Minister Czarnek myli się. Uczelnie niemedyczne już kształcą studentów na kierunku lekarskim

Autor: Ryszard Rotaub • Źródło: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia17 sierpnia 2021 09:44

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek myli się, twierdząc, że dopiero dzięki jego inicjatywie możliwe będzie otwieranie kierunku lekarskiego nie tylko na uczelniach medycznych. To już się dzieje, uczelnie niemedyczne od lat kształcą przyszłych lekarzy.

Studia medyczne na uczelniach niemedycznych już funkcjonują. Fot. AdobeStock
  • Żeby zwiększyć liczbę lekarzy, minister Przemysław Czarnek chce otwierać kierunek lekarski nie tylko na uczelniach medycznych. Zapowiada, że wczesną jesienią przedstawi Sejmowi odpowiedni projekt
  • Procedury są znane, wszystko jest już uregulowane – wyraża zdziwienie najnowszym pomysłem resortu edukacji i nauki Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego
  • Przypomina, że według obecnych regulacji, uczelnia niemedyczna, aby uruchomić kierunek lekarski, musi wystąpić z wnioskiem do ministra edukacji i nauki, który po zasięgnięciu opinii ministra zdrowia i Polskiej Komisji Akredytacyjnej wydaje decyzję w tej sprawie

Przemysław Czarnek złożył taką deklarację w środę (11 sierpnia) w Telewizji Republika. Jak relacjonowała PAP, minister odnosząc się do kwestii związanych ze szkolnictwem wyższym stwierdził, że w perspektywie następnych dziesięciu lat potrzebujemy kilkudziesięciu tysięcy lekarzy więcej, aniżeli są w stanie wykształcić uczelnie medyczne.

Lekarze i studenci mają zostać w kraju?

- Dlatego będziemy otwierać kierunki lekarskie na innych uczelniach i po to ten przepis tworzymy, żeby polscy studenci mogli dostawać się na studia w Polsce, a nie jeździć na Ukrainę, do Lwowa, czy Iwano-Frankowska - wyjaśnił.

Podkreślił, że "w strategicznych kierunkach, takich jak medycyna czy informatyka musimy zadbać o to, by przyjmowani byli przede wszystkim ci, którzy zostaną następnie w Polsce i w Polsce będą pracować: w polskich firmach, w polskich szpitalach, w polskiej służbie zdrowia". Zaznaczył jednocześnie, że to nie oznacza "zamknięcia się na zagranicę", ani "segregacji", czy też "wypchnięcia obcokrajowców z polskich uczelni".

Dodał: - To jest nasz interes i na to będziemy musieli zwracać uwagę.

Nie stało się jednakże nic takiego, żeby można mówić o jakimś szturmie obcokrajowców na polskie uczelnie kształcące medyków i blokowaniu miejsc przez zagranicznych studentów. Nie stało się nic, co wymagałoby inicjatywy ustawodawczej czy decyzji administracyjnej.

Wprost przeciwnie, w nadchodzącym roku akademickim (zgodnie z limitami przyjęć ogłoszonymi przez MZ) przyjmą one mniej studentów chcących studiować medycynę w języku innym niż polski. Na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym liczba miejsc uległa nawet zredukowaniu o 171 miejsc - z czego o 143 na kierunku lekarskim i 28 na lekarsko-dentystycznym.

Czytaj więcej: Kierunki lekarskie nie tylko na uczelniach medycznych. Czarnek przygotowuje projekt

O co chodzi ministrowi Czarnkowi?

Zatem w jakim celu Przemysław Czarnek eksponuje ten wątek?

Zrekapitulujmy wypowiedź ministra: 1. kierunek lekarski będzie uruchamiany nie tylko na uczelniach medycznych, 2. powodem jest potrzeba wykształcenia kilkudziesięciu tysięcy lekarzy więcej, aniżeli są w stanie wykształcić uczelnie medyczne, a także to, żeby polscy studenci mogli studiować w Polsce.

Czytaj: Kierunki lekarskie nie tylko na uczelniach medycznych. Czarnek przygotowuje projekt

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka , dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, przyznaje, że nie rozumie na czym miałyby polegać zmiany proponowane przez szefa resortu edukacji i nauki.

Nie wie, że otwiera otwarte drzwi?

Zwraca uwagę, że tylko w Warszawie są już dwie uczelnie niemedyczne kształcące przyszłych lekarzy: Uczelnia Łazarskiego i Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Oprócz wymienionych uczelni wyższych, jest również Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz Uczelnia Medyczna im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Gałązka-Sobotka przypomina również, że według obecnie obowiązujących regulacji, uczelnia niemedyczna, aby uruchomić kierunek lekarski, musi wystąpić z wnioskiem do ministra edukacji i nauki, który po zasięgnięciu opinii ministra zdrowia i Polskiej Komisji Akredytacyjnej wydaje decyzję w tej sprawie.

- Procedury są znane, wszystko jest już uregulowane. Doskonale pamiętam, że po nas jeszcze kilka uczelni otworzyło wydziały medyczne, rozszerzając swoją działalność, która koncentrowała się na innych dziedzinach i obszarach - mówi.

- Zatem być może chodzi o rozszerzenie dotychczasowych zapisów o możliwość prowadzenia takiej edukacji przez Państwowe Szkoły Wyższe Zawodowe, które dotychczas nie miały możliwości otwierania kierunków lekarskich z racji faktu, iż działalność zawężona była tylko do kształcenia w profilu praktycznym, a kierunek lekarski ma profil ogólnoakademicki - komentuje.

W tym kontekście zwraca uwagę, że proces kształcenia odbywa się nie tylko w salach wykładowych. - Uczelnie kształcące studentów medycyny muszą mieć zabezpieczoną bazę kliniczną. Każda musi mieć umowy ze szpitalami o współpracy w procesie nauczania – wskazuje i dodaje, że istnieją ograniczenia w bazie szpitalnej i liczbie lekarzy, którzy mogą prowadzić nauczanie.

Trzeba pamiętać, że ekspansja uczelni kształcących lekarzy musi być skorelowana z wydolnością bazy szpitalnej, w której mogą się odbywać zajęcia praktyczne - zauważa.

Studentów można przyjmować, tylko kto ich ma uczyć?

Rynek Zdrowia sygnalizował ten problem kilka lat temu. Stawialiśmy pytanie, czy dynamiczny rozwój kierunku lekarskiego w uczelniach niemedycznych nie osłabia kadrowo tradycyjnych uniwersytetów medycznych. MZ uspokajało, że uczelnie medyczne nie odczuwają i nie sygnalizują ''wysysania'' kadry dydaktycznej, ponieważ kształcenie na kierunku lekarskim prowadzone jest w nowych ośrodkach i aktywizuje lokalne kadry medyczne oraz sprawia, że uczelnie te chętnie wykorzystują pracowników naukowo-dydaktycznych będących już na emeryturze.

Resort zdrowia informował również, że od roku akademickiego 2015/16 wprowadzono kształcenie na kierunku lekarskim na trzech uniwersytetach nadzorowanych przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego (obecnie to minister edukacji i nauki – red.). Były to: Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, Uniwersytet Rzeszowski i Uniwersytet Zielonogórski. Ówczesny rzecznik prasowy MZ Krzysztof Jakubiak wskazywał, że od roku akademickiego 2016/17 kształcenie na kierunku lekarskim rozpoczęła Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie. Do grupy uczelni kształcących przyszłych lekarzy dołączyły także: Uczelnia Łazarskiego w Warszawie, Uniwersytet Opolski, Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny im. Kazimierza Puławskiego w Radomiu.

Czytaj: Kierunki lekarskie w uczelniach niemedycznych mogą osłabić kadrowo uniwersytety medyczne?

Tak więc jeśli minister twierdzi, że za jego sprawą możliwe będzie uruchamianie kierunku lekarskiego w uczelniach niemedycznych, to nie ma racji, bo ktoś go już uprzedził (chyba że, jak sugeruje Małgorzata Gałązka-Sobotka, nada takie uprawnienia szkołom wyższym zawodowym, co byłoby oryginalnym wkładem w rozwój szkolnictwa medycznego).

W jednym ma rację: rzeczywiście potrzebujemy kilkudziesięciu tysięcy lekarzy więcej, aniżeli są w stanie wykształcić uczelnie medyczne. Nie nastąpi to jednak na skutek kolejnej regulacji prawnej. Trzeba mieć jeszcze kadrę naukowo-dydaktyczną i odpowiednią infrastrukturę.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum