Rezydentury 2020: priorytetowe specjalizacje, ale nieobsadzone miejsca, jak to zmienić?

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 18 września 2020 05:55

Jeszcze przez niespełna dwa tygodnie można składać wnioski w postępowaniu kwalifikacyjnym na specjalizacje lekarskie. Dla młodych lekarzy wybór specjalizacji to priorytet. Jednak wielu z nich nie udaje się dostać na tę wymarzoną, od lat gros rezydentur pozostaje też nieobsadzonych. Co zrobić, aby to zmienić?

Fot. Fotolia

Dwa razy w roku - jesienią i wiosną - odbywa się postępowania kwalifikacyjne na specjalizacje lekarskie i lekarsko-dentystyczne. Jesienią liczba miejsc jest zawsze zdecydowanie większa i w tym roku miejsc rezydenckich jest 4136, wiosną było ich 1946. W sumie w stosunku do zeszłego roku liczba miejsc na specjalizacjach wzrosła o 40 i o 74 wobec roku 2018.

Najwięcej miejsc w tym roku przyznano na specjalizacje z chorób wewnętrznych (389), medycyny rodzinnej (297), pediatrii (260), anestezjologii i intensywnej terapii (235). 191 lekarzy będzie mogło zrobić specjalizację z psychiatrii, o jedno miejsce mniej jest na chirurgii ogólnej. W czołówce jest też neurologia z 182 miejscami.

W dalszej kolejności mamy: medycynę ratunkową - 178, położnictwo i ginekologie - 140, choroby zakaźne (137) i kardiologię 136 miejsc.

Więcej miejsc nie gwarantuje sukcesu
Sukcesywne zwiększanie miejsc rezydenckich ma przeciwdziałać rosnącym brakom kadrowym w systemie ochrony zdrowia. Jak wynika z danych Naczelnej Izby Lekarskiej, w Polsce brakuje obecnie ok. 68 tysięcy lekarzy. Rośnie też średnia wieku specjalistów, która w niektórych dziedzinach wynosi już blisko 60 lat.

W kraju dotkliwie brakuje m.in. psychiatrów dziecięcych, hematologów dziecięcych, onkologów, anestezjologów czy urologów. Pandemia pokazała, że również zakaźnicy to deficytowa profesja. Resort zdrowia przekonuje, że zwiększa liczbę miejsc rezydenckich tam gdzie braki są największe.

Problem w tym, że w tych specjalizacjach większa liczba miejsc nie pomaga, bo właśnie tam    nieobsadzonych od lat pozostaje najwięcej. Jak mówił nam wcześniej Jarosław Pokoleńczuk, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Łomży jego placówka posiada możliwość prowadzenia specjalizacji lekarskiej w dziedzinie chorób zakaźnych, ale od lat brakuje chętnych do jej podjęcia.

O tym, że są województwa, gdzie od lat nikt nie zgłasza się na specjalizację w dziedzinie chorób zakaźnych mówił nam też prof. Andrzej Horban, konsultant krajowy w dz. chorób zakaźnych, przyznając, że mała liczba osób rozpoczynających specjalizację nie wyrówna naturalnego odchodzenia kadry. 

Mechanizm zachęt nie sprawdza się
Resort zdrowia potwierdza nam, że w kraju co roku - pomimo systemu zachęt - niewykorzystana pozostaje duża pula miejsc rezydenckich w tych specjalnościach, w których dotkliwie brakuje kadry.

I tak, aby zachęcić np. do specjalizacji w dziedzinie chorób zakaźnych uznano ją za priorytetową, a przez to lepiej płatną, ale póki co niewiele to pomogło. - Ministerstwo Zdrowia aktualnie dysponuje 398 miejscami szkoleniowymi w jednostkach akredytowanych. Wolnych jest 266 miejsc. Podstawowym celem jest wypełnienie wolnych miejsc przynajmniej w 80 proc., jednak niestety zainteresowanie tą dziedziną medycyny jest małe - informuje Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z biura prasowego resortu zdrowia.

Można wskazać wiele innych specjalności, które - tak jak choroby zakaźne - nie mają powodzenia u  młodych lekarzy. Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, w postępowaniu jesiennym w 2019 r. najmniejsze zainteresowanie lekarzy rezydentów dotyczyło specjalności: angiologia, balneologia i medycyna fizykalna, diagnostyka laboratoryjna, medycyna paliatywna, geriatria, medycyna ratunkowa, choroby zakaźne, onkologia i hematologia dziecięca, kardiochirurgia, patomorfologia, hematologia, chirurgia onkologiczna, onkologia kliniczna czy chirurgia dziecięca.

- W wymienionych dziedzinach wykorzystanie miejsc rezydenckich wynosiło poniżej 50 proc. - informuje Joanna Koc z biura prasowego resortu zdrowia.

Chirurgia plastyczna, dermatologia dzierżą prym
Młodzi lekarze najchętniej wybierają takie dziedziny jak: dermatologia, endokrynologia czy chirurgia plastyczna. Zainteresowanie tymi specjalnościami jednak nie ma odzwierciedlenia w liczbie miejsc. W jesiennym rozdaniu w dermatologii jest jedynie 15 miejsc, endokrynologii - 9, chirurgii plastycznej - 3.

Lekarzy, którzy chcieli po studiach zostać specjalistą w dziedzinie medycyny morskiej i tropikalnej czeka prawdziwy bój, bo miejsce na tej specjalizacji jest tylko jedno. 

Eksperci zwracają uwagę, że na zainteresowanie daną specjalizacją wpływa późniejsza możliwość dorobienia w prywatnym gabinecie, aktualna sytuacja rynkowa i zachorowalność. Lekarze szukają tych dziedzin medycyny, w których znajdą zatrudnienie po zakończonym szkoleniu specjalizacyjnym. Unikają dziedzin nieatrakcyjnych ekonomicznie jak np.  mikrobiologia lekarska czy patomorfologia.

W przypadku tych ostatnich dodatkowym czynnikiem hamującym zainteresowanie jest fakt, że jednak większość studentów medycyny kończy studia, aby mieć bezpośredni kontakt z pacjentem, w przypadku np. patomorfologii ten kontakt jest pośredni. W środowisku zaś żartobliwe mówi się, że spadek zainteresowania specjalnością wzrasta wraz z kwadratem odległości od kieszeni pacjenta.

"Zachęta" musi być znacząca
- W Polsce dominuje rezydencki model kształcenia specjalizacyjnego, zatem przynajmniej teoretycznie każdy lekarz kończący staż chce się dostać na rezydenturę, czyli powinno być tyle miejsc rezydenckich, ile osób kończy ów staż podyplomowy. W skali całego roku sumując sesję wiosenną i jesienną rzeczywiście tych miejsc jest mniej więcej wystarczająco i to jest dobre założenie. Zresztą walczyliśmy o to od samego początku funkcjonowania Porozumienia Rezydentów - komentuje dr Jarosław Biliński z Porozumienia Rezydentów OZZL.

Biliński odnosząc się do wprowadzonych przez resort zdrowia mechanizmów, które mają być zachętą do niepopularnych kierunków wśród młodych lekarzy zaznacza, że dziś specjalizacje priorytetowe mają bonus w wysokości najwyżej kilkuset złotych.

- To zdecydowanie za mało i to,  że lekarze się na nie nie decydują wynika z prostych kalkulacji. My proponowaliśmy, by w tych specjalizacjach deficytowych wprowadzić zachętę w postaci zarobków o co najmniej połową średniej krajowej wyższych niż w specjalizacjach niedeficytowych. Zachęty trzeba poprawić znacząco, bo przecież są to specjalizacje stanowiące filary sytemu ochrony zdrowia - podkreśla.

Zanacza, że niewykorzystanie znacznej części przyznanych miejsc rezydenckich wynika głównie stąd, że rezydentury oferowane przez państwo nie pokrywają się z tymi specjalizacjami, które chcą robić młodzi lekarze

- Istnieje rozbieżność między oczekiwaniami lekarzy i oczekiwaniami państwa. Lekarze mają nie tylko oczekiwania finansowe, ale także swoje plany naukowe, marzenia o ścieżce rozwoju zawodowego, ulubioną specjalizację, ambicję. A państwo potrzebuje specjalistów w bardzo określonych dziedzinach. Tymczasem te, których państwo potrzebuje najbardziej, to specjalizacje deprecjonowane i zaniedbane przez system ochrony zdrowia - mówi dr Biliński.

Potrzeba nowego otwarcia
W opinii naszego rozmówcy spadek zainteresowania niektórymi specjalizacjami to też efekt tego, że lekarze tych specjalizacji nawet nie wiedzą do końca, jakie mają kompetencje, bo są od wszystkiego. - Parafrazując starą maksymę: jak są od wszystkiego, to są od niczego. W świadomości społecznej pediatra czy internista to nie jest lekarz specjalista, bo system wykształcił takie deprecjonujące poczucie u obywateli - komentuje.

Na potrzeby nowego podejścia do niektórych specjalizacji zwracał nam uwagę wcześniej dr Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie profilaktyki zakażeń. W jego opinii małe zainteresowanie specjalizacją w dziedzinie chorób zakaźnych wynika z tego, że wizerunkowo i funkcjonalnie nie spełnia ona oczekiwań nowoczesnej medycyny. Jak uważa ekspert, dziś potrzebujemy znacznie szerszego zakresu tej specjalizacji - medycyna zakażeń czy infekcjologia kliniczna, powinna zastąpić klasyczną specjalizację chorób zakaźnych.

- Lekarze tej specjalności powinni być przygotowani do leczenia najróżniejszych stanów infekcyjnych od stopy cukrzycowej, przez kiłę, gruźlicę, po COVID-19. Problemy zdrowotne w zakresie chorób zakaźnych są obecnie znacznie szersze niż typowe choroby zakaźne, to zupełnie nowe wyzwania. Takie jak nowe choroby wirusowe, choćby te wywoływane przez metapneumowirusy, flawirusy czy wielooporne zakażenia bakteryjne i grzybicze, wymagające zaangażowania nowoczesnej diagnostyki molekularnej oraz immunologii - zaznaczał dr Grzesiowski.

 Wnioski o odbywanie szkolenia specjalizacyjnego na postępowanie kwalifikacyjne, które odbędzie się w dniach 1-31 października 2020 r., można składać do 30 września 2020 r.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum