Metoda zawiodła: nie było kontaktu z chorym

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 20 lutego 2010 21:20

46-letni mężczyzna, który po spędzeniu 23 lat w śpiączce miał zacząć się komunikować za pomocą komputera, zdaniem lekarzy, wcale tego nie robił.

Według lekarzy, przebywający w śpiączce mężczyzna nie wskazał żadnego przycisku na klawiaturze.

Teraz podważają oni metodę, która miała być rewolucją w nawiązywaniu kontaktów z osobami przebywającymi w śpiączce.

Pod koniec listopada ub.r. Rom Houbens miał nawiązać kontakt z otoczeniem i przekazać, że przez ten czas był świadomy otaczającej go rzeczywistości. Belg miał dawać znaki za pomocą palca, który dawał impulsy prowadzącej go ręce lekarza. W ten sposób wskazywał odpowiednie znaki na klawiaturze komputera.

Teraz ten sam lekarz, który ogłosił światu rewelację, podważył skuteczność metody. Dr Steven Laureys powiedział BBC, że po przeprowadzeniu dokładnych badań tej metody u wielu pacjentów trzeba przyznać, że jest ona fałszywa i może wprowadzić w poważny błąd. – Nawet jeśli wiemy, że pacjent był przez ten cały czas przytomny, to nic nie wiemy, w jakim stopniu cierpi i co w ogóle odczuwa ­– powiedział lekarz.

Matka Houbensa, który w 1983 roku uczestniczył w wypadku samochodowym, po którym lekarze uznali, że zapadł w śpiączkę, twierdziła, że syn za pomocą swojego palca na klawiaturze i jej ręki, pisał jej, że przez 23 lata był przytomny. Houbens miał opowiadać też o ciężkich przeżyciach i mówić, że najtrudniejsze były chwile kiedy cierpiał, a nikt nie był w stanie go usłyszeć. Okazało się, że to raczej ręka matki prowadziła palec, a nie odwrotnie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum