Skuteczna terapia uwolni część łóżek

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 11 kwietnia 2011 10:29

Wprowadzenie programów terapeutycznych dla najcięższych chorych z łuszczycą zwykłą i stawową byłoby ogromną pomocą dla samych pacjentów, którzy mogliby być leczeni najbardziej skutecznymi obecnie lekami na świecie - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prof. Andrzej Kaszuba, konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii. - Dostęp do tych metod leczenia pozwoliłby znacznie skrócić pobyty szpitalne tych chorych, co pozwoliłoby uwolnić część łóżek dla innych potrzebujących.

Skuteczna terapia uwolni część łóżek
Rynek Zdrowia: – Ile osób cierpi w Polsce na łuszczycę?
Prof. Andrzej Kaszuba: – Ocenia się, iż z powodu łuszczycy cierpi w Polsce od 800 000 do miliona chorych. Z czego ok. tysiąca to przypadki bardzo ciężkie.

– Jakie metody leczenia stosuje pan najczęściej?
– Do leczenia łagodnych i stacjonarnych postaci łuszczycy stosujemy metody leczenia miejscowego z wykorzystaniem cygnoliny, glikokortykosteroidów czy pochodnych witaminy D, leczenie miejscowe z fototerapią SUP; w przypadku postaci średnio-ciężkich i ciężkich leczenie metodą PUVA (psoraleny + UVA), cyklosporynę, retinoidy, metotreksat lub metody kojarzone, łączące leczenie miejscowe z fototerapią i leczeniem systemowym.

Niestety, w wielu przypadkach leczenie to nie przynosi długotrwałych efektów. Niekiedy latami pacjentom nie udaje się wejść w stan remisji. Nawroty choroby często wiążą się z nasilonymi objawami, a stosowane wcześniej metody leczenia nie przynoszą już efektów.

– Jak można pomóc takim chorym?

– W takich przypadkach jedyną terapią, która może dawać dobre rezultaty, jest podanie leków biologicznych. Pacjenci posiadają coraz większą wiedzę na temat nowoczesnych metod leczenia łuszczycy, w tym leczenia biologicznego. Wielu pacjentów regularnie śledzi nowości w leczeniu tej choroby w internecie, na stronach poświęconych łuszczycy, czyta również publikacje prasowe na ten temat, dowiaduje się o pozytywnym działaniu tych metod od innych osób, które były już leczone lekami biologicznymi.

Obecnie nie ma programu terapeutycznego, który by takie leczenie uwzględniał. Mamy jednak zapewnienie resortu zdrowia, że wkrótce się to zmieni.

– Jaki odsetek pacjentów kwalifikuje się do leczenia biologicznego?
– Do takiej terapii kwalifikuje się obecnie ok. 1-2% pacjentów z ciężkimi postaciami łuszczycy, co stanowi od 800 do 1600 chorych rocznie. W ciągu ostatnich 3 lat w Polsce było i jest leczonych ok. 450 chorych. Część tego typu terapii wspomagana jest przez darowizny lekowe firm farmaceutycznych.

Kwalifikujemy do leczenia biologicznego chorych z najcięższymi postaciami łuszczycy zwykłej i stawowej w ramach kontraktów szpitalnych za zgodą dyrektorów szpitali i dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ. Przy dużym kontrakcie oddziału możliwe jest zakwalifikowanie jedynie kilku pacjentów miesięcznie, gdyż każdy następny zadłuża oddział i szpital.

Wysokie koszty leczenia niekiedy jednak zmuszają lecznice do przerwania terapii. Takie przypadki zdarzały się i w mojej klinice, która ma jeden z największych kontaktów na świadczenia z zakresu dermatologii. Tu zaś trzeba powiedzieć, że przerwanie terapii biologicznej nie tylko może rodzić u pacjenta silny nawrót choroby, ale zaprzepaszcza też wszystko to, co udało się dokonać w trakcie takiego leczenia.

Wprowadzenie programów terapeutycznych dla najcięższych chorych z łuszczycą zwykłą i stawową byłoby ogromną pomocą dla samych pacjentów, którzy mogliby być leczeni najbardziej skutecznymi obecnie lekami na świecie. Dostęp do tych metod leczenia pozwoliłby znacznie skrócić pobyty szpitalne tych chorych, co pozwoliłoby uwolnić część łóżek dla innych potrzebujących.

– Z jakimi jeszcze problemami borykają się pacjenci chorzy na łuszczycę?

– Główne problemy to: możliwość jedynie krótkich pobytów na oddziałach, które nie gwarantują wyleczenia łuszczycy, brak dostępu do metod fototerapii ze względu na niską wycenę procedury (1 punkt za 1 naświetlanie), brak dostępu do metod leczenia biologicznego w pełnym zakresie (niektórych leków biologicznych nie da się sfinansować w ramach systemu JGP), brak pełnego dostępu do tanich leków zewnętrznych (łuszczyca nie została uznana za chorobę przewlekłą).

– Czy tego rodzaju problemy dotyczą tylko łuszczycy, czy całej dermatologii?

– Mamy wiele problemów: trudny dostęp do innych leków, chociażby do penicyliny prokainowej (brak testów i leków), wiele leków musimy sprowadzać na zasadach importu docelowego (np. sulfony). Inne niedogodności to m.in. wycofanie z lecznictwa dermatologicznego dziegci, brak refundacji na ważne leki w leczeniu atopowego zapalenia skóry (miejscowe immunomodulatory, emolienty).
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum