Opioidofobia - czy lęk przed silnymi lekami przeciwbólowymi nas dotyczy?

www.rynekzdrowia.pl Autor: PTWP - RynekZdrowia.pl • Źródło: Dr Michał Graczyk   • 27 marca 2015 15:04

Na prawidłowe leczenie bólu, poza właściwą oceną rodzaju bólu, jego natężenia, wyborem leku składa się wiele czynników, między innymi nasze postrzeganie analgetyków opioidowych, zbyt restrykcyjne regulacje i zasady ich wypisywania, brak odpowiednio przygotowanej i wykształconej w tym zakresie kadry medycznej oraz bariera finansowa dla pacjenta.

Opioidofobia - czy lęk przed silnymi lekami przeciwbólowymi nas dotyczy?

Ten ostatni czynnik nie odgrywa już istotnej roli w przypadku osób dotkniętych chorobą nowotworową, a zmagających się z bólem przewlekłym - dla tej populacji chorych większość leków jest dostępna, tzn. możemy je stosować przy zachowaniu warunków refundacji.

Bardziej skomplikowane i obarczone wydatkiem wydaje się leczenie bólu przewlekłego u pacjenta bez choroby nowotworowej. Co zatem stanowi barierę ograniczającą używanie opioidów w codziennej praktyce? Co sprawia, że stosujemy opioidy zbyt rzadko i niezbyt chętnie, pomimo ewidentnych wskazań medycznych? Istotna jest również odpowiedź na pytanie, co dotychczas zrobiono, aby zmniejszyć bariery leczenia bólu w naszym kraju?

Jednym z przejawów znoszenia barier było zniesienie różowych recept z wtórnikiem na silne opioidy. W moim przekonaniu niczego to nie zmieniło w sensie praktycznym, ponieważ dalej stosowane są specjalne do tego celu przeznaczone recepty Rpw. Jedyna korzystna zmiana to zniesienie stygmatyzacji tej grupy leków „różowym kolorem” a co za tym idzie także i chorych, którzy tych leków wymagali.

Rozwój medycyny paliatywnej
w naszym kraju poprawił dostęp do szeroko pojętej opieki paliatywnej. Polska plasuje się w pierwszej piątce pod tym względem w Europie. Ale czy jest aż tak dobrze? Jest całkiem przyzwoicie, ale w dużych ośrodkach, głównie akademickich, gdzie pacjent ma dostęp do wielu specjalistów. W takich miejscach chorzy mogą korzystać z pomocy Poradni Walki z Bólem, Poradni Medycyny Paliatywnej, hospicjów - zarówno stacjonarnych, jak i domowych, czy też rehabilitacji.

Wystarczy jednak opuścić miasto, oddalić się od dużych ośrodków, a okaże się, że sytuacja wcale nie przedstawia się tak optymistycznie. Co prawda powstają nowe placówki, kolejni lekarze zdobywają specjalizację w zakresie medycyny paliatywnej, jednak nie zawsze przekłada się to na poprawę jakości życia naszych podopiecznych, ograniczając ich cierpienie.

Mówiąc o ograniczeniu cierpienia mam na myśli nie tylko leczenie bólu, ale również m.in. zmniejszenie cierpienia duchowego czy psychicznego pacjentów z ciężką, śmiertelną chorobą.

Wykorzystujmy naszą wiedzę
Niektórzy lekarze po uzyskaniu specjalizacji nie praktykują lub wykorzystują swoja wiedzę w niewielkim stopniu. Poza tym doniesienia w literaturze wskazują, że rozwój medycyny paliatywnej powoduje „oduczanie się” leczenia różnych objawów (w tym i bólu) przez lekarzy innych specjalności, którzy nie czują potrzeby zwiększania swojej wiedzy w tym zakresie, a zamiast leczyć kierują do specjalistów.

Pozwolę sobie na dygresję w tym miejscu i przywołam z pamięci jedną z moich koleżanek, którą dane mi było poznać na zaawansowanym dwuletnim kursie z opieki paliatywnej. Mieszkała w Bieszczadach, a jej codzienna praktyka lekarska bardzo różniła się od tego co obserwowałem i nadal widzę w moim otoczeniu.

Bez wsparcia szerokiej rzeszy specjalistów, często bez możliwości szybkiego wykonania badań laboratoryjnych czy obrazowych dzielnie stawiała czoło wszystkim wyzwaniom medycznym. Dodatkowo zawsze znajdowała czas na rozmowę z pacjentami, wytłumaczenie istoty choroby i leczenia, ograniczając tym samym ich niepewność, obawę czy lęk.

Jej relacje bardziej przypominały scenariusz serialu medycznego i bardzo różniły się od „przekierowania” chorego do odpowiedniego wąskiego specjalisty.

Do dzisiaj chylę czoła jej umiejętnościom, hartowi ducha, uporowi i oddaniu z jakim na wszystkich możliwych poziomach wspierała swoich podopiecznych.

Jednym z wymienionych wcześniej czynników ograniczających leczenie przeciwbólowe było postrzeganie leków opioidowych, zarówno przez personel medyczny jak i pacjentów. Barierą w leczeniu przeciwbólowym jest niestety często opioidofobia.

Nadmierne obawy
Opioidofobia jest to zjawisko, w którym nadmierne obawy przed ryzykiem (obawy przed działaniami niepożądanymi) uniemożliwiają właściwe stosowanie leków opioidowych ze wskazań medycznych. Obawy te mogą dotyczyć każdego.

Dlatego można wyróżnić dwa obszary opioidofobii:
• opioidofobia chorych (obejmuje samego pacjenta, jego rodzinę i opiekunów)
• opioidofobia profesjonalistów (dotycząca lekarzy i pozostałego personelu medycznego).

Chorzy, którzy mają przyjmować lub już przyjmują silne opioidy (np.: morfinę) opisują swoje wątpliwości z tym związane w odmienny sposób, używając różnych słów. Jak wynika z obserwacji i przeprowadzonych badań najczęściej w omawianiu tej niewątpliwej bariery w leczeniu bólu ich rozważania dotyczą kilku aspektów.

Pacjenci najczęściej obawiają się uzależnienia, które bezpośrednio kojarzą z narkomanią i drogą bez odwrotu. Obawiają się również objawów niepożądanych, nawet tych typowych, z którymi w łatwy sposób można sobie radzić, i na które (poza zaparciem) dosyć szybko spodziewamy się tolerancji (nudności, senność). Bardzo ważny oraz trudny do oceny okazuje się inny obszar lęku - śmierć i umieranie.

Pomimo że umieranie jest procesem rozciągniętym w czasie, a śmierć utożsamiana jest z chwilą zgonu, pojęcia te nie są łatwe ani do rozdzielenia, ani do zdefiniowania dla pacjenta cierpiącego na ograniczającą czas przeżycia chorobę. Każde określenie w tym obszarze może być wieloznaczne i trzeba dokładnie dopytać się chorego co dokładnie ma na myśli.

Często też, niestety, morfina kojarzona jest z ostatnim etapem choroby i końcem życia. Do innych obaw związanych z zastosowaniem silnego leku przeciwbólowego należą m.in. wspomnienia o chorobie najbliższych, lęk przed bezradnością rodziny czy działające „paraliżująco” samo słowa „morfina”.

Czego boją się profesjonaliści?
Osoby z przygotowaniem medycznym i na co dzień pracujące z chorym wcale nie tak rzadko posługują się tymi samymi skrótami myślowymi co pacjenci. I tak samo mają wątpliwości, obawy a nawet wykazują lęk przed tą grupą leków. Wynika to oczywiście z różnych doświadczeń, wiedzy i tego co „zaszczepiono” im już na studiach.

Jeśli przypomnimy sobie, w jaki sposób mówiono na studiach medycznych o opioidach mamy najczęściej dwa skojarzenia - narkotyk i depresja ośrodka oddechowego.

A przecież ani uzależnienie, ani depresja oddechowa nie stanowią istotnych problemów podczas stosowania opioidów w leczeniu przeciwbólowym. Posługiwanie się nieprawidłową nomenklaturą (a w podręcznikach do farmakologii nadal jest ona obecna), bardzo utrudnia zmianę naszego myślenia o opioidach na bardziej pozytywne.

Zmiana w myśleniu o opioidach wymaga również uświadomienia sobie, jak bardzo możemy ograniczyć cierpienie chorych, zamiast uparcie wyliczać objawy uboczne jakie mogą pojawić się w trakcie leczenia.

Większość z nich szybko mija i nie zagraża pacjentowi. Wystarczy zwykła uważność lekarska i podstawowa wiedza w tym zakresie, która pozwoli każdemu zdobyć własne doświadczenie i nie ograniczy chorym dostępu do silnych analgetyków. Aż chciałoby się sparafrazować średniowieczne „ora et labora” (z łac. módl się i pracuj) na „ucz się i pracuj”!

dr n. med. Michał Graczyk
Absolwent Akademii Medycznej w Bydgoszczy, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny paliatywnej. Od 2004 roku związany z Katedrą i Zakładem Opieki Paliatywnej CM UMK oraz Hospicjum im. bł. ks. J. Popiełuszki w Bydgoszczy. Główne obszary zainteresowań: postrzeganie opioidów, opioidofobia, ból w przewlekłej chorobie nerek, szpiczak plazmocytowy.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum