Naukowcy: Naturalny poród wzmacnia więź matki z dzieckiem

Autor: Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia • • 04 września 2008 20:43

Urodzenie dziecka siłami natury może wzmocnić z nim związek - dowodzą naukowcy. Czy ostudzi to entuzjazm kobiet do cesarskiego cięcia?

Matki, które rodzą naturalnie, są bardziej wyczulone na płacz swojego dziecka niż te, które wydają je na świat w drodze operacji zwanej powszechnie cesarką. Reagują bardziej emocjonalnie na sygnały wysyłane przez ich nowo narodzone pociechy. Są też w większym stopniu zmotywowane do działania.

Dowiedli tego naukowcy z Yale University. W jaki sposób? Skanując za pomocą rezonansu magnetycznego mózgi świeżo upieczonych matek. Zauważyli, że sposób wydania dziecka na świat wpływa również na aktywność tego organu. U kobiet, które urodziły naturalnie, większa była siła działania obszarów mózgu związanych z emocjami i motywacją. Wyniki badań zostały opublikowane w "Journal of Child Psychology and Psychiatry".

- Rezultaty naszych prac potwierdzają teorię, według której poród inny niż naturalny może zmieniać działanie systemu neurohormonalnego kobiety - tłumaczy dr James Swain, kierujący badaniami. Inaczej mówiąc: obniżyć wrażliwość matczynego mózgu we wczesnym okresie poporodowym.

Kluczową rolę w tym procesie odgrywa hormon oksytocyna. To on powoduje skurcze mięśni macicy, co ma znaczenie podczas porodu. Jego obecność jest także istotna przy produkcji mleka. Ale naukowcy uważają, że oksytocyna w ogóle jest ważnym czynnikiem kształtującym zachowanie matki.

Kiedy brak jest bodźca, który wywołuje jej uwalnianie, cała sekwencja wydarzeń zostaje przerwana. W rezultacie odbija się to na zachowaniu kobiety. Uczeni uważają, że również na jej nastroju. W rezultacie matka, która urodziła dziecko poprzez cesarskie cięcie, jest narażona na większe ryzyko cierpienia na poporodową depresję.

Potwierdza to przypadek 31-letniej Joanny, która dwa lata temu w ten sposób wydała na świat swoje pierwsze dziecko. - Początkowo nie czułam w ogóle ochoty, by trzymać córkę przy sobie. Tym bardziej że nie miałam mleka. Byłam szczęśliwa, kiedy pielęgniarki ją ode mnie zabierały - opowiada. Po trzech dniach miała wrażenie, że jej organizm uległ jakby przeprogramowaniu. Poczuła niepokój, że dziecka nie ma u jej boku.

W przypadku Joanny cesarskie cięcie zostało wykonane ze wskazań lekarskich. Kobieta przeszła wcześniej zabieg usunięcia mięśniaka. Lekarze się bali, że podczas porodowych skurczów osłabiona ściana macicy może pęknąć. Córkę pierwszy raz zobaczyła niczym przez mgłę.

Inaczej niż 29-letnia Zuzanna, która w lipcu naturalnie urodziła Maję. - Moment, kiedy została położona mi na piersi, wspominam jako najpiękniejszy w moim życiu - tłumaczy.

Dzisiaj w Polsce co trzecią ciążę rozwiązuje się za pomocą cesarki. Wskazaniem jest potencjalne zagrożenie zdrowia i życia matki i płodu, np. nieprawidłowe ułożenie główki czy przedwczesne odklejenie łożyska. Coraz więcej cesarskich cięć wykonuje się z powodu wskazań pozapołożniczych, np. niewydolności krążenia.

Jednocześnie przybywa badań wskazujących na to, że podobne rozwiązanie może skutkować poważnymi komplikacjami, także u płodu. Dzieci urodzone w drodze cesarskiego cięcia mają o 20 proc. większe ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1 – udowodnili uczeni z Królewskiego Uniwersytetu w Belfaście. Inne doniesienia mówią o zagrożeniu problemami z układem oddechowym.

Słuchając historii kobiet, trudno się jednak dziwić, że decydują się na ten sposób porodu. - Mojego pierwszego syna rodziłam 36 godzin - opowiada Małgorzata. - Miałam 21 lat i lekarze stwierdzili, że sobie poradzę. Strasznie się męczyłam. Skończyło się na cesarce.

Podobnie było w przypadku Anity, mamy trzyletniego Antka. - Nie uważam, że decydując się na cesarkę, coś straciłam - opowiada. - Bliskość z dzieckiem buduje się zwłaszcza w czasie ciąży, a potem w okresie karmienia. Moją więź z synem oceniam jako niesamowitą.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum