Genetycy i patolodzy krytykują tezy prof. Zielińskiego. "RNA nie zostaje przepisany na DNA"

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 14 stycznia 2021 12:53

Członkowie Komitetu Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN są zaniepokojeni niektórymi wypowiedziami osób z tytułami naukowymi, które wprowadzają dezinformację na temat wirusa SARS-CoV-2 i szczepionek przeciw COVID-19. Krytykują m.in. internetowy wywiad z Romanem Zielińskim, profesorem biologii o specjalności genetyka.

Genetycy i patolodzy krytykują tezy prof. Zielińskiego. "RNA nie zostaje przepisany na DNA"
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

„W ostatnim czasie, głównie w mediach społecznościowych, ukazują się wypowiedzi pod postacią wywiadów, sygnowane przez osoby posiadające tytuł naukowy. Jednym z przykładów jest wywiad z prof. Romanem Zielińskim, udzielony Agnieszce Kisielewskiej. Takie wypowiedzi pozostają w sprzeczności z aktualnym stanem wiedzy w zakresie genetyki medycznej i diagnostyki laboratoryjnej” – zwraca uwagę Komitet Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej PAN.

Jak podkreśla Komitet - z zasady nie dyskutuje on o problematyce nie popartej dowodami naukowymi, jednak w tym przypadku, widząc jakie szkody pociąga za sobą zaistnienie określonych tez w przestrzeni publicznej, uznał za właściwe sprostowanie najbardziej rażących z nich.

Według genetyków i patologów, próba dyskredytacji molekularnych testów na obecność SARS-CoV-2, opartych o technikę PCR lub ilościową RT-PCR, jest błędna. Zaznaczają oni, że techniki te dają się doskonale wystandaryzować, szczególnie w ich odmianie ilościowej, używanej w identyfikacji wirusa SARS-CoV-2.

„Istotą techniki PCR jest specyficzne namnożenie niewielkiej liczby kopii ściśle określonego fragmentu materiału genetycznego, nawet w mieszaninie zawierającej przewagę innych sekwencji. Specyficzność prawidłowo zaprojektowanej reakcji, przy równoczesnym zastosowaniu odpowiednich kontroli, jest jedną z niekwestionowanych zalet techniki PCR, która od lat stanowi złoty standard w molekularnej diagnostyce genetycznej na całym świecie” - podkreślają.

Członkowie Komitetu wskazują, że jest nieprawdą, iż RNA podawany w szczepionce przeciw COVID-19 zostaje przepisany na DNA. Podawany w szczepionce konstrukt genetyczny (mRNA) - jak zaznaczają - nie ulega odwrotnej transkrypcji, nie wnika do jądra komórkowego, nie zostaje również wbudowany do genomu komórkowego.

Tłumaczą, że RNA stanowi tylko matrycę w procesie translacji zachodzącej w cytoplazmie, umożliwiając komórce gospodarza syntezę jednego konkretnego białka wirusowego (nie całego wirusa). Białko to tworzy kolec koronawirusa i przeciwko niemu uruchamiana jest odpowiedź immunologiczna organizmu. „A o to właśnie w szczepionce chodzi. Dodatkowo, podany mRNA, ze względu na swoją znaczną niestabilność (stąd uciążliwa konieczność transportu w temp. -70 st. C), po uruchomieniu procesu translacji ulega nieodwracalnemu rozpadowi” - opisują.

Specjaliści wskazują także, że szczepionki anty-COVID-19 oparte są na opracowywanym przez wiele lat modelu molekularnych szczepionek mRNA i poddawane były badaniom klinicznym zgodnie ze standardowymi procedurami. To, że nie rekomenduje się podawania ich ciężarnym, wynika z konieczności przeprowadzenia w dalszej kolejności dodatkowego, odrębnego cyklu badań, co jest elementem normalnej rutyny badań klinicznych leków.

Eksperci odnoszą się także do rzekomego negatywnego wpływu szczepionki na procesy rozrodcze, który powodowany ma być podobieństwem białka kolca i białka syncytyny.

„W wypowiedziach internetowych mylone są pojęcia homologii i reakcji krzyżowych. Białko kolca i syncytyna zawierają niewielkie fragmenty o pewnym podobieństwie sekwencji aminokwasów, jednak nie oznacza to, że przeciwciała na to białko będą reagowały z syncytyną. Fragment jaki białko kolca (glikoproteina S) dzieli z syncytynami jest zbyt mały, aby wywołać immunologiczną reakcję krzyżową. Nie wykazano reaktywności krzyżowej swoistych przeciwciał antywirusowych z ludzka syncytyną obecną w plemnikach. Nie stwierdzono także wpływu infekcji SARS-CoV-2, a tym bardziej szczepienia przeciw COVID-19, na zdrowie reprodukcyjne kobiet. Podsumowując, nie ma żadnych naukowo uzasadnionych przyczyn aby sądzić, że szczepionka może w jakikolwiek sposób zagrażać płodności kobiet lub mężczyzn czy rozrodowi w ogólności” - wyjaśniają.

Pod stanowiskiem podpisało się 34 członków Komitetu (lista TUTAJ).

Prof. Roman Zieliński nie jest jednak jedynym „specjalistą z tytułem”, który krytycznie wypowiada się w przestrzeni medialnej na tematy związane z z testami i szczepionkami covidowymi. O tym, że nie brakuje takich głosów także wśród lekarzy, Rynek Zdrowia obszernie pisał 11 stycznia. Tekst wywołał żywą dyskusję w mediach społecznościowych.

Czytaj: Lekarze o szczepionkach: "brak randomizowanych badań". "By się zaszczepić, musiałabym stracić wiedzę z 45 lat"

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum