OZZL: rezydent - niechciany element systemu?

Autor: OZZL/ Rynek Zdrowia • • 27 września 2013 10:34

Nasze państwo zrobi wszystko, żeby w ochronie zdrowia nie było normalnie. Bodźcem do takich działań jest okrągła sumka 20 miliardów złotych, których na już brakuje w systemie publicznej ochrony zdrowia - ocenia Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący ZK OZZL, komentując plan resortu zdrowia w zakresie rezydentur finansowanych w formie kredytu.

OZZL: rezydent - niechciany element systemu?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
"Kredyt ów byłby spłacany poprzez pracę w publicznych podmiotach leczniczych i umarzany po przepracowaniu tylu lat, ile trwała rezydentura. Decyzję tę wiceminister zdrowia Krzysztof Chlebus tłumaczył koniecznością zatrzymania świeżo upieczonych specjalistów w kraju, którzy do tej pory nie umieli docenić ogromu łaski, jaką otrzymali od naszego państwa i wyjeżdżali do pracy w innych krajach" - przypomina Zdzisław Szramik.
 
"Pomysł ministerstwa zdrowia nie jest taki świeży i odkrywczy. (…) W jednym z rzeszowskich szpitali specjalizujący się lekarz otrzymywał jedną czwartą stawki godzinowej innych kolegów za dyżury. Pracodawca uzasadniał taką niską płacę tym, że ów lekarz ma możność uczenia się i dlatego powinien być wdzięczny, że dostaje cokolwiek." - opisuje.

"Inny przykład to zabranie rezydentom dodatków do pensji, wywalczonych w czasie strajku w 2007 roku, pod groźbą wyrzucenia z pracy i przerwania specjalizacji - wszyscy rezydenci, w obawie przed utratą możliwości kontynuowania specjalizacji, "dobrowolnie” podpisali rezygnację z dodatków. Przykłady te pokazują, że owi pracodawcy, jak i wysocy urzędnicy ministerstwa zdrowia, chodzili do tej samej szkoły" - dodaje.

Więcej: http://www.ozzl.org.pl/

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum