Pielęgniarki z wyższym wykształceniem: nasz potencjał nie jest wykorzystywany

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 18 czerwca 2014 06:12

Uczelnie medyczne po raz ostatni organizują nabór na bezpłatne pielęgniarskie studia pomostowe. Szansę na uzupełnienie wykształcenia do poziomu licencjata pielęgniarstwa lub położnictwa ma jeszcze około 1,2 tys. osób. Program podniesienia kwalifikacji tej grupy zawodowej realizowany jest od 2008 roku.

Ukończenie studiów pomostowych jest równoznaczne z uzyskaniem kwalifikacji w uznawanych w krajach Unii Europejskiej. Daje też możliwość kontynuowania nauki na studiach drugiego stopnia.

Resort zdrowia informuje, że studia pomostowe ukończyło ponad 30 tys. pielęgniarek i położnych (ponad 8 tys. jest w trakcie). Docelowo wykształconych ma zostać około 40 tysiące osób. Ostatnia grupa rozpocznie studia jesienią.

Zróżnicowanie regionalne
- W sumie już połowa czynnych zawodowo pielęgniarek i położnych to osoby posiadające wykształcenie wyższe. Poza podniesieniem swoich kwalifikacji ta grupa wkrótce zyska nowe uprawnienia. Ich pozycja w zespole terapeutycznym będzie silniejsza, będą też bardziej samodzielne. Wyższe wykształcenia wiąże się z możliwością awansu - przekonuje Beata Cholewka, dyrektor departamentu pielęgniarek i położnych w Ministerstwie Zdrowia, kierująca projektem studiów pomostowych.

W ubiegłym tygodniu rząd przyjął projekt noweli ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej. Zakłada, że od 2016 r. pielęgniarki i położne z tytułem zawodowym magistra zyskają prawo ordynowania określonych leków i wypisywania na nie recept. Z kolei pielęgniarki i położne z licencjatem będą mogły na zlecenie lekarza wystawiać recepty na wybrane leki niezbędne do kontynuacji leczenia. 

Z bezpłatnych studiów mogli skorzystać absolwenci liceów medycznych, medycznych szkół zawodowych, posiadający świadectwo dojrzałości.

Beata Cholewka przyznaje, że chętnych nie brakuje, tym bardziej, że studia trwają dwa semestry zamiast pięciu, a w dodatku płaci za nie Unia. Najniższą liczbę absolwentów studiów pomostowych odnotowano w województwach lubuskim - 390 osób i warmińsko-mazurskim - 828, a najwięcej absolwentów, bo ponad 6,4 tys. - na Śląsku oraz na Mazowszu - 5,2 tys.

- Z pewnością duży wpływ miał na takie wskaźniki dostęp do uczelni realizujących program. W woj. lubuskim studia pomostowe prowadzone są w jednej placówce, na Śląsku w 9, na Mazowszu aż w 11 uczelniach - tłumaczy dyrektor Cholewka i dodaje, że na takie dysproporcje w poszczególnych regionach wpływa fakt, że studia pomostowe są bardzo kosztowne, wymagają określonego zaplecza, dlatego nie wszystkie uczelnie mogą sobie pozwolić na ich organizację.

Nie potwierdziły się obawy dotyczące masowej emigracji
Zwraca też uwagę, że nie potwierdziły się też obawy dotyczące migracji zawodowej absolwentek studiów pomostowych. - Z naszych informacji wynika, że dziś pracę poza granicami kraju podejmują zazwyczaj młode pielęgniarki, które niedawno ukończyły edukację. Zdecydowanie rzadziej wyjeżdżają doświadczone pracownice, które mają już ugruntowaną pozycję. To one są głównie absolwentkami studiów pomostowych - zaznacza.

Kwalifikacje polskich pielęgniarek są obecnie bardzo wysoko oceniane poza granicami kraju. - Ta bardzo dobra ocena sprawiła, że z naszych doświadczeń w zakresie kształcenia tej grupy zawodowej korzysta Rumunia - mówi Beata Cholewka.

Resort zdrowia wskazuje, że podniesienie poziomu wykształcenia nie było jedynym celem programu. Chodziło także o zmotywowanie pielęgniarek do dalszej kariery zawodowej, a także podniesienie prestiżu zawodowego i społecznego tej grupy.

Jednak w ochronie zdrowia najszybciej na zatrudnienie oraz awans mogą liczyć absolwenci wydziałów lekarskich, zarządzania oraz prawnicy. To oni najczęściej zostają szefami szpitali czy przychodni. Ścieżki kariery zawodowej dla pielęgniarek - nawet tych z tytułem magistra - są mocno ograniczone.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, osoby na stanowiskach kierowniczych w podmiotach leczniczych muszą mieć wyższe wykształcenie i sześcioletni staż pracy w zawodzie lub posiadać wyższe wykształcenie i ukończone studia podyplomowe o kierunku zarządzanie w ochronie zdrowia i co najmniej trzyletni staż pracy w zawodzie.

Ustawodawca nie określa kierunku ukończonych studiów wyższych, dlatego pielęgniarka z tytułem magistra może być kierownikiem np. pogotowia, które jest zakładem opieki zdrowotnej. W praktyce niewielu przedstawicielkom tego zawodu to się jednak udaje.

Jak mówiła nam wcześniej Anna Knysok, wiceminister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka, a obecnie zastępca dyrektora Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie stanowiska te z reguły przypadają lekarzom lub menedżerom, którzy zawsze są traktowani jako bardziej kompetentni pracownicy.

Odejść od stereotypu pielęgniarki
Anna Knysok, jako pielęgniarka, nie mogła myśleć o awansie w hierarchii szpitalnej, chociaż posiadała kilka ważnych specjalizacji, m.in. uprawnienia pielęgniarki anestezjologicznej. Faktycznie drzwi do kariery otworzyło jej dopiero ukończenie studiów na Wydziale Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego.

O tym, że wyższe wykształcenie w pozycji pielęgniarek w systemie zdrowia niewiele pomaga mówi nam także wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Longina Kaczmarska.

Jak przyznaje, absolwentki studiów pomostowych - poza własnym lepszym samopoczuciem i większą wiedzą - nie mogą liczyć na nic. Ich samodzielność zawodowa, nawet tych lepiej wykształconych, wciąż jest ograniczona, a potencjał nie jest w pełni wykorzystywany.

- Niestety, wyższe wykształcenie nie wiąże się też z żadnymi gratyfikacjami finansowymi. Pensje tej grupy zawodowej są nadal niewspółmierne do odpowiedzialności, umiejętności i wiedzy. Pozyskanie nowych kwalifikacji nie wpływa znacząco na większy prestiż w środowisku medycznym - przyznaje wiceprzewodnicząca OZZPiP.

Zmiana postrzegania pielęgniarek to wyzwanie jakie jeszcze stoi przed decydentami. Resort zdrowia zapewnia, że w ramach nowej unijnej perspektywy finansowej zamierza pozyskać środki na promocję zawodu i zmianę społecznego wizerunku pielęgniarki.

- Chcemy ostatecznie rozstać się ze stereotypem pielęgniarek jako osób opiekuńczych, ale nie dość kompetentnych, aby obejmować stanowiska kierownicze i podejmować samodzielne decyzje - zapowiada Beata Cholewka.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum