatem o ustalenie, co lekarz stażysta naprawdę potrafi w zakresie wymaganym programem stażu. Okazało się, że są elementy, które opanowuje większość stażystów w zdecydowanej większości szpitali, ale są także obszary, w przypadku których program stażu jest realizowany w poszczególnych szpitalach na bardzo różnym poziomie.

- Powstał zatem pomysł rankingu lecznic, jednakże z założeniem, że nie chodzi nam o krytykowanie, ale o uświadomienie dyrektorom placówek jak są one odbierane przez młodych lekarzy. Ważne, aby dyrektorzy wiedzieli co można poprawić, ale istotne jest również, szczególne w obliczu obecnego deficytu kadry lekarskiej, aby już od początku drogi zawodowej młodego lekarza mogli organizować mu pracę w sposób, który skłoni go być może do związania się ze szpitalem na stałe - przekonuje prezes WIL.

Staż w szpitalu powiatowym?
- Jeśli chodzi o samą ankietę, dokonaliśmy analizy w poszczególnych dziedzinach medycyny. Okazało się, że dobrze opanowane zostały w ramach stażu elementy związane z udzielaniem pierwszej pomocy, dobrze zaprezentował się także zakres związany z badaniem i diagnostyką. Jeżeli chodzi natomiast o różnego rodzaju umiejętności manualne, bywało różnie - zauważa Artur de Rosier.

I tak np. niewielu lekarzy stażystów potrafi udrażniać drogi oddechowe metodami chirurgicznymi, wykonać dostęp naczyniowy do żyły centralnej oraz tętnicy obwodowej. Rzadka jest także umiejętność odbarczania odmy prężnej, podobnie jak wykonania anoskopii. Z kolei wyniki dla podstawowego unieruchomienia gipsowego wynoszą średnio 60 proc.

Czytaj: Wielkopolska: lekarze ocenili przebieg stażu; co dziesiąty chce emigrować

- Ciekawe jest natomiast spostrzeżenie wynikające z ankiety, że w mniejszych szpitalach, np. powiatowych, lekarz może mieć większy dostęp do samodzielnej pracy, dlatego też umiejętności manualne wypadały tutaj lepiej. Trudno to jednak analizować statystycznie, ponieważ w szpitalach powiatowych odbywa staże zdecydowanie mniejsza liczba stażystów - wskazuje prezes WIL.

Jak zauważa, on sam odbywał swoje staże po każdym roku studiów w małym szpitalu powiatowym w Tucholi i mógł się tam nauczyć zdecydowanie więcej niż koledzy w dużych ośrodkach. Bardzo dobrze wspomina także swój staż podyplomowy w niedużym szpitalu w Bydgoszczy, gdzie miał możliwość prowadzenia pacjentów, wykonywania wielu procedur medycznych i uczestnictwa w zabiegach operacyjnych.

- Z tego okresu wyniosłem przekonanie, że to właśnie w mniejszych szpitalach młody lekarz ma szansę znaleźć się bliżej pacjenta, ponieważ nie ginie w tłumie innych stażystów - ocenia Artur de Rosier.

Czas ważnych decyzji
- Istotne jest, że większość stażystów (ponad 70 proc. ankietowanych) planuje, na podstawie stażu, podjęcie decyzji w kwestii wyboru specjalizacji. W ramach stażu reprezentowane są jednak tylko te podstawowe, dlatego w trakcie prac nad nowelizacją ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty pojawił się pomysł młodych lekarzy, aby dokonać zmian w programie stażu - mówi Artur de Rosier.

- Chodziło o to, aby pewien jego okres miał charakter fakultatywny. W ciągu tych kilku tygodni lekarz sam wybierałby sobie obszar działania. Jeśli interesuje go laryngologia, odbywałby staż na oddziale laryngologii, jeśli chirurgia - na chirurgii. Idea ta zaistniała na etapie konsultacji społecznych, ale ponieważ prace nad ustawą nadal trwają, nie wiadomo jak sprawa się zakończy. Wydaje się jednak, że to dobra droga do tego, aby staż przyniósł lekarzom więcej satysfakcji - uważa prezes WIL.

Do kwestii zbyt dużej liczby stażystów na oddziałach niektórych szpitali i wynikających z tego skutków w postaci braku pewnych umiejętności odniósł się także dr Bartosz Urbański, przewodniczący komisji ds. młodych lekarzy WIL.

- Wiemy, że preferowane są placówki kliniczne, młodzi lekarze są bowiem przekonani, że to tam nauczą się najwięcej od najlepszych specjalistów. Tymczasem tracą szansę na uzyskanie dostępu do pacjenta, a bez tego nie nauczą się wykonywania procedur wymagających umiejętności manualnych - zauważa dr Urbański.

Kwestia ryzyka
W jego ocenie, poza przepełnieniem oddziałów klinicznych stażystami istotną przyczyną luk w ich umiejętnościach jest sama struktura zatrudnienia lekarzy w szpitalach. Bardzo wielu z nich pracuje na kontrakcie, co oznacza, że za ewentualne powikłania u pacjenta, którego prowadzą, odpowiadają do połowy roszczeń.

- To główny powód, dla którego specjalista mający pod opieką stażystów, nie pozwoli im na wykonywanie procedur inwazyjnych, takich jak np. nakłucie jamy opłucnowej czy odbarczenie jamy brzusznej. Zawsze przeważy obawa, że w razie problemów trzeba będzie poświęcić własną polisę - wyjaśnia Bartosz Urbański.

Jak dodaje, osobnym problemem są przestarzałe programy stażu podyplomowego. Znajdują się tam procedury, których od kilku lat już się nie wykonuje, ponieważ zostały wyparte przez bardziej nowoczesne techniki diagnostyki i terapii. Przykładem może być nakłucie komór bocznych mózgu, czego nikt od dawna nie robi. Lekarz stażysta nie ma możliwości się tego nauczyć, a jednocześnie z programu stażu wynika, że musi zdobyć taką umiejętność.

- Bez wpływu na sytuację nie pozostaje też powszechny deficyt kadr lekarskich w szpitalach, który powoduje, że specjaliści, którzy powinni poświęcić czas stażystom, nie są w stanie tego zrobić. Z tego samego powodu stażysta przydaje się często do wykonywania zadań, które powinny należeć do obowiązków sekretarki medycznej. Warto jednak zauważyć, że dużo zależy od samego lekarza stażysty. Jeśli chce się czegoś nauczyć i wykazuje się uporem, zwykle zdobywa potrzebne umiejętności. Jeśli nie - bywa różnie. Decyduje zatem czynnik ludzki - podkreśla dr Urbański.

Jak stworzyć młodym lekarzom lepsze warunki do odbywania stażu? - Stosunkowo niedawno pojawił się pomysł, aby w większym zakresie niż dotychczas wykorzystywać w tym celu szpitale powiatowe. Mają one nie tylko dobrą kadrę lekarską, ale także większą liczbę trudnych pacjentów, na których lekarska młodzież ma szansę „nauczyć się medycyny” - ocenia Bartosz Urbański.

- Sam odbywałem swój staż lekarski w szpitalu powiatowym w Puszczykowie, gdzie na kilka oddziałów było wówczas czterech stażystów. W ramach stażu z anestezjologii wykonywaliśmy pod okiem starszych kolegów wkłucia centralne oraz inne procedury, do których nie mielibyśmy dostępu w szpitalach klinicznych - dodaje.

Przy biurku zamiast przy pacjencie
Jak podkreśla z kolei dr Tadeusz Urban, prezes Śląskiej Izby Lekarskiej, staż to czas, w którym lekarz po studiach powinien skupić się na praktyce i zdobyć umiejętności udzielania różnych świadczeń. Pod okiem doświadczonego lekarza powinien wykonywać badania, udzielać porad lekarskich, asystować przy różnych zabiegach.

- Niestety, wiele godzin podczas stażu młodzi lekarze spędzają przy biurku, a nie przy łóżku chorego. Nie tylko wypisują dokumentację medyczną, ale przede wszystkim uczą się do Lekarskiego Egzaminu Końcowego i rozwiązują testy.  Chcą napisać ten egzamin jak najlepiej, bo to da im szansę dostania się na wymarzoną specjalizację. Tymczasem z długopisem w ręku nikt się medycyny nie nauczył, ale ze stetoskopem - już tak - zaznacza dr Urban.

Zwraca jednocześnie uwagę na inny problem. - Dlaczego absolwent każdej uczelni niemedycznej po skończeniu studiów i otrzymaniu dyplomu, może podpisać́ umowę̨ o pracę, rozpoczynając wykonywanie wyuczonego zawodu? Dotyczy to absolwentów prawa, politechniki, szkół pedagogicznych itd. Stworzono jeden kuriozalny wyjątek. Po najdłuższych i chyba najtrudniejszych studiach, absolwent medycyny nie może podpisać́ umowy o pracę i wykonywać́ zawodu lekarza - wskazuje Tadeusz Urban.

Jak dodaje, pozytywny wynik egzaminu może być́ traktowany jako warunek specjalizowania się̨ w ramach rezydentury, jednak trudno zrozumieć́ konieczność́ jego uzyskania przez lekarza, który chciałby wykonywać́ swój zawód bez ubiegania się o specjalizację lub planującego jej realizację w trybie pozarezydenckim na mocy umowy z pracodawcą.

- System kształcenia lekarzy należy głęboko przeorganizować. Jest źle, co potwierdza emigracja szkoleniowa. Co dziesiąty lekarz po zakończeniu stażu chce wyjechać z Polski, co jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem - ocenia dr Urban.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze