Lekarzy przybywa, ale nie tylu, żeby pacjent był w stanie to zauważyć. MZ podał dane

Autor: Ryszard Rotaub • Źródło: RR/Rynek Zdrowia05 sierpnia 2021 08:58

Kształcimy coraz więcej studentów medycyny, ale lekarzy zauważalnie nie przybywa. Ile osób powinno co roku rozpoczynać studia, żebyśmy mieli w końcu wystarczającą liczbę lekarzy? Czy Ministerstwo Zdrowia ma jakieś szacunki na ten temat?

Ile osób powinno co roku rozpoczynać studia, żebyśmy mieli w końcu wystarczającą liczbę lekarzy? FOT. Tomasz Walków, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu (zdjęcie ilustracyjne)
  • Jedną z barier determinujących skalę przyjęć na studia lekarskie są możliwości dydaktyczne uczelni
  • „Limit przyznanych miejsc w roku akademickim 2020/2021 na kierunku lekarskim prowadzonym w języku polskim wynosi 6 342, co na razie wydaje się wystarczające, biorąc pod uwagę możliwości dydaktyczne uczelni” – twierdzi MZ.
  • Mimo tej zadowalającej samooceny, MZ planuje zwiększenie możliwości dydaktycznych uczelni z wykorzystaniem środków z Krajowego Programu Odbudowy. Pieniądze pójdą z na rozwój bazy dydaktycznej do kształcenia przeddyplomowego i bazy klinicznej

Rzecz jasna na tak ogólne pytanie trudno precyzyjnie odpowiedzieć. Tym niemniej jakąś perspektywę czasową, nawet odległą, warto zakreślić, żeby wiedzieć, czy zbliżamy się czy też oddalamy od celu, jakim ostatecznie jest radykalne skrócenie kolejek do lekarzy. MZ nie zdecydowało się na taką prognozę. Przedstawiło natomiast działania, które – zdaniem resortu zdrowia - przybliżają nas do tego celu.

Jak czytamy w przesłanej nam korespondencji, „minister zdrowia (…) począwszy już od 2016 r. znacznie zwiększył limity przyjęć na kierunek lekarski. Aktualnie, w porównaniu do 2015 r., limity przyjęć na kierunek lekarski i lekarsko-dentystyczny zostały zwiększone o ponad 2000 miejsc”.

Zwiększenie limitów przyjęć przedstawiono w tabeli obrazującej wzrost liczby miejsc dla lekarzy i lekarzy dentystów od roku akademickiego 2013/2014 do roku akademickiego 2020/2021. Wynika z niej, że wartość limitu na pierwszym roku kierunku lekarskiego dla studentów uczących się w języku polskim wzrosła o 59 proc. od 2013 do 2020, a na kierunku lekarsko dentystycznym o 9 proc.

„Obecnie łącznie limit przyznanych miejsc w roku akademickim 2020/2021 na kierunku lekarskim prowadzonym w języku polskim wynosi 6 342, a na kierunku lekarsko-dentystycznym 1 094 miejsca, co na razie wydaje się wystarczające, biorąc pod uwagę możliwości dydaktyczne uczelni” – ocenił resort zdrowia.

MZ myśli o prowadzeniu dydaktyki w oparciu o technologie cyfrowe

Jedną z barier determinujących skalę przyjęć na studia są właśnie możliwości dydaktyczne uczelni.

Jak zauważa MZ, to uczelnia ma obowiązek zapewnić odpowiednie warunki kształcenia. To rektor podejmuje decyzję o liczbie studentów kształcących się na danym kierunku z uwzględnieniem możliwości dydaktycznych uczelni. Natomiast minister właściwy do spraw zdrowia w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw szkolnictwa wyższego i nauki określa w drodze rozporządzenia limit przyjęć na studia na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym w poszczególnych uczelniach, uwzględniając możliwości dydaktyczne uczelni oraz zapotrzebowanie na absolwentów tych studiów.

Planuje się zwiększenie możliwości dydaktycznych uczelni z wykorzystaniem środków z Krajowego Programu Odbudowy. Pieniądze pójdą zarówno na rozwój bazy dydaktycznej do kształcenia przeddyplomowego, jak i bazy klinicznej – zapowiada resort.

„Nowością będzie stworzenie nowej kompleksowej oferty dydaktycznej opartej na platformie cyfrowej, pozwalającej na całościową organizację procesu dydaktycznego w oparciu o technologie cyfrowe, z zapewnieniem niezbędnego, wymaganego przepisami prawa wymiaru godzinowego zajęć odbywających się w trybie tradycyjnym”.

Nie wszyscy dotrą do mety

Wiadomo, że niezależnie od warunków i sposobu kształcenia, część studentów wykruszy się, nie ukończy trudnych, wymagających studiów lekarskich. Trzeba postawić pytanie: jeśli w tym roku akademickim naukę podejmie 6 342 studentów na kierunku lekarskim (studia stacjonarne w języku polskim), to ilu ostatecznie je ukończy? Według MZ będzie to około 80 proc. studentów. Jeśli chodzi zaś o studia na kierunku lekarsko-dentystycznym (studia stacjonarne w języku polskim) ukończy je w terminie około 90 proc. studentów.

Mówiąc o puli przyznanych limitów przyjęć, trzeba też mieć na uwadze fakt, że część adeptów medycyny nie będzie zajmowała się leczeniem - podejmą pracę w dziedzinach wspomagających pracę lekarzy, takich jak farmacja, badania naukowe, szkolnictwo, praca w strukturach administracyjnych ściśle związanych z systemem opieki zdrowotnej etc. Jaka to część? Takiej informacji w przesłanej nam korespondencji nie znajdziemy.

W każdym razie nie jest tak, że ustalona na dany rok akademicki liczba miejsc na studiach jest równoznaczna z liczbą lekarzy, którzy po ich ukończeniu zasilają system ochrony zdrowia.

Spośród osób rozpoczynających teraz studia, do systemu trafi 80 proc., czyli 5 074 osób. Niemniej jednak ogólny bilans jest dodatni - coroczne przyrosty miejsc są większe od ubytków. W efekcie od 2010 do 2021 roku liczba lekarzy i lekarzy dentystów wykonujących zawód (wg danych Naczelnej Izby Lekarskiej) wzrosła o 17 proc.

Nie sama liczba lekarzy jest kryterium oceny wydolności systemu ochrony zdrowia i satysfakcji pacjentów z jego funkcjonowania. Liczy się czas oczekiwania na świadczenie. Można sobie przecież wyobrazić, że każdy z 142 031 czynnych zawodowo lekarzy (bez lekarzy dentystów, stan na 31.05.2021 r., dane NIL) pracuje na dwie zmiany, nie traci czasu na biurokratyczne obowiązki, ma spokojną głowę i zajmuje się tylko leczeniem. Wtedy najpewniej nie byłoby kolejek. Ale to tylko wyabstrahowany model, który ma pokazać istotę problemu, który trzeba rozwiązać.

Działania punktowe

W sytuacji chronicznego niedoboru kadry medycznej, poprawę najszybciej można osiągnąć działając punktowo – tam, gdzie stosunkowo szybko zauważyć można korzystny efekt. Do takich działań zaliczyć trzeba np. wyznaczenie przez MZ dziedzin priorytetowych, czyli takich w których czas oczekiwania na świadczenie jest najdłuższy, co wymaga pilnych interwencji.

Resort zdrowia przypomina w tym kontekście, że „wprowadzono przepisy, zgodnie z którymi lekarz odbywający szkolenie specjalizacyjne w trybie rezydentury może otrzymywać dodatek do wynagrodzenia w wysokości 700 zł (priorytetowe) lub 600 zł (niepriorytetowe) miesięcznie w zamian za zobowiązanie się do wykonywania zawodu lekarza na terytorium RP w placówce medycznej posiadającej kontrakt z NFZ, w łącznym okresie dwóch lat z pięciu kolejnych lat przypadających od dnia uzyskania potwierdzenia zakończenia szkolenia specjalizacyjnego, w łącznym wymiarze czasu pracy odpowiadającym co najmniej równoważnikowi jednego etatu”.

Jednocześnie MZ informuje o pewnym novum, które ma polegać na tym, że

przygotowywany jest obecnie centralny system rozdziału miejsc specjalizacyjnych w całym kraju (dotychczas rozdział miejsc odbywał się na poziome województwa). Zdaniem MZ powinno to zwiększyć w przyszłości liczbę lekarzy specjalistów.

Działaniem punktowym było również wprowadzenie tzw. bonu lojalnościowego, który stanowi finansowy mechanizm zachęty do pozostania w kraju po ukończeniu szkolenia specjalizacyjnego.

Z kolei żeby umożliwić lekarzom kształcącym się poza krajem szybszy powrót do pracy w Polsce, skrócono proces uzyskiwania uprawnień do wykonywania zawodu lekarzy i lekarzy dentystów, którzy uzyskali swoje dyplomy poza UE za pośrednictwem zaliczenia egzaminów Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Weryfikacyjnego.

Czytaj: Rekrutacja na studia lekarskie. Przybywa studentów, ale nie lekarzy. Sytuacja jest krytyczna

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum