JJ/Rynek Zdrowia | 14-07-2019 13:56

Prof. Marek Gzik: mamy zdolną młodzież, świetne laboratoria, tylko pieniędzy brakuje

Cykliczne spotkanie ekspertów i entuzjastów robotyki w ramach Konferencji Roboty Medyczne 2019, która odbyła się 5 lipca w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu, było okazją do dyskusji o kształceniu, które miałoby przygotować młodzież do pracy w innowacyjnym przemyśle nowych technologii.

Prof. Marek Gzik. Fot. FRK/Mariusz Jakubowski

Eksperci zwracali uwagę na niedofinansowanie polskiego szkolnictwa wyższego. Wskazywali na programowe wady kształcenia, m.in. oddalenie od praktyki. Dyskusję podsumowuje prof. Marek Gzik, dziekan Wydziału Inżynierii Biomechanicznej Politechniki Śląskiej.

- Mamy bardzo zdolną młodzież. Niestety w zakresie jej kształcenia jesteśmy mocno niedofinansowani. Wiele laboratoriów udało się zbudować w oparciu o fundusze unijne. To z pewnością jest bardzo pozytywne. Kończą się jednak licencje oprogramowania i jest problem z ich wznowieniem. Są też problemy z dostępem do materiałów wykorzystywanych w laboratoriach - twierdzi profesor.

- Na przykładzie mojego wydziału mogę powiedzieć, że mamy rzeczywiście super laboratoria i taki sprzęt, żeby na przykład wykonywać korony zębowe i kształcić ludzi, którzy mogą później pracować w ortodoncji. Niestety materiał, który jest do tego potrzebny kosztuje około 500 zł. Na to już nie ma środków I tego nie da się przeskoczyć. Pod tym względem jesteśmy ubożsi od uczelni na Zachodzie, gdzie kształcenie inżynierów prowadzi się z pełnym dostępem do nowych technologii. U nas z dostępem do technologii jest nieźle, ale prezentujemy je demonstracyjnie i małe szanse są na to, aby wszyscy studenci mogli skorzystać z urządzeń i aparatury, którą dysponujemy - dodaje.

- Teoretycznie młodzi ludzie kończący uczelnie są dobrze przygotowani; gorzej jest z praktyką i doświadczeniem, które zdobywa się poprzez powtarzalność pewnych czynności. Praktyki jest niestety bardzo mało - względu na koszty. Na to pieniędzy nie ma - mówi uczony.

- Problemem jest też kwestia kadr na uczelniach. Zarobki uzdolnionych młodych ludzi są niskie. Wysyłamy ich często za granicę, by podglądali co i jak się tam robi. Z tych wyjazdów nie bardzo chcą wracać. Jeżeli już wracają, to idą od razu do przemysłu, bo stawki jakie możemy im zaproponować na polskich uczelniach są nieporównywalnie mniejsze. Wszystko kręci się wokół kwestii finansowych. Jednak moim zdaniem, to w jaki sposób kształcimy i jak sobie radzą na rynku nasi absolwenci, inżynierowie z polskich uczelni, przynosi bardzo dobry efekt - dodaje.

Zdaniem prof. Gzika, barierą w większym wykorzystaniu nowych technologii w polskiej medycynie są dzisiaj są koszty. Wykorzystanie robotów, różnego typu manipulatorów gwarantuje precyzyjniejsze wykonywanie zabiegów. Jednak właśnie ze względu na koszty dostęp do tych technologii jest bardzo ograniczony. Systemy robotowe da Vinci, których już mamy w Polsce kilka, powinny pracować szesnaście godzin na dobę. Tylko wówczas miałoby to sens. Tymczasem operacje z ich wykorzystaniem wciąż nie są refundowane.

- Dzisiaj światowym trendem są spersonalizowane zabiegi małoinwazyjne. Współczesna diagnostyka pozwala dokładnie zaznaczyć na przykład granice zmian nowotworowych. Później liczy się precyzja zabiegu wykonywanego za pomocą telemanipulatora. Co prawda lekarze starają się jak najdokładniej te zabiegi przeprowadzać, ale pomiędzy lekarzami jest także różnica. Są tacy, którzy wykonują je po mistrzowsku. Jest to praca, która wymaga zdolności manualnych. Nie każdy je posiada. Dochodzi także kwestia wieku, zmęczenia… A robot się nie męczy. Będzie za każdym razem tak samo precyzyjnie wykonywać zabieg - zauważa prof. Gzik.

- Czy czeka nas w najbliższych latach rewolucja w technologiach medycznych? Uważam, że nowe techniki pozwolą na coraz lepszą diagnostykę, także z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Platformy diagnostyczne będą zbierały informacje z wielu różnych źródeł, będą pozwalały na coraz dokładniejsze wnioskowanie. Komputer z wykorzystanym AI zrobi to znacznie precyzyjniej i szybciej niż człowiek. Percepcja człowieka jest ograniczona, natomiast komputer jest nieograniczony. Robotyzacja będzie następnym etapem. Po dobrej diagnostyce - ale już tu wybiegamy w daleką przyszłość - powstaną w pełni autonomiczne systemy robotyczne. Na to jednak będziemy musieli poczekać - przewiduje profesor.