Habilitacje w medycynie: przeżytek czy fundament kariery naukowej?

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 25 marca 2016 06:00

Nie wiadomo, ilu mamy w Polsce doktorów habilitowanych nauk medycznych - za dużo, za mało, w sam raz? Oficjalne dane są różne. Nie przeszkadza to jednak w prowadzeniu ożywionej dyskusji na temat likwidacji lub utrzymania tego najwyższego stopnia naukowego.

Poglądy na temat utrzymania bądź likwidacji stopnia doktora habilitowanego zmieniają się w Polsce często i radykalnie. Fot. Archiwum

Z danych przekazanych Rynkowi Zdrowia przez Grzegorza Wierzbickiego, głównego specjalistę ds. informacji i promocji w Ośrodku Przetwarzania Informacji - Państwowy Instytut Badawczy, wynika, że w Polsce mamy 1966 doktorów habilitowanych nauk medycznych i 84 nauk o zdrowiu. Dla porównania: profesorów n. med. jest 1698 i 5 w dziedzinie nauk o zdrowiu.

Jeśli chodzi o jednostki, które mają uprawnienia habilitacyjne, to posiada je 12 uczelni i 15 instytutów. W dziedzinie nauk o zdrowiu takie uprawnienie ma 11 uczelni (instytutów nie ma na tej liście).

Statystyki resortu zdrowia są inne niż nadzorowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego OPI PIB. ''Liczba osób zatrudnionych w uczelniach nadzorowanych przez Ministra Zdrowia, wg stanu na koniec 2015 r.,: a) ze stopniem naukowym doktora habilitowanego - 2300 osób, b) z tytułem naukowym profesora - 640 osób'' - wylicza resort zdrowia w przesłanej portalowi rynekzdrowia.pl korespondencji.

Uczelniana elita
MZ przedstawiło także wykaz jednostek, które posiadają uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego. Są to: Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, Gdański Uniwersytet Medyczny w Gdańsku, Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach, Uniwersytet Medyczny w Lublinie, Uniwersytet Medyczny w Łodzi, Uniwersytet Medyczny w Poznaniu, Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie, Warszawski Uniwersytet Medyczny w Warszawie, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Collegium Medicum Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy.

Ten wykaz trzeba jednak uzupełnić, bo ostatnio do tego elitarnego grona dołączył Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów podjęła w marcu tego roku uchwałę o przyznaniu wydziałowi nauk medycznych uprawnień do nadawania tytułu doktora habilitowanego. To nie tylko nobilitacja i kolejny krok w kierunku utworzenia w Olsztynie Collegium Medicum. To także szansa na większe ministerialne dotacje na badania. Aspekt finansowy nie jest bowiem bez znaczenia w dyskusji nt. przyszłości habilitacji.

Czy każda władza musi mieć pogląd na habilitację?
Poglądy na temat utrzymania bądź likwidacji stopnia doktora habilitowanego zmieniają się w Polsce często i radykalnie. Tymczasem już wiele lat temu prof. Tadeusz Kaczorek (w latach 2011-2013 przewodniczący Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów Naukowych) przekonywał, że ''nauka nie potrzebuje rewolucji, ale poczucia stabilizacji i świadomości, że jeżeli jest się dobrym i pracuje bez zarzutu, można liczyć na osiągnięcie sukcesu. W Niemczech zmiany dokonują się co 20-30 lat, w Anglii jeszcze rzadziej i robi się tylko wtedy, gdy są one naprawdę potrzebne'' (Sprawy nauki nr 5/136, maj 2008).

Przypomniał też, że ''premier Donald Tusk publicznie wyraził poparcie dla jej likwidacji, ale wśród nas przeważa pogląd, że habilitacja jest potrzebna''.

Obecnie wśród rządzących dominuje pogląd, że ''należy przywrócić rangę tytułom naukowym i studiowaniu''. Zapowiedział to we wrześniu 2015 r. poseł Prawa i Sprawiedliwości prof. Włodzimierz Bernacki, który koordynuje realizację programu tej partii w obszarze szkolnictwa wyższego.

Czytaj: PiS zapowiada zmiany w systemie szkolnictwa: przywrócimy rangę tytułom naukowym

- Chcemy zmienić przepisy dotyczące tytułu i stopnia naukowego oraz Centralnej Komisji Stopni i Tytułów. Postulujemy, aby urealnić terminy dla poszczególnych procedur awansowych, a także chcemy aby ten, kto aplikuje o stopień doktora lub profesora, miał odpowiednio tytuł magistra stopień doktora habilitowanego. Uważamy za konieczne przywrócenie wykładu habilitacyjnego. Chcemy zmienić też zapis mówiący o tym, że na uczelni do minimum kadrowego zamiast jednego doktora, można wliczyć dwóch magistrów, a zamiast jednego profesora dwóch doktorów - zapowiadał poseł PiS w rozmowie z PAP.

PiS podniesie rangę tytułów i stopni
Po zwycięskich dla PiS wyborach parlamentarnych swoistym testem na trwałość poglądów o znaczeniu tytułów i stopni naukowych stała się skierowana do Sejmu petycja Stowarzyszenia Interesu Społecznego ''Wieczyste". Domaga się ono ''zniesienia stopnia naukowego oraz stopnia w zakresie sztuki doktora habilitowanego''. Zdaniem autorów petycji habilitacja nie podnosi poziomu polskiej nauki i nie mają jej np. kraje anglosaskie o wysokim poziomie nauki.

Pod koniec lutego propozycje zawarte w petycji negatywnie oceniła sejmowa Komisja Nauki, Edukacji i Młodzieży.

"Habilitacja stanowi istotny element rozwiązań składających się na model kariery naukowej. W obecnym stanie prawnym jest również systemowym elementem struktury i funkcjonowania szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce. Dlatego też ewentualna rezygnacja ze stopnia naukowego doktora habilitowanego wymagałaby kompleksowego podejścia w tym zakresie, poprzedzonych szeroką dyskusją środowiskową. Tych warunków nie spełnia propozycja zawarta w petycji" - czytamy w opinii sejmowej Komisji Nauki, Edukacji i Młodzieży. Podobne zdanie ma resort nauki.

Czytaj: Znieść stopień naukowy dr hab.? Dyskusja trwa

Co na te propozycje resort zdrowia? Zastrzega, że zadania i kompetencje w zakresie szkolnictwa wyższego należą do ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego. Minister zdrowia nie jest zatem właściwy do formułowania oficjalnego stanowiska w tej kwestii.

Gdyby jednak doszło do konsultacji społecznych w związku z ewentualną zmianą obowiązującego prawa, m.in. ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym lub ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym, Ministerstwo Zdrowia wypracuje stanowisko w tej kwestii, po zasięgnięciu opinii przedstawicieli środowiska naukowego uczelni medycznych - zapewniła nas Milena Kruszewska, rzecznik prasowy ministra zdrowia.

Dodała, że materia jest złożona i wymaga bardzo szerokiej dyskusji publicznej ze środowiskiem akademickim.

Niezależnie od zgłaszanych przez MZ zapewnień o gotowości do dyskusji, pamiętać trzeba, że ostatecznie liczyć się będzie polityczna wykładnia PiS, a rządząca partia uważa, że należy wzmocnić rangę tytułów naukowych i stopnia dr. hab. poprzez przywrócenie wykładu habilitacyjnego.

Profesorowie za habilitacją
Dyskusja o habilitacji w środowisku akademickim toczy się od dawna. Ciekawych informacji nt. poglądów naukowców na ten temat dostarcza Raport - Nowy tryb habilitacji (Warszawa, 28 stycznia 2015), w którym Rada Młodych Naukowców (RMN) przedstawiła wyniki badań ankietowych.

Okazuje się np., że największe poparcie dla utrzymania stopnia doktora habilitowanego wyraża profesura (ponad 60 proc. ankietowanych profesorów jest za utrzymaniem habilitacji). Natomiast 45 proc. doktorów habilitowanych zdecydowanie popiera habilitację. Zdecydowanie za jej zniesieniem jest tylko 9 proc. osób posiadających habilitację. Z kolei osoby nie posiadając stopnia doktora habilitowanego w większości uważają, że habilitacja nie jest potrzebna.

Przedstawiciele nauk medycznych, nauk o zdrowiu oraz o kulturze fizycznej pytani o to, czy stopień doktora habilitowanego jest potrzebny, odpowiadają: 27 proc. - zdecydowanie nie, 24 proc. - zdecydowanie tak.

Wzorem Prus i ZSRR
Na koniec warto wyjaśnić skąd w ogóle wzięła się habilitacja. Analizował to prof. Maciej Władysław Grabski, wieloletni prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, nb. zdecydowany przeciwnik habilitacji.

Otóż twierdzi on, że habilitacja jest specyficznym pruskim pomysłem twórczo zaadoptowanym w ZSRR. Kiedyś osoba aspirująca do profesury uniwersyteckiej musiała wpierw wykazać, że potrafi wykładać, więc starała się uzyskać tzw. venia legendi (stąd wykład habilitacyjny). Było to prawo wykładania, a nie posiadania własnej katedry, a więc profesury. Rosnący system wyższej edukacji potrzebował bowiem wielu wysokokwalifikowanych naukowo wykładowców - docentów, nie tak kosztownych jak profesorowie, gdyż nie trzeba było ich wyposażać w katedry. Habilitacja była więc glejtem, pozwoleniem nadawanym przez uniwersytet, przedpokojem dla przyszłych profesorów.

Profesor wskazuje, że z czasem w krajach, w których uniwersytety były państwowe procedura stawała się coraz bardziej zbiurokratyzowana. Pojawiło się wymaganie, by poza umiejętnością wykładania przedstawić jeszcze jakiś majstersztyk, specjalnie przygotowaną pracę habilitacyjną, czyli de facto wykonać drugą pracę doktorską.

Praca habilitacyjna miała - zdaniem profesora - pokazywać, że kandydat osiągnął dojrzałość naukową, można mu więc również nadać prawo promowania doktorów. Prof. Grabski zauważa, że habilitację po II wojnie światowej wprowadzono w Niemczech, a wzorem ZSRR również we wszystkich krajach satelickich (procedury zbliżone do habilitacji istnieją też we Francji, Portugalii, Austrii i Szwajcarii).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum