Kształcenie podyplomowe: lekarze i pielęgniarki sami chcą się szkolić

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 01 kwietnia 2019 05:23

Samorządy zawodowe lekarzy oraz pielęgniarek i położnych dążą do przejęcia szkolenia podyplomowego. Na razie tylko w pewnych zakresach, ale niewykluczone, że w przyszłości w całości przejmą od państwa to zadanie.

Organizacja kształcenia podyplomowego lekarzy, jest mocno w Polsce rozproszona Fot. Shutterstock

- Jesteśmy gotowi do przejęcia kształcenia podyplomowego - oświadczył Jacek Kozakiewicz, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Nie była to luźna uwaga rzucona ot tak sobie. To była oficjalna deklaracja skierowana do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego w trakcie sesji otwierającej IV Kongres Wyzwań Zdrowotnych.

Kontekst wypowiedzi był taki, że lekarze wyjeżdżali z Polski nie tylko z powodów finansowych. - Ten powód był ważny, ale wyjeżdżali także ze względów szkoleniowych, z powodu (ograniczonego - red.) dostępu do szkoleń i bezpiecznego wykonywania pracy - tłumaczył Kozakiewicz.

- Panie ministrze, jesteśmy gotowi do przejęcie kształcenia podyplomowego, bo lekarz jest takim zawodem, który podlega ustawicznemu kształceniu - zwrócił się wprost do ministra Szumowskiego i zadeklarował:

- Jesteśmy gotowi, panie ministrze, do przejęcia kształcenia podyplomowego. Może etapowo - najpierw kształcenie ustawiczne, a potem specjalizacyjne. Oczywiście przejęcia z dobrodziejstwem inwentarza - z zasobami kadrowymi i zasobami finansowymi. Byłby to krok w dobrym kierunku - oznajmił wiceprezes NRL.

Zapytaliśmy go, już po Kongresie, o szczegóły tej propozycji. - W ustawie o izbach lekarskich mamy zapis mówiący o sprawowaniu przez samorząd lekarski pieczy nad należytym i sumiennym wykonywaniem zawodu lekarza. A jest to zawód wymagający ustawicznego kształcenia. Mamy udzielać pomocy zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej - zapisano w Kodeksie Etyki Lekarskiej. Dlatego doskonalenie zawodowe, obejmujące różne jego formy, jest przedmiotem naszego szczególnego zainteresowania - powiedział Jacek Kozakiewicz.

Lekarska turystyka szkoleniowa
- Tymczasem organizacja kształcenia podyplomowego środowiska medycznego, w tym lekarzy, jest mocno w Polsce rozproszona. Zajmuje się nim Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, oddziały doskonalenia kadr medycznych w urzędach wojewódzkich, które podlegają administracji rządowej; to także część działalności uniwersytetów medycznych - wyjaśnił.

W ocenie Kozakiewicza powoduje to, że lekarz, który się kształci, musi niejednokrotnie dojeżdżać na szkolenia, odrywać się od pracy, pozostawić swoich pacjentów i rodzinę.

- Szukając jak najbardziej dogodnych form doskonalenia zawodowego wiele okręgowych izb lekarskich z własnych środków zorganizowało w ostatnich latach dodatkowo wiele kursów specjalizacyjnych, wspomagając w ten sposób CMKP - zaznaczył i podkreślił, że trzeba zerwać z tzw. turystyką szkoleniową i maksymalnie przybliżać kształcenie do miejsca pracy i miejsca zamieszkania lekarza, co będzie korzystne zarówno dla pacjentów, jak i samych lekarzy oraz ich rodzin.

Zdaniem wiceprezesa dodatkową korzyścią byłoby lepsze wykorzystanie lokalnego potencjału w wyniku przejęcia przez izby lekarskie wojewódzkich ośrodków doskonalenia kadr medycznych. - Moglibyśmy je organizacyjnie przejąć na zasadzie przejęcia zadań wraz ze środkami na ich realizację - dodał.

Zaznaczył, że nie byłoby to „zawłaszczenie” kształcenia przez samorząd lekarski, a jedynie uporządkowanie organizacyjne polegające na koordynacji kształcenia we współpracy z innymi podmiotami, posiadającymi odpowiedni potencjał i zaplecze. - Chcielibyśmy koordynować przebieg kształcenia m.in. wspólnie z uniwersytetami medycznymi i ośrodkami naukowymi - sprecyzował.

Na pytanie o doświadczenia innych samorządów zawodowych w prowadzeniu szkoleń, Kozakiewicz wskazał, że na przykład w Niemczech kształcenie podyplomowe jest koordynowane przez samorząd lekarski.

Kozakiewicz: postulat nie jest przeciwko komuś
- W Polsce inne samorządy - adwokaci, radcowie prawni - także koordynują kształcenie - kontynuował. - Warto też zaznaczyć, że samorząd pielęgniarski, z którym współpracujemy, również proponuje podobne rozwiązania. My przejęlibyśmy część lekarską kształcenia podyplomowego, samorząd pielęgniarski - pielęgniarską.

Zapewnił, że postulat przejęcia kształcenia podyplomowego nie jest przeciwko komuś. - Zgłaszamy go w konkretnym celu. Chcemy pozyskać przychylność tych, którzy mają coś do powiedzenia w tej sprawie - zapewnił i poinformował, że na razie sprawa jest na etapie roboczych uzgodnień, jest przedmiotem rozmów koncepcyjno-konsultacyjnych. Formalnego wniosku do MZ nie ma.

Na marginesie wypowiedzi wiceprezesa NRL warto zauważyć, że tylko wspomniane Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego (nie mówiąc o ośrodkach doskonalenia kadr medycznych) organizuje i finansuje ponad 800 kursów rocznie, z których 70 proc. prowadzonych jest w CMKP, przy wsparciu własnej kadry naukowej. Uczestniczy w nich ok. 20 tys. osób rocznie.

Taka jest skala doskonalenia zawodowego. Przedstawiciel samorządu lekarskiego roztropnie zatem zauważa, że przejmowanie kształcenia podyplomowego powinno odbywać się etapowo.

Podobne oczekiwania zgłasza środowisko pielęgniarek i położnych, choć jak poinformowała nas Sylwia Wądrzyk, dyrektor Biura Komunikacji MZ, postulat samorządu pielęgniarskiego w sprawie przekazania kształcenia podyplomowego nie został dotąd skierowany do ministra zdrowia.

Wądrzyk wskazała jednocześnie, że jednostką organizacyjną ministra zdrowia, która zajmuje się sprawami kształcenia podyplomowego jest Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych. Jednym z zadań Centrum jest współpraca z organizatorami kształcenia podyplomowego, wśród których są między innymi podmioty kształcące prowadzone przez samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych.

Pielęgniarki i lekarze jednym głosem
Zauważmy jednakże, że to nie samorząd dominuje na rynku szkoleń. Prowadzą je głównie komercyjne firmy. Zdaniem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (NRPiP) rozwój firm szkoleniowych przebiega w Polsce żywiołowo, bez określonych ram prawnych, w oparciu o podaż i popyt. Jakie są tego skutki? Pisaliśmy o tym niedawno.

Czytaj: Szkolenia nie ukończyły, zostały z długami. Czy będą zmiany w kształceniu pielęgniarek?

Komentując to zdarzenie Zofia Małas, prezes NRPiP, powiedziała Rynkowi Zdrowia:

- W przypadku specjalizacji w zakresie pielęgniarstwa i położnictwa kształceniem powinny zajmować się uczelnie posiadające akredytację na kierunku pielęgniarstwa i położnictwa, instytuty naukowo-badawcze oraz samorząd pielęgniarek i położnych. Samorząd dlatego, że ustawowo sprawuje nadzór nad należytym wykonywaniem zawodu, a także dlatego, że przygotowuje bądź opiniuje standardy kształcenia przeddyplomowego i podyplomowego.

Oczekiwania środowiska nt. kształcenia zawodowego najpełniej zostały wyrażone w Strategii na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce z grudnia 2017 roku. W dokumencie przypomniano, że pielęgniarki i położne, podobnie jak lekarze, mają prawo i obowiązek stałego aktualizowania wiedzy i umiejętności. Podkreślono, że dla zabezpieczenia jak najwyższej jakości kształcenia istnieje potrzeba wprowadzenia systemu akredytacji organizatorów kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych.

Teraz coraz głośniej mówi się już nie tylko o konieczności akredytacji, ale również o tym, kto powinien mieć wyłączność na organizowanie szkoleń podyplomowych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum