Małgorzata Włodarczyk-Biegun z nagrodą L’Oréal w Niemczech

Autor: naukawpolsce.pap.pl/Rynek Zdrowia • • 04 lipca 2018 15:45

Pracująca w Niemczech Polka, dr Małgorzata Włodarczyk-Biegun, została laureatką niemieckiej edycji konkursu L’Oréal-UNESCO For Women in Science. Choć myśli o powrocie do kraju, na drodze ku temu stają: późniejszy wiek samodzielności naukowej w Polsce i mniejsze wsparcie dla kobiet w nauce.

Dr Małgorzata Włodarczyk-Biegun. Fot. www.leibniz-inm.de

Dr Małgorzata Włodarczyk-Biegun pracuje w niemieckim INM Leibniz Institute for New Materials. Zajmuje się tam biodrukiem, czyli drukiem tkanek w technologii trójwymiarowej. Wraz z grupą naukowców pracuje nad drukowanym tą techniką hydrożelem inspirowanym materiałami naturalnymi, a konkretnie małżami.

- Rozwijamy polimery, które imitują naturalne białka produkowane przez małże. Dzięki tym białkom małże mogą przylegać bardzo mocno do skał. Używając naszego materiału, możemy otrzymać warstwy zawierające różne typy komórek. W ten sposób można budować różnego rodzaju tkanki - wyjaśniała w rozmowie z PAP dr Włodarczyk-Biegun.

Niedawno została jedną z trzech laureatek niemieckiej edycji konkursu L’Oréal-UNESCO For Women in Science. Choć podobny konkurs przeprowadzany jest też w Polsce, to niemiecka edycja różni się od tej polskiej. Doceniane są w nim zwłaszcza kobiety, które z powodzeniem łączą karierę naukową z rolą matki.

Nagroda L’Oréal to 10 tysięcy euro dla laureatki. Część nagrody wypłacana jest jako stypendium, a część można przeznaczyć na ćwiczenie umiejętności miękkich. Wsparcie finansowe otrzymuje też instytucja, z której pochodzi badaczka. Dofinansowanie możne ona przeznaczyć na tworzenie ułatwień dla kobiet, które chcą łączyć naukę z rodziną.

- Praca w nauce wymaga tego, aby na bieżąco być ze wszystkimi naukowymi nowościami. Kiedy jesteśmy na urlopie macierzyńskim i nie jesteśmy na bieżąco z tym, co się dzieje w nauce, to tracimy informacje oraz szanse na kolejne publikacje. Jeśli kobiety nie ma przez rok w pracy i przez to nie zdąży opublikować np. trzech publikacji, a w tym czasie zrobi to jej kolega, to on ma większe szanse na pracę w zespole badawczym i rozwój kariery - opisuje badaczka.
W Niemczech - gdzie pracuje - zarówno państwo, landy, ale też instytucje dbają o wyrównanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy.

Dr Małgorzata Włodarczyk-Biegun studiowała m.in. inżynierię biomedyczną na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Doktorat obroniła w Holandii, której system nauki znała z wcześniejszego wyjazdu na Erasmusa. - Bardzo spodobała mi się praca naukowa za granicą. Pomyślałam, że chciałabym kiedyś wrócić do Polski, ale może jeszcze nie wtedy i rozglądałam się za postdockiem w Europie - powiedziała. W ten sposób trafiła do Niemiec.

- Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będę zajmowała się drukiem 3D. Bardzo mnie to jednak interesowało, a wtedy w INM Leibniz Institute for New Materials powstawało nowe laboratorium druku 3D, za które jestem teraz odpowiedzialna" - zaznaczyła.

- Bardzo chciałabym wrócić do Polski, ale nie wiem, czy to jest właściwy moment. Największym problemem jest to, że samodzielność naukowa jest uzyskiwana w Polsce tak późno. W Niemczech profesorem zostaje się średnio między 40 a 50 rokiem życia. Później szanse na to spadają. W Polsce średnio około 46. roku życia uzyskuje się habilitację. Jest to więc 10-15 lat różnicy. To ma znaczenie zwłaszcza, gdy już zasmakowało się niezależności naukowej - zauważa badaczka.

Przyznaje jednak, że aplikowała do jednego z programów Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej, który wspiera powroty naukowców do Polski.

- Skorzystałam z oferty NAWA, bo jej program gwarantuje taki sam poziom zarobków, jakie mam w Niemczech. Oprócz tego także pensję dla dwóch pracowników grupy projektowej, więc jest to propozycja bardzo ciekawa. Konkursy dopiero będą się jednak rozstrzygały, więc zobaczymy, jaka będzie przyszłość - mówi.

Ewelina Krajczyńska

Czytaj: www.naukawpolsce.pap.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum