Resort nauki uspokaja: dietetyka nie będzie częścią nauk rolniczych

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 03 września 2018 05:56

Dietetycy od lat zabiegają o uregulowanie ich zawodu i uznanie ze strony innych pracowników systemu ochrony zdrowia. W sytuacji, gdy w kraju dramatycznie wzrasta liczba pacjentów z cukrzycą, otyłością i osteoporozą, za co w większości przypadków odpowiada złe odżywianie, pozycja dietetyków w systemie ochrony zdrowia jest niemal niezauważalna.

Konsultowany obecnie projekt rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie dziedzin nauki i dyscyplin naukowych oraz dyscyplin artystycznych, przewiduje przesunięcie żywienia człowieka z dziedzin nauk medycznych i nauk o zdrowiu, do nauk rolniczych. Czy to oznacza, że z uczelni medycznych zniknie kształcenie dietetyków? Zdaniem takich specjalistów to próba wykluczenia ich z pocztu zawodów medycznych. Pomysł krytykują także rektorzy uczelni medycznych i przedstawiciele innych zawodów związanych z ochroną zdrowia.

Jak mówi nam rektor rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Marcin Gruchała, dietetyka to zawód medyczny i powinna znajdować się w zakresie nauk o zdrowiu. - Dietetycy odgrywają kluczową rolę w opiece nad pacjentem. Wykonywanie tak odpowiedzialnych zadań wymaga gruntownej wiedzy, którą można nabyć jedynie w procesie kształcenia, uwzględniającym zajęcia kliniczne przy łóżku chorego, co jest możliwe wyłącznie w uczelniach medycznych - podkreśla prof Gruchała.

Jak to nie zawód medyczny?
- Nie wyobrażam sobie, jak można skutecznie leczyć chorych bez wsparcia dietetyka - przyznaje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Tomasz Dybek, przewodniczący Porozumienia Zawodów Medycznych. Dodaje, że, niestety, wbrew temu, co mówi się o wdrażaniu w naszym systemie koordynowanej opieki medycznej, wiele podejmowanych decyzji wydaje się być zaprzeczeniem tej idei.

- Dziś nie tylko dietetycy są niejako niedopuszczani do systemu ochrony zdrowia, to także dotyczy innych profesji, chociaż bez ich pracy nie ma mowy o leczeniu chorych. W wielu przypadkach nie ma mowy o wyleczeniu chorego bez zapewnienia mu odpowiedniej diety, czy rehabilitacji. Lekarz nie postawi diagnozy bez np. odpowiedniego badania radiologicznego. Dlatego dietetycy, fizjoterapeuci czy technicy radiolodzy są i muszą być częścią systemu ochrony zdrowia - zaznacza Tomasz Dybek.

Obecnie dietetycy szkoleni są na uczelniach medycznych i rolniczych. - Ale nikt nie ma chyba wątpliwości, że dieta i cały proces żywienia jest elementem profilaktyki wielu chorób. W całej Europie dietetyka jest dziedziną medycyny - zaznacza Celina Kinicka, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Dietetyków i przyznaje, że przesunięcie dietetyki jedynie do szkół rolniczych oznaczałoby wyrugowanie takich specjalistów z systemu ochrony zdrowia.

- Dietetyk w publicznych placówkach ochrony zdrowia to i tak rzadkość. Przyczyną tego stanu jest fakt, że porada dietetyka nie jest wyceniona przez NFZ, co w praktyce oznacza, iż zatrudnienie takiego pracownika generuje dla lecznicy koszty. Efekt jest taki, że coraz mniej ośrodków dostrzega potrzebę włączenia dietetyków do procesu leczenia, na czym tracą chorzy - mówi Kinicka.

MNiSW: to nieporozumienie
Jak przekonuje nas resort nauki, dietetyka ma być nadal częścią nauk o zdrowiu. - Rzekome przeniesienie dietetyki z nauk o zdrowiu do nauk rolniczych to nieporozumienie - czytamy w przysłanym Rynkowi Zdrowia piśmie Ministerstwa Nauk i Szkolnictwa Wyższego.

Resort wyjaśnia nam, że projekt rozporządzenia w sprawie dziedzin i dyscyplin naukowych oraz dyscyplin artystycznych zawiera nową systematykę dziedzin i dyscyplin, opartą w zasadniczej części na systematyce dziedzin nauki i dyscyplin naukowych przyjętej przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). - Trzeba zaznaczyć, że nowa systematyka jest stworzona na potrzeby funkcjonowania systemu szkolnictwa wyższego i nauki (zwłaszcza ewaluacji jakości działalności naukowej i nadawania stopni). Nie determinuje ona klasyfikacji zawodów medycznych - wskazuje MNiSW.

- Nieporozumienia dotyczące umiejscowienia dietetyki w nowej klasyfikacji dziedzin i dyscyplin związane są z uwzględnieniem propozycji ekspertów reprezentujących najważniejsze instytucje środowiska akademickiego, która polegała na modyfikacji nazwy jednej z istniejących dyscyplin w ramach dziedziny nauk rolniczych. Zamiast dotychczasowej „technologii żywności i żywienia” w projekcie pojawiła się „technologia żywności i żywienie człowieka” - przekonuje MNiSW.

Będzie korekta
Jak podkreśla biuro prasowe resortu nauki, uzasadnienie do wspomnianego rozporządzenia zawiera informację o proponowanym zakresie nowych dyscyplin definiowanym na podstawie zakresu dotychczasowych dyscyplin - to kluczowa wytyczna w procesie przejścia na nową klasyfikację, m.in. w kontekście przypisywania pracowników do nowych dyscyplin oraz uprawnień do nadawania stopnia doktora i doktora habilitowanego.

Obecnie MNiSW nie proponuje w tym zakresie zasadniczych zmian - dyscyplina nauki o zdrowiu będzie odpowiadała obecnej dziedzinie nauk o zdrowiu, a dotychczasowa dyscyplina rolnicza „technologia żywności i żywienia”, uprawiana w Polsce na uczelniach rolniczych (wraz z niektórymi obszarami związanymi z towaroznawstwem i biotechnologią rolniczą) zostanie uwzględniona w nowej klasyfikacji w ramach dziedziny nauk rolniczych.

MNiSW zapowiada jednak, że dokona korekty informacji zawartych w uzasadnieniu do rozporządzenia tak, „aby w żadnym miejscu nie sugerowały one konieczność przypisania się naukowców zajmujących się np. problematyką terapii żywieniowej do dziedziny nauk rolniczych”. Ze względu na nieporozumienia ministerstwo powróci również do dotychczasowej nazwy dyscypliny - „technologia żywności i żywienia” (zamiast projektowanej „technologia żywności i żywienie człowieka”).

Zawód pilnie trzeba uregulować
Zdaniem Celiny Kinickiej całe zamieszanie wokół profesji dietetyka wskazuje na pilną konieczność regulacji tego zawodu. Tym bardziej, że kraju dane epidemiologiczne jasno pokazują, że potrzebne są nam programy profilaktyczne dotyczące żywienia i wsparcie dietetyków.

- Mamy problem z otyłością, która powoduje coraz więcej chorób. Problemem zdrowotnym jest też niedożywienie. W sytuacji, gdy mówi się o koordynowanej opiece medycznej położenie nacisku na współpracę lekarzy z dietetykiem wydaje się fundamentalne - podkreśla.

Dodaje: - Barierą w funkcjonowaniu dietetyków w naszej ochronie zdrowia jest brak odpowiednich regulacji prawnych, precyzyjnie określających, kto może u nas być dietetykiem i jaki jest zakres odpowiedzialności zawodowej tej grupy specjalistów. Brakuje też określenia, co powinno znaleźć się w procesie kształcenia takich specjalistów.

- Projekty regulacji w tej sprawie procedowana są od lat... - przypomina nasza rozmówczyni i dodaje, że istnieje pilna potrzeba dokładnego wytyczenia miejsca dietetyków w hierarchii pracowników ochrony zdrowia. Jak podkreśla jej grupa zawodowa upomina się o to jak dotąd bez sukcesu. - W efekcie w kraju jest niewielu przedstawicieli tej profesji, a sam zawód jest wciąż niedoceniany. To różni nasz system ochrony zdrowia od innych państwa - podkreśla przewodnicząca OZZD.

Czym zajmuje się dietetyk
Rolą dietetyka jest ułożenie odpowiedniego planu żywieniowego, który pomoże wyniszczonemu przez chorobę organizmowi możliwie najlepiej funkcjonować. Specjalista nie tylko nauczy pacjenta doboru odpowiednich - ze względu na stan jego zdrowia - produktów, ale także miar i częstotliwości ich spożywania. Dietetycy wskazują, że w procesie leczenia zajmują równorzędne miejsce z lekarzem, a odpowiednie żywienie to specyficzny lek.

Dietetyk w trakcie edukacji poznaje nie tylko anatomię i fizjologię człowieka, ale przede wszystkim zdobywa wiedzę z zakresu towaroznawstwa żywności, zasad żywienia niemowląt, dzieci i ludzi starszych. Musi też znać reakcje organizmu na poszczególne produkty. Tak pogłębionej wiedzy w tej sferze nie ma większość lekarzy. Obecnie to jednak oni są zobowiązani do przekazywania pacjentom zaleceń żywieniowych. Wiele szpitali zrezygnowało bowiem z zatrudniania dietetyka.

NIK o żywieniu w szpitalach: jest źle
W kwietniu br. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport o żywieniu w szpitalach. Oceniono w nim, że posiłki przygotowywane z surowców niskiej jakości mają niewłaściwe wartości odżywcze. Średni, dzienny koszt żywienia w szpitalach, w latach 2015-2017, wynosił od 9,55 zł do 17,99. W większości skontrolowanych szpitali pacjenci otrzymywali posiłki nieadekwatne do stanu ich zdrowia.

- Badania próbek posiłków szpitalnych, przeprowadzonych na zlecenie NIK przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Handlowej, wykazały niedobory składników odżywczych, mogące powodować uszczerbek na zdrowiu pacjentów - podawała Izba. Jak zaznaczyła NIK, część tych placówek nie zatrudniała dietetyka.

Żywienie pacjentów w szpitalu jest finansowane w ramach kontraktów zawieranych z Narodowym Funduszem Zdrowia na leczenie szpitalne, które obejmują zarówno świadczenia medyczne, jak i towarzyszące.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum