RP/Rynek Zdrowia | 08-03-2011 13:10

Program terapeutyczny nie rozwiąże wszystkich problemów pacjentów

- Nowoczesne leki są bardzo drogie, niedostępne dla kieszeni 80-90% pacjentów publicznej ochrony zdrowia. Brakuje też składników do tanich leków recepturowych - mówi o problemach pacjentów dermatologicznych prof. Waldemar Placek z Katedry i Kliniki Dermatologii, Chorób Przenoszonych Drogą Płciową i Immunodermatologii Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, kujawsko-pomorski konsultant wojewódzki w dziedzinie dermatologii i wenerologii.

- Ilu pacjentów cierpi na łuszczycę w regionie kujawsko-pomorskim?
Prof. Waldemar Placek: - Nie prowadzimy dokładnej statystyki z powodu braku takiej możliwości w przepisach o ochronie danych osobowych oraz braku możliwości prowadzenia kartoteki centralnej. Od dwóch lat przymierzamy się jednak do tego w skali ogólnopolskiej. Wymaga to jednak dużych nakładów finansowych. Na łuszczycę choruje około 22-23 tys. mieszkańców województwa, wraz z powiatami przyległymi, które przed 2009 rokiem należały do województwa bydgoskiego.

- Jakie metody leczenia stosujecie Państwo najczęściej?
- Najczęściej ambulatoryjnie przepisywane są niestety maści sterydowe jako najtańsze i niebrudzące. W szpitalu najczęściej leczymy metotrexatem (cytostatyk do leczenia ogólnego) ponieważ naświetlania PUVA i UVB 311 są źle wycenione przez NFZ i nierefundowane w cenie zabiegu; cyklosporyna i retinoidy ogólne są bardzo drogie, a leki biologiczne niedostępne. Leczenie ogólne wspomagamy w leczeniu klinicznym maściami robionymi z dodatkiem kwasu salicylowego i cygnoliny. Na analogi witaminy D3, retinoidy zewnętrzne i inhibitory kalcyneuryny mało kogo stać. Leczenie biologiczne włączane jest w ostateczności u pacjentów, którzy mają przeciwwskazania lub nie reagują na ww. metody.

- Czy pacjenci mają wiedzę na temat terapii biologicznych?
- Pacjenci nie posiadają takiej wiedzy i nie muszą jej posiadać. Taka wiedzę posiadają lekarze, którzy powinni ją posiadać, aby móc włączyć leczenie biologiczne w razie potrzeby. Niewielki odsetek chorych posiada informacje o istnieniu leków biologicznych. Dowiadują się o nich najczęściej z internetu lub od lekarza prowadzącego w momencie wyczerpania wszystkich możliwości wcześniejszego leczenia zgodnego z konsensusem.

- Ilu pacjentów kwalifikuje się do leczenia biologicznego, a ile osób jest faktycznie korzysta z tej terapii u pana w klinice?
- Faktycznie leczonych biologicznie jest obecnie 15 pacjentów. Łącznie z leczonymi w programach badawczych i innych jest 27 osób. Natomiast leczenia takiego wymagałoby około 100 pacjentów.

- Jakie są źródła finansowania tych terapii?
- Na razie leczenie biologiczne obciąża budżety szpitali i jest częściowo refundowane przez producentów leków.

- Z jakimi problemami spotykają się „pacjenci dermatologiczni” w województwie kujawsko-pomorskim?
- Nowoczesne leki są bardzo drogie, niedostępne dla kieszeni 80-90% pacjentów publicznej ochrony zdrowia. Inne problemy, to: brak składników do tanich leków recepturowych lub niechęć farmaceutów do ich wykonywania, ciągła konieczność wypisywania leków na import docelowy, brak możliwości leczenia kiły ambulatoryjnie penicyliną, są problemy z leczeniem pacjentów bezdomnych ze świerzbem i wszawicą. Nie ma ich gdzie leczyć. Od 10 lat piszę pisma do dyrekcji szpitali, kolejnych wojewodów, prezydentów i innych decydentów i wszyscy pozostawiają ten problem nierozwiązany.

- Czy zdarzyło się, żeby terapia biologiczna jednego z pacjentów została przerwana?
- Niestety, kilkukrotnie została przerwana terapia w ubiegłym roku. NFZ odmówił dalszej refundacji leczenia.

- Czy problem dotyczy tylko łuszczycy czy całego obszaru dermatologii?
- Problem dotyczy całej dermatologii. Tak jest m.in. z imiquimodem do leczenia stanów przedrakowych, inhibitorami kalcyneuryny do leczenia atopowego zapalenia skóry, bexarotenem i interferonem do leczenia chłoniaków (nowotworów) skóry, immunoglobulinami do leczenia chorób autoimmunologicznych.

Poza tym źle wycenione jest m.in. leczenie metodą fototerapii i fotochemioterapii, diagnostyka chorób wymagających drogich badań immunologicznych i serologicznych. Jest problem profilaktyki kiły i leczenia kiły trzeciorzędowej i ciężarnych.

- Czy wprowadzenie programu terapeutycznego rozwiązałoby problem?
- Wprowadzenie takiego programu terapeutycznego dla odpowiedniej liczby pacjentów pomogłoby w wielu sytuacjach leczenia łuszczycy, natomiast nie rozwiąże to problemu dermatologii w regionie ani w Polsce. Czas najwyższy, aby Ministerstwo Zdrowia potraktowało poważnie chorych dermatologicznych i nie zrzucało odpowiedzialności za zły stan zdrowia na dermatologów, a koszty leczenia na pacjentów, a NFZ zweryfikował wycenę punktową procedur i przelicznik punktowy w taki sposób, aby do procedur dermatologicznych nie musiały dopłacać szpitale, a pacjenci ubezpieczeni nie musieli leczyć się i diagnozować prywatnie.