Najmłodszy profesor w Polsce o początkach kariery i swojej pracy. "Nie muszę już nikomu nic udowadniać"

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: TVN24/Rynek Zdrowia25 lipca 2022 09:22

Prof. Mateusz Hołda, który został najmłodszym polskim profesorem opowiada o początkach i przebiegu swojej kariery, ale również o pracy naukowej. Razem ze swoim zespołem zajmuje się morfologią układu sercowo-naczyniowego. - Prościej mówiąc, patrzymy na to, jak serce wygląda - tłumaczy w TVN24.

Najmłodszy profesor w Polsce o początkach kariery i swojej pracy. "Nie muszę już nikomu nic udowadniać"
Patrzymy na serce w badaniach obrazowych, czyli np. w tomografii komputerowej, w echo serca - mówił w TVN24 prof. Mateusz Hołda. Fot. Screen TVN24
  • Prof. Mateusz Hołda, który w wieku 29 lat ma za sobą już blisko 100 publikacji w prestiżowych czasopismach naukowych, był gościem programu „Wstajesz i wiesz” w TVN24
  • Hołda zajmuje się układem sercowo-naczyniowym łączy pracę w klinice z pracą badawczą
  • 4 lipca 2022 r. został najmłodszą osobą z tytułem profesora w Polsce
  • - Mam w Krakowie, na Uniwersytecie Jagiellońskim, swój zespół, który cały czas buduję, umacniam. Jesteśmy tak naprawdę liderem - jeśli chodzi o cały świat, jesteśmy w czołowych zespołach, które zajmują się morfologią, anatomią serca - przyznaje naukowiec

Mateusz Hołda: nie wiek, a kryteria merytoryczne

Jak zostać profesorem przed 30-tką? W ocenie prof. Mateusza Hołdy, specjalisty w dziedzinie kardiologii, nie ma tutaj szczególnego remedium - "proces jest taki, jak dla każdego innego naukowca w Polsce".

- Mnie to po prostu zajęło mniej czasu niż innym - mówi naukowiec.

- Wszystko zaczęło się od doktoratu, który miałem możliwość ukończyć jeszcze na 6. roku studiów lekarskich. Był to też historyczny moment: pierwszy raz w Polsce student obronił doktorat jeszcze nie mając tytułu równorzędnego - w przypadku moim był to tytuł zawodowy lekarza. Dzięki temu przyspieszeniu kariery o kilka lat udało mi się osiągnąć profesurę jeszcze przed 30. rokiem życia - wyjaśnia.

A to nie koniec kariery. - To na pewno koniec pięcia się po tej drabinie, szczebelkach dotyczących stopni i tytułów naukowych - teraz po prostu mogę robić to, co najbardziej lubię: oddać się już w całości nauce. Na pewno nie muszę już nikomu nic udowadniać. Mam za sobą pewne etapy, ta tytulatura naukowa dla mnie już jest skończona, osiągnąłem tak naprawdę szczyt tego, co można osiągnąć i teraz skupię się po prostu na pracy własnej oraz pracy kierowanego przeze mnie zespołu - zapowiada profesor.

Niektórzy oczekują, że naukowiec zwolni z karierą. 

- Byłoby zdziwieniem, gdyby takie głosy się w środowisku nie pojawiały - mówi naukowiec. - Pojawiały się, pojawiają się nadal takie komentarze, że wszystko to było za szybko. Na szczęście tutaj głównie kryteria merytoryczne były brane pod uwagę, nie wiek, który też na pewno gdzieś między wierszami był dyskutowany, ale kryteria merytoryczne zwyciężyły i nikt nie zauważył w całej mojej karierze żadnych odstępstw od "normalnej ścieżki". Po prostu jestem tylko młodszy - przyznaje Hołda.

Prof. Mateusz Hołda z zespołem: patrzymy na to, jak serce wygląda

Prof. Mateusz Hołda razem ze swoim zespołem zajmuje się głównie morfologią układu sercowo-naczyniowego. - Prościej mówiąc, patrzymy na to, jak serce wygląda - tłumaczy.

- Wydawać by się mogło, że jest to banalne: anatomia serca - dawno odkryta. Nie jest to jednak prawdą: przede wszystkim nowoczesne techniki zabiegowe, ale też mało inwazyjne, zmuszają do tego, by ta anatomia serca była wciąż na nowo odkrywana i poznawana w jeszcze większej szczegółowości. Tutaj właśnie objawiła się rola naszego zespołu: patrzymy na to serce, ale patrzymy bardzo wielowymiarowo na tę architekturę, od najniższego poziomu, czyli od poziomu komórek, białek, genów, poprzez tkankę, organ jako taki: jak to serce wygląda, czy się różni w różnych jednostkach chorobowych, czy różni się po prostu pomiędzy innymi ludźmi ze względu na wagę, wzrost, wiek, płeć, rasę, kończąc na tym, że patrzymy na serce też w badaniach obrazowych, czyli na przykład w tomografii komputerowej, w echo serca - tłumaczy Hołda.

- Patrzymy na konkretnych pacjentów, jak te techniki obrazowania mogą zobrazować istotne klinicznie struktury. Uwieńczeniem tego wszystkiego jest też nasza działalność w obszarach druku 3D, wizualizacji 3D, które pomagają także w symulacji na przykład zabiegów kardiologicznych - dodaje.

Jak wykorzystać wiedzę naukową na sali operacyjnej?

- Wszystkie mapy serca, które staramy się rysować, mapy struktur, mapy wariantów anatomicznych, pomagają, po pierwsze, w zaplanowaniu takich zabiegów, w ich bezpieczniejszym i szybszym wykonywaniu, co też łączy się z tym, że pacjent dostaje na przykład mniejszą dawkę promieniowania, ale też tłumaczą klinicystom, dlaczego w sercu występuje dana patologia, ponieważ większość tych patologii ma swoje źródło w nieprawidłowej anatomii czy też fizjologii tkanki - zaznacza profesor.

Ta pozyskana wiedza przekłada się na leczenie operacyjne. - Tutaj dla przykładu możemy na przykład powiedzieć o ablacjach: są to zabiegi z dziedziny elektrofizjologii, czyli tego układu przewodzącego serca, który powoduje, że serce nam bije - i to bije synchronicznie. Jeżeli mamy do czynienia z arytmią, czyli niesynchronicznym biciem serca, możemy zidentyfikować źródło tej arytmii - podkreśla.

- Nasze prace pomagają między innymi w tym, że elektrofizjolog, elektrokardiolog może zlokalizować źródło arytmii i wie, jak bezpiecznie przeprowadzić zabieg zniszczenia tego źródła, w efekcie uwalniając pacjenta od arytmii - więc ma to zdecydowanie też praktyczny aspekt - tłumaczy naukowiec.

Hołda zaznacza, że jedną z działalności jego zespołu - i osobistą działalnością samego profesora - są też warsztaty praktyczne dla kardiologów, w których zespół pokazuje lekarzom serca na żywo, tak, by "mogli zobaczyć, jak wyglądają te struktury, w których często tak naprawdę poruszają się po omacku".

- Wszystkie zabiegi, które wykonują, są tak naprawdę zabiegami, gdzie nie widzą tego serca: są to zabiegi przezcewnikowe, bez otwierania klatki piersiowej. To serce jest tylko wizualizowane za pomocą technik obrazowania, technik rentgenowskich, czy też technik komputerowych - a naszą rolą jest to, aby uprzedzić takiego lekarza klinicystę przed tym zabiegiem, jak to serce może wyglądać, czego może się spodziewać i jak działać w jego obrębie, by go nie uszkodzić - po pierwsze, a po drugie, by wykonać taki zabieg z sukcesem - dodaje.

Młody profesor nie opuści kraju. Nauka w zakresie anatomii serca jest na jednolitym poziomie

Prof. Hołda pytany o to, czy zamierza opuścić kraj przyznaje, że "absolutnie nie zamierza tego robić, przynajmniej w kilku-, kilkunastoletniej perspektywie". 

- Mam w Krakowie, na Uniwersytecie Jagiellońskim, swój zespół, który cały czas buduję, umacniam. Jesteśmy tak naprawdę liderem - jeśli chodzi o cały świat, jesteśmy w czołowych zespołach, które zajmują się morfologią, anatomią serca. Współpracujemy z innymi uczelniami, też sam jestem związany blisko z uniwersytetem w Manchesterze, na którym pracuję, ale wszystko to tak naprawdę koncentruje się głównie tutaj, u nas, na katedrze w Krakowie - przyznaje naukowiec.

- Współpracujemy z ośrodkami w Stanach Zjednoczonych, głównie w Wielkiej Brytanii, koledzy z tych ośrodków przyjeżdżają do nas, my jeździmy do nich na staże. Nauka tutaj w tym momencie tak naprawdę nie zna żadnych granic - to, czy będę fizycznie w Krakowie, czy też za wielką wodą, za Atlantykiem, tak naprawdę nie ma znaczenia: ta nauka, chodzi przynajmniej o morfologię układu sercowo-naczyniowego, jest na takim samym poziomie na całym świecie - zauważa Hołda.

Pieniędzy w nauce zawsze brakuje

Kluczowe są jednak kwestie finansowe. - W Polsce jak najbardziej te pieniądze są, na świecie także, ale, jak wiadomo, pieniędzy zawsze brakuje - także w nauce - zaznacza profesor.

- Nauka, szczególnie ta medyczna, jest dość droga - przyznaje Hołda. - Jeśli chodzi o jej przeprowadzanie, naszym szczęściem jest to, że część naszych badań tak naprawdę możemy przeprowadzić bezkosztowo, w oparciu o to, co już stworzyliśmy.

- Jednak te bardziej skomplikowane prace badawcze, które planujemy, jak najbardziej wymagają także grantów, które zresztą też z sukcesem wielokrotnie pozyskiwaliśmy i też mam nadzieję, że też będziemy pozyskiwać. Jakichkolwiek pieniędzy tak naprawdę nie przeznaczylibyśmy na naszą działalność, zostaną one na pewno dobrze spożytkowane. Tych pieniędzy w systemie jest pewna pula, warto o nie walczyć, czasami walka jest dość nierówna i dość niesprawiedliwa, ale będziemy na pewno to robić - zapowiada Hołda.

- Niesprawiedliwość zdarza się wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z konkurencją, więc tutaj też opinie recenzentów są czasami różne. Występują konflikty interesów, recenzenci też czasami nie do końca wywiązują się ze swoich obowiązków. Szczególnie autor grantów może mieć poczucie niesprawiedliwości - nie jest to tylko moje odczucie, ale zdarza się to wszędzie, tak naprawdę w każdej instytucji, która finansuje naukę - zauważa profesor.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum