Przeciwbólowe leki narkotyczne są bezpieczne? Tak, ale...

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 09 kwietnia 2010 06:30

Przeciwbólowe leki opioidowe potrafią uśmierzyć nieznośny ból. Jednak ze Stanów Zjednoczonych płyną sygnały, że rozpowszechnienie środków odurzających i psychotropowych, legalnie dostępnych na recepty, wzrosło wielokrotnie, a środki opioidowe są bardziej śmiercionośne niż nielegalnie zdobywana heroina i kokaina.

Polskie dane w tej sprawie są bardzo ubogie: nie istnieje system pozwalający na monitorowanie przypadków zatruć i uzależnień.

Australijski aktor Heath Ledger zmarł w wyniku ostrego zatrucia  przepisanymi mu lekami przeciwbólowymi, nasennymi i uspokajającymi. W podobny sposób, po spożyciu dziewięciu legalnie dostępnych na receptę leków odurzających, zmarła aktorka Anne Nicole Smith. I w końcu najgłośniejszy przypadek: przedawkowanie środka nasennego przez Michaela Jacksona.

W Polsce zdobycie leku przeciwbólowego pochodnego opioidów nie jest trudne. Ani na receptę ani w ogólnodostępnej sprzedaży. Jak mówi dr Piotr Burda, konsultant krajowy w zakresie toksykologii klinicznej, zatrucia tego rodzaju lekami nie są częste, ale się zdarzają, np. u osób, które w sposób zamierzony podejmują zatrucie w celach samobójczych.

– Zdobycie recepty na lek opioidowy nie jest szczególnie trudne. Wystarczy powiedzieć lekarzowi, że na ból głowy nie działają dotychczas przyjmowane leki – mówi doktor Burda. Przypomina też, że wiele z substancji psychoaktywnych, jak kodeina, pseudoefedryna czy dekstrometorfan jest zawartych, w mniejszej ilości, w lekach OTC.

Lekarze mogą mieć zatem dylemat, czy wprowadzać ograniczenia do stosowania tych leków. Problem w tym, że dla wielu pacjentów są one jedyną alternatywą w walce z bólem. Doktor Jarosław Woroń z Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii CM UJ, przestrzega przed generalizacją zjawiska i zapewnia, że jeśli właściwy lek dostanie właściwy pacjent, odpowiednio monitorowany, to ryzyko uzależnienia, nawet od leków opioidowych,  jest minimalne.

Różowe recepty, czyli kontrola i... stygmatyzacja
Kiedyś leki opioidowe były stosowane wyłącznie w okresie terminalnym choroby nowotworowej, obecnie stosuje się je również u pacjentów cierpiących na innego rodzaju schorzenia.

Odstąpiono m. in. od dzielenia leków na narkotyczne i nienarkotyczne, by nie sugerować, że każdy kto przyjmuje takie leki, jest narkomanem.

– Przy podziale na opioidowe i nieopioidowe leki przeciwbólowe, izolujemy pacjenta od stygmatyzacji: narkoman – wyjaśnia dr Woroń.

Stygmatyzacja ma jednak miejsce, kiedy pacjent wykupuje np. opioidowe leki przeciwbólowe w małej miejscowości. W Polsce są one wypisywane na różowych receptach. To wymóg prawny, który dla efektu zwiększenia kontroli nad tymi specyfikami, staje się jednocześnie czynnikiem stygmatyzującym pacjenta.

Leczyć tak, aby nie uzależnić
Nie można stawiać znaku równości pomiędzy różnymi lekami przeciwbólowymi. Istnieją np. grupy leków działających nagradzająco, czyli powodujących euforię. Niebezpieczeństwo polega na tym, że z czasem trzeba zażywać coraz większe dawki, zbliżone do toksycznych, by osiągnąć pożądany efekt.

– Prawidłowo prowadzona farmakoterapia bólu minimalizuje ryzyko uzależnień od leków opioidowych – zapewnia dr Woroń. – O wiele mniej działań niepożądanych w postaci uzależnień występuje u pacjentów leczonych w specjalistycznych ośrodkach leczenia bólu lub opieki paliatywnej. Leczenie i stosowanie pewnych leków jest sztuką, która pozwala bezpiecznie prowadzić pacjenta,  nie indukując u niego działań niepożądanych i wystąpienia toksyczności, np. w postaci przedawkowania.

Grupowanie pacjentów w specjalistycznych ośrodkach leczenia bólu lub opieki paliatywnej daje zatem możliwość kontroli. NFZ po numerze PESEL może także sprawdzić, ile recept na dany lek refundowany zostało wypisanych dla danego pacjenta. Po kodzie świadczeniodawcy można zorientować się, czy pacjent „krąży” w poszukiwaniu leku.

Przedawkowania: czy to już epidemia

Dane z USA i Kanady mówią o epidemii legalnie stosowanych narkotyków czy też legalnych narkotykach poza kontrolą.

W kanadyjskiej prowincji Ontario przebadano śmiertelność będącą następstwem uzależnienia od przeciwbólowych środków narkotycznych, na podstawie danych z biura koronera. W latach 1991-2004 odnotowano ponad 7 tys. zgonów z powodu przedawkowania tych substancji, co oznaczało trzykrotny wzrost. W analizowanym okresie, wzrosła też liczba leków wydawanych na receptę, np. na oksykodon – 8,5 razy więcej i 5-krotny wzrost zgonów po jego zażyciu.

Według statystyki opublikowanej pod koniec 2009 roku przez amerykański Centers for Disease Control (CDC), liczba zgonów po przedawkowaniu leków przeciwbólowych, szczególnie przepisywanych na receptę analgetyków opioidowych, potroiła się od 1999 roku. Przeciwbólowe pigułki okazują się bardziej śmiercionośne niż heroina i kokaina.

Statystyki alarmują
Nasi eksperci zalecają ostrożne podchodzenie do tych danych. Jednym z wyjaśnień wzrostu opisywanej toksyczności polekowej jest zmieniający się charakter uzależnień od narkotyków.

W Polsce w latach 70. i 80. jedną z dostępnych substancji psychoaktywnych był tzw. „kompot“, uzyskiwany ze słomy makowej. Nigdy nie wiadomo było, ile „substancji czynnej” znajdowało się w jednej dawce dekoktu. Narkomanii często trafiali do ośrodka zatruć, częstsze były zgony.

Wraz z rozwojem rynku narkotykowego i pojawieniem się nowych środków psychoaktywnych, rosła wiedza uzależnionych, jaką dawkę należy zażyć by sobie nie zaszkodzić, a jednocześnie nie rozczarować się co do oczekiwanych doznań.

– Dlatego zmniejsza się liczba ciężkich zatruć twardymi narkotykami, tj. opiatami, opioidami czy amfetaminą, co nie oznacza, że w ogóle do nich nie dochodzi – ocenia dr Burda.

Również dr Woroń podchodzi ostrożnie do informacji dotyczących zgonów po przedawkowaniu leków opioidowych.

– Obecnie statystyki europejskie i światowe pokazują, że leki są w pierwszej dziesiątce, jeśli chodzi o klasyfikację przyczyn zgonu. Ale trudno to odnieść do poszczególnych państw. Istnieją prace, które wskazują, że niecałe 5 proc. osób, które przyjmują leki opioidowe w leczeniu przewlekłym, może być uzależnionych od leku. Jest też praca kanadyjska z 2007 roku, która mówi aż o 41 procentach.

Dane dotyczące Polski są bardzo ubogie.

– W Polsce nie ma systemu, który by gromadził i monitorował przypadki uzależnienia i zatrucia, czy w ogóle używalności różnych substancji uzależniających, nie tylko środków psychoaktywnych – mówi dr Burda.

W przypadku uzależnień od przeciwbólowych leków opioidowych trudno mówić o jakiejkolwiek statystyce. Są to na ogół informacje domniemane. Wiemy tylko, że w ciągu 11 miesięcy 2009 roku w Polsce było zarejestrowanych ok. 900 przypadków hospitalizacji z powodu zatrucia lekami z grupy ICD-10 T40, w której mieszczą się również ostre intoksykacje w przebiegu uzależnienia od przeciwbólowych leków narkotycznych dostępnych na receptę.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum