Obcokrajowiec na medycznej uczelni zabiera miejsce Polakowi czy łata jej budżet?

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 02 maja 2018 05:50

Pytanie, czy zagraniczny student na medycznej uczelni zabiera miejsce Polakowi czy łata jej budżet powraca wtedy, kiedy brak lekarzy staje się wyjątkowo dokuczliwy. Nie inaczej jest tym razem. Słychać głosy, że należałoby zmniejszyć pulę miejsc dla cudzoziemców na korzyść studentów z Polski.

Opłata za studia na kierunku lekarskim English Division wynosi 44 000 zł za rok. Fot. SUM

Pogląd taki powtórzył niedawno w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Jarosław Biliński, jeden z sygnatariuszy podpisanego w lutym porozumienia z MZ. Powiedział, że należy "przestawić priorytety, bo znaczny odsetek studentów to osoby z zagranicy, studiujące po angielsku".

- Przynosi to korzyści finansowe uczelniom, ale oni zaraz po studiach wracają do swoich krajów. Należałoby zmniejszyć pulę miejsc dla studentów zagranicznych na korzyść studentów z Polski - zaapelował.

Czytaj: Limit przyjęć na studia lekarskie ma być zwiększony. Ale uczelnie nie są z gumy

Również Naczelna Rada Lekarska uważa, że "rozkład miejsc na uczelniach medycznych powinien preferować przyszłych lekarzy kształcących się w języku polskim" (stanowisko Prezydium NRL z 20 kwietnia).

Warto jednak zauważyć, że ograniczenie cudzoziemcom dostępu na medycynę nie jest jedynym sposobem na zapewnienie miejsc polskim studentom. Jest też inna opcja. Można zwiększać limity przyjęć na studia lekarskie, umożliwiając większej liczbie chętnych zostanie lekarzami - zarówno Polakom, jak i obcokrajowcom, żeby - nawet jeśli wyjadą z Polski - zachowali jak najlepsze wspomnienia ze studiów i zostawili trochę gotówki.

Bezkolizyjne limity
- Uczelnie zwiększają limity dla osób, które chcą studiować w języku innym niż język polski - przyznaje Krzysztof Jakubiak, dyrektor Biura Prasy i Promocji MZ.

- Z naszych obserwacji wynika, że nie koliduje to z limitami dla Polaków. Zazwyczaj w sytuacji zwiększania limitu na English Division zwiększa się również limit dla osób studiujących w języku polskim. Tempo wzrostu liczby miejsc na studia w języku angielskim jest o wiele wolniejsze niż na studia w języku polskim.

Ministerstwo Zdrowia co roku zwiększa pulę miejsc na medycynę. Nie jest to skala, która pozwala myśleć o szybkim zmniejszeniu deficytu lekarzy. O ich dramatycznym braku świadczy i to, że już nie tylko świeżo upieczonych lekarzy, ale również studentów medycyny kusi się zarobkami. Studenci tych kierunków z całej Polski mogą liczyć na wsparcie ze strony samorządu woj. lubuskiego, który oferuje im stypendium w wysokości 2 tys. zł miesięcznie w zamian za deklarację podjęcia pracy w regionie. Nabór wniosków dotyczących roku akademickiego 2018/19 rozpoczął się 26 kwietnia.

W każdym razie wzrost liczby studiujących na kierunku lekarskim, choć niewielki w stosunku do oczekiwań, następuje systematycznie, przy czym studiujących w języku polskim jest mniej więcej 3 razy więcej niż w języku obcym (te proporcje utrzymują się od lat).

W kwietniowym projekcie rozporządzenia MZ zapisano, że w przyszłym roku akademickim będzie 7816 miejsc na tym kierunku, w tym 5955 na studia prowadzone w języku polskim i 1861 w innym języku niż polski (z reguły to angielski) - najwięcej na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie (210), Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu i Gdańskim Uniwersytecie Medycznym (po 180).

GUMed: 900 aplikacji z zagranicy
- Na niezmiennie wysokim poziomie utrzymuje się zainteresowanie ofertą kształcenia w języku angielskim. Dokumenty aplikacyjne złożyło ponad 900 kandydatów, a naukę na I roku rozpoczęło niemal 200 studentów z całego świata - mówi nam Joanna Śliwińska, rzecznik prasowy GUMed.

Podkreśla: - Jesteśmy dumni z tego, jak wielu studentów z zagranicy uczy się w naszej Uczelni. Stanowią oni blisko 16 proc. ogółu, tym samym Gdański Uniwersytet Medyczny jest najbardziej umiędzynarodowioną uczelnią Pomorza.

W jej ocenie studenci zagraniczni są ogromną wartością dla społeczności akademickiej. Do Polski przyjeżdżają m.in. dzięki programowi ERASMUS+, prowadzonym przez Uczelnię kierunkom w języku angielskim, kursom przygotowawczym oraz innym programom wymiany studenckiej.

- Dzięki możliwości wspólnej nauki, pracy w organizacjach studenckich, podejmowaniu wspólnych projektów i działań w Uczelni i poza nią dochodzi do wymiany myśli i wzajemnego poznania się ludzi pochodzących z rożnych kultur w warunkach wzajemnego poszanowania - przekonuje Śliwińska.

Wyjaśnia, że GUMed od kilkunastu lat prowadzi nauczanie na kierunku lekarskim w języku angielskim. Liczba zajęć oraz ich rozkład jest kopią programu polskojęzycznego, a studia trwają 6 lat (12 semestrów). Oddział dysponuje wykwalifikowaną kadrą nauczycielską zapewniającą wysoką jakość kształcenia.

Dodajmy, że w czerwcu GUMed rozpocznie cykl szkoleń z zakresu dydaktyki, których celem jest m.in. na poprawa umiejętności prowadzenia przez wykładowców zajęć w języku angielskim. Projekt dofinansowany został przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach Programu Operacyjnego Wiedza, Edukacja Rozwój 2014-2020.

Jaki jest bilans?
Szlifowanie angielskiego to wydatki, które niezależnie od wyznaczonego celu i tak zaprocentują zwiększeniem potencjału naukowego i intelektualnego. Ale są też przychody - by trzymać się księgowych miar.

- Opłata za studia na kierunku lekarskim English Division wynosi 44 000 zł za rok. Pozyskane w ten sposób środki są przeznaczone na kształcenie tych studentów i utrzymanie w dobrej kondycji infrastruktury dydaktycznej Uczelni. Natomiast kształcenie obywateli polskich jest finansowane z dotacji ministerialnej - informuje rzecznik prasowy GUMed.

Jak wyjaśnia Krzysztof Jakubiak, przychodami uczelni, oprócz dotacji z budżetu państwa, są m.in. odpłatności za świadczone usługi edukacyjne, którymi w przypadku uczelni medycznych są najczęściej dochody za prowadzenie studiów w języku obcym w formie tzw. studiów na English Division.

- Dochody za działalność edukacyjną (studia w języku polskim i obcym) są przeznaczone głównie na wynagrodzenia dla kadry dydaktyczno-naukowej biorącej udział w kształceniu na studiach odpłatnych oraz wspierają utrzymanie infrastruktury uczelni - dodaje dyrektor Biura Prasy i Promocji MZ.

Wskazuje, że możliwość prowadzenia zajęć teoretycznych i praktycznych w języku obcym stanowi poważny bodziec w podnoszeniu kwalifikacji zawodowych kadry dydaktycznej (związane z wysokimi wymaganiami akredytacyjnymi wobec podmiotów podejmujących się kształcenia w języku angielskim).

- Zajęcia prowadzone przez najlepszych przedstawicieli kadry dydaktycznej są gwarancją zachowania wysokiej jakości kształcenia, a uzyskiwane wynagrodzenie przez tych nauczycieli akademickich przyczynia się do hamowania ich odpływu do innych placówek i jednostek naukowo-dydaktycznych - zaznacza.

Najwięcej studentów to Skandynawowie
W Gdańskim Uniwersytecie Medycznym na kierunku lekarskim English Division uczy się obecnie 815 studentów, którzy pochodzą głównie ze Szwecji, z Arabii Saudyjskiej, Kanady, Norwegii, Indii oraz Stanów Zjednoczonych. Od lat liczba studentów z zagranicy utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie i w latach minionych wynosiła odpowiednio: 797 osób w 2016 r., 757 osób w 2015 r., 763 osoby w 2014 r. i 706 osób w 2013 r.

Według danych MZ, studenci cudzoziemcy, którzy kształcą się na uczelniach podległych ministrowi zdrowia pochodzą ze 111 krajów. Do najliczniej reprezentowanych należy zaliczyć: Norwegię (1330), Szwecję (1030), Tajwan (794), Niemcy (783) Królestwo Arabii Saudyjskiej (682), USA (575), Kanadę (350).

Najwięcej cudzoziemców (wg stanu na 31 grudnia 2017 r.) studiowało w Uniwersytecie Medycznym w Lublinie (1240 osób), Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (919), Gdańskim Uniwersytecie Medycznym (868), Uniwersytecie Medycznym im. Piastów Śląskich we Wrocławiu (828), Uniwersytecie Medycznym w Łodzi (782), Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (727).

- Bezzasadne jest stwierdzenie, że zagraniczny student na uczelni medycznej zabiera miejsce Polakowi. Uczelnie przyjmują studentów zgodnie z limitami przyjęć, które określa stosowne rozporządzenie ministra zdrowia - podsumowuje Joanna Śliwińska.

- Polskie uczelnie medyczne cieszą się coraz lepszą renomą na rynku międzynarodowym. Pociąga to za sobą potrzebę tworzenia w uczelniach medycznych coraz nowocześniejszej bazy dydaktyczno-naukowej m.in. z uwagi na kształcenie studentów obcokrajowców - podkreśla Krzysztof Jakubiak.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum