Mazowsze: urologów jak na lekarstwo - czy grozi nam zamykanie oddziałów?

Autor: Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia • • 14 grudnia 2010 06:20

Mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie urologii zwraca uwagę na problemy kadrowe w tej specjalizacji: wiele oddziałów na Mazowszu już obecnie ma kłopoty z obsadzeniem dyżurów, a niektórym grozi w niedalekiej przyszłości zamknięcie. Miejsca specjalizacyjne wprawdzie są, ale za to brakuje rezydentur. Sytuacja nie jest nowa, ale właśnie dlatego jej skutki będą coraz boleśniej odczuwane przez pacjentów.

Mazowsze: urologów jak na lekarstwo - czy grozi nam zamykanie oddziałów?
W województwie mazowieckim działa 10 jednostek akredytowanych do prowadzenia specjalizacji w dziedzinie urologii (łącznie 42 miejsca szkoleniowe). Spośród wspomnianych placówek 7 podlega konsultantowi wojewódzkiemu, pozostałe to szpitale resortowe: MSWiA i MON.

– W tym roku na oddziałach akredytownych było 8 wolnych miejsc specjalizacyjnych. Jednocześnie dostałem tylko 2 miejsca rezydenckie – zaznacza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prof. Wojciech Pypno, konsultant województwa mazowieckiego w dziedzinie urologii, ordynator Oddziału Klinicznego Urologii w Samodzielnym Szpitalu Klinicznym im. Prof. W. Orłowskiego w Warszawie. Oznacza to, że pozostaje 6 wolnych miejsc do obsadzenia, których nie uda się zagospodarować bez rezydentur.

Teoria i praktyka
– Wystąpiłem do minister zdrowia o 4 dodatkowe miejsca rezydenckie, jednak nie ma żadnej pewności, że zostaną przydzielone – mówi nam prof. Pypno. I dodaje, że resort zdrowia nie odniósł się, jak dotychczas, do jego wniosku.

– W województwie mazowieckim specjalizuje się obecnie w dziedzinie urologii 31 lekarzy. W br. zostało przyznanych 17 miejsc szkoleniowych, w tym 3 rezydentury – informuje portal rynekzdrowia.pl Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Przypomina także, że lekarz może odbywać specjalizację nie tylko w ramach rezydentury. 

Zdaniem prof. Wojciecha Pypno taka możliwość oczywiście istnieje, ale – ze względu na ograniczenia finansowe – jedynie teoretycznie.

– Czasy prowadzenia specjalizacji np. w oparciu o wolontariat minęły – ocenia konsultant. Zwraca także uwagę, że niedobór miejsc rezydenckich w urologii pojawia się co roku, co znacząco rzutuje na coraz bardziej odczuwalne braki kadrowe w tej dziedzinie medycyny. Coraz gorzej będzie również z innych względów.

Specjaliści coraz starsi
Prof. Pypno podkreśla że wielu urologów systematycznie odchodzi na emeryturę, wielu zamienia także pracę w publicznych szpitalach na intratne posady za granicą.

– Obecnie spodziewamy się fali wyjazdów specjalistów do Niemiec, które po 1 maja 2011 r. otworzą rynek pracy dla Polaków – dodaje profesor. I ostrzega, że stały odpływ kadry urologicznej ze szpitali może się wiązać z koniecznością zamknięcia kilku oddziałów urologicznych na Mazowszu.

– Na oddziale urologii w Kozienicach pracuje np. trzech urologów, którzy zbliżają się do wieku emerytalnego. Niedługo będą kończyć działalność zawodową, a nie ma nikogo, kto mógłby ich zastąpić. Podobna sytuacja jest w Płocku – zaznacza Wojciech Pypno.

Specjalistów brakuje także na urologii warszawskiego Szpitala Praskiego, gdzie powstał problem z obsadzaniem dyżurów. Trudna sytuacja jest również w stołecznym Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus. Prof. Andrzej Borkowski, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej, podobnie jak prof. Pypno, złożył do minister zdrowia wniosek o dodatkowe miejsce rezydenckie. Niedobór kadry urologicznej odczuwa też warszawskie Centrum Onkologii.

Małe miasto, duży problem
Największe kłopoty ze ściągnięciem lekarzy urologów mają szpitale w mniejszych miastach. Nie bez powodu prof. Wojciech Pypno wśród zagrożonych zamknięciem oddziałow wymienił jednostkę szpitala w Płocku.

– Obecnie brakuje na oddziale trzech specjalistów, odczuwamy także brak asystentów. Są trudności z obsadzeniem dyżurów – wyjaśnia w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dr Grzegorz Pydziński, ordynator oddziału urologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Marcina Kacprzaka w Płocku.

Ordynator podkreśla, że szpital ma bardzo doświadczny zespół specjalistów, jednak większość przekroczyła już 50 r.ż.

– Wielu lekarzy to renciści, którzy pracują na część etatu. To znakomici specjaliści, jednak z różnych powodów nie mogą już pracować na „pełnych obrotach” – dodaje Grzegorz Pydziński. Nie ukrywa też, że pozyskanie młodego lekarza do takiej lecznicy jak WSZ jest bardzo trudne.

– Jeżeli ktoś decyduje się na specjalizację w urologii, to raczej nie z myślą o pracy w Płocku. Ponadto młodzi urolodzy dostaną za granicą nawet pięciokrotnie wyższe zarobki niż u nas – mówi nam Grzegorz Pydziński.

Reforma pomoże?
Piotr Olechno podkreśla, że działania podejmowane przez Ministerstwo Zdrowia zmierzają do uelastycznienia systemu kształcenia lekarzy, co zwiększy dopływ specjalistycznej kadry do systemu ochrony zdrowia.

Zdaniem resortu do zwiększenia liczby specjalistów powinno przyczynić się zniesienie podziału na specjalizacje podstawowe i szczegółowe (tzw. modułowy system specjalizacji), co doprowadzi do skrócenia okresu specjalizacji (zwłaszcza w specjalizacjach szczegółowych) oraz dostosowanie długości programu specjalizacji do wymagań dyrektywy unijnej i zaleceń Europejskiej Unii Specjalizacji Medycznych.

Na sprawniejsze kształcenie lekarzy ma wpłynąć także zmiana warunków akredytacji – weryfikacja wymogów stawianych jednostkom (np. w odniesieniu do wymagań odnoszących się do bazy sprzętowej lub dydaktycznej tam gdzie nie jest to niezbędne) tak, aby znacząco zwiększyć liczbę miejsc akredytowanych, co obecnie stanowi istotną barierę w możliwości otwierania specjalizacji.

Piotr Olechno wśrod istotnych zmian wprowadzanych przez resort zdrowia wymienia także weryfikację i urealnienie programów specjalizacji, które w niektórych przypadkach są nadmiernie rozbudowane, przez co tworzą barierę dla osób specjalizujących się w mniejszych ośrodkach.

Na wydajność systemu edukacji specjalistów ma także wpłynąć, według resortu zdrowia, rezygnacja z LEP/LDEP, rezygnacja z egzaminu praktycznego w Państwowym Egzaminie Specjalizacyjnym (PES) kończącym specjalizację oraz rezygnacja z odbywania stażu podyplomowego.

– Z pewnością takie działania będą skutkowały zwiększeniem liczby specjalistów również w dziedzinie urologii – ocenia Piotr Olechno.

Rozwiązania te budzą jednak istotne kontrowersje w środowisku lekarskim. O zastrzeżeniach Naczelnej Izby Lekarskiej do zmian proponowanych przez resort zdrowia portal rynekzdrowia.pl szeroko informował na swoich łamach.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum