Łódź: Uniwersytet Medyczny dyskryminuje polskich studentów?

Autor: Polska/Rynek Zdrowia • • 26 września 2009 18:04

Polscy studenci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi uważają, że w porównaniu ze swoimi zagranicznymi kolegami, którzy płacą za studia, są traktowani jak obywatele drugiej kategorii.

Zagraniczny student odbywa zajęcia w nowych oddziałach szpitalnych, ma miejsce na uczelnianym parkingu i mieszka  w najnowocześniejszym w Polsce akademiku. Polski student słucha wykładów w nieogrzewanych salach, a podczas zajęć na bloku operacyjnym dostaje gorszą odzież na zmianę. Nie płaci, więc mu się nie należy.

Sygnały o faworyzowaniu obcokrajowców dotarły już do samorządu studenckiego Uniwersytetu Medycznego.

- Interweniowaliśmy w tej sprawie u władz uczelni. Obiecano nam, że w tym roku akademickim problem zostanie rozwiązany - mówi Miłosz Kuświk, przewodniczący samorządu. - Władze uczelni zapewniły, że znormalizują sytuację studentów na uczelni.

Tymczasem Przemysław Andrzejak, pełnomocnik rektora ds. promocji i rozwoju uczelni zapewnia gazetę Polska, że... problemu nie ma.

- Wszystkich studentów traktujemy na uczelni tak samo - podkreśla Andrzejak. - Nie wprowadzamy rozróżnienia na obcokrajowców i Polaków.

Studenci wiedzą jednak swoje: czy równym traktowaniem można nazwać fakt, że jeden asystent opiekuje się trzema zagranicznymi studentami, a polscy studenci zajęcia odbywają się w 20-osobowych zespołach?

Według prof. Edmunda Wittbrodta, byłego ministra edukacji, uczelni nie wolno faworyzować jednych studentów kosztem innych.

- Jeśli chodzi o kwestię zakwaterowania, jestem w stanie zrozumieć. Obcokrajowcy więcej płacą, więc mieszkają w lepszych warunkach. Ale dlaczego zajęcia ze studentami z zagranicy odbywają się w lepszych salach i dlaczego kadra naukowa bardziej dba o obcokrajowców? - zaznacza prof. Wittbrodt.

- Niestety, na naszych uczelniach studiuje bardzo mało obcokrajowców. Jest ich zaledwie 0,5 proc. Dlatego uczelnie na różne sposoby starają się ich zachęcić. Ale polscy studenci też nie studiują za darmo. Płaci za nich budżet państwa - przypomina profesor.

Według Edmunda Wittbrodta, jeśli władze Uniwersytetu Medycznego nie zareagują na niepokojące sygnały, studenci powinni zwrócić się z problemem do resortu szkolnictwa wyższego.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum