RELACJA

Nie starajmy się budować większej cyfrowej rzeczywistości w ochronie zdrowia niż realnie jej potrzebujemy. Ważne, czy dane narzędzie albo usługa przyczyni się do poprawy jakości działania systemu, zadowolenia pacjenta i efektywności pracy lekarza, którego nie możemy „przeładowywać informacyjnie” - postulowali eksperci na XV Forum Rynku Zdrowia (21-22 października 2019 r.).

Paneliści podczas sesji „e-zdrowie w Polsce” zastanawiali się m.in., w jakim miejscu naszej cyfrowej transformacji jesteśmy i dokąd zmierzamy. Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński przypominał, że jesteśmy po czterech istotnych ustawach dotyczących e-zdrowia, które zostały przyjęte przez parlament od stycznia 2018 r., obejmujących e-receptę, Internetowe Konto Pacjenta, e-skierowanie i listy oczekujących. Przyjęto także „parasolową” ustawę o e-zdrowiu.

- Warto powiedzieć o zbliżających się terminach: pierwszy to 8 stycznia 2020 r., czyli e-recepta. Jak zapowiadaliśmy i zaplanowano, chcemy, żeby wtedy e-recepta była wystawiana w każdym gabinecie lekarskim. Kolejne etapy już za rok, czyli e-skierowanie i e-dokumentacja medyczna - przypominał wiceminister zdrowia.

W kilku praktycznych sytuacjach wciąż będzie możliwe wystawienie recepty papierowej, natomiast ministerstwo będzie oczekiwać od każdego, kto ma kontrakt z NFZ, żeby był zarejestrowany w systemie P1.

Będzie rządowa strategia dla e-zdrowia
- Jeśli chodzi o plany legislacyjne na kolejną kadencję, to przede wszystkim chcielibyśmy przyjąć strategię dla e-zdrowia jako dokument rządowy, żeby w bardziej otwarty sposób programować przyszłość po zakończeniu projektu P1 i szykować się na kolejne duże projekty - zapowiedział wiceminister zdrowia.

Jak taki poważny plan długoterminowego rozwoju e-zdrowia w Polsce odbierają uczestnicy rynku? - Musimy się wreszcie wyzwolić z pułapki projektu P1 i konieczności sfinansowania go wreszcie do końca, nieoddawania tych pieniędzy (unijnych - red.). Bardzo się cieszę, że w wszyscy dojrzeli już do tego, żeby się na chwilkę zatrzymać, narysować architekturę biznesową, wskazującą jak informacja będzie przekazywana i kiedy dojdziemy do jakiegoś celu. Tego nam cały czas brakuje - ocenił Krzysztof Groyecki, wiceprezes zarządu Asseco Poland SA.

Zmiany w koszyku, centralna rejestracja…
Co w znajdzie się w ramach rządowej strategii dotyczącej e-zdrowia? Jak przekonywał Janusz Cieszyński, jednym z projektów powinno być wprowadzenie centralnej rejestracji na świadczenia co najmniej w ramach NFZ. Jego zdaniem na pewno powinniśmy zaoferować to pacjentom, ponieważ wszystkie badania wskazują, że tak naprawdę czekają oni na dwie podstawowe rzeczy: dostęp do wyników i dokumentacji oraz możliwość umówienia wizyty.

- Na pewno chcemy też zwiększyć liczbę produktów telemedycznych w koszyku NFZ. Telemedycyna jest sporą szansą i ma duży potencjał wzrostu. Pierwszym krokiem będzie wdrożenie teleporady w POZ - tu już jesteśmy po konsultacjach rozporządzenia koszykowego, które to umożliwia - informował Janusz Cieszyński.

Kolejny projekt związany jest z ograniczaniem biurokracji. - Skierowaliśmy też do konsultacji projekt rozporządzenia o dokumentacji medycznej, który tak naprawdę ma wprowadzić konkretne zachęty, żeby przechodzić na dokumentację elektroniczną. Przede wszystkim przez to, że jeżeli jakaś informacja jest już w systemie, to nie musimy jej powielać, tak jak to dzisiaj robimy przy dokumentacji papierowej, tylko opieramy się na jednym rekordzie w systemie - wyjaśniał wiceminister zdrowia.

Następna kwestia to sprawozdawczość dla NFZ, ministerstwa i wszelkich instytucji. - Chciałbym, żebyśmy wypracowali regulację wprowadzającą zastrzeżenie, że zmiany standardów raportowania, które NFZ wymaga od świadczeniodawców, nie mogą następować częściej niż co jakiś umowny okres, żeby świadczeniodawcy nie byli zaskakiwani i nie ponosili kosztów dostosowania swoich systemów. Ten projekt chcemy przedstawić w ciągu najbliższych miesięcy - zapowiedział Janusz Cieszyński.

Środowisko nie w pełni przygotowane
Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, polemizował z wiceministrem w kwestii wspomnianego projektu rozporządzenia o dokumentacji medycznej.

- Odczytujemy ten dokument jako nie wspierający procesu cyfryzacji. Rzeczywiście, będzie motywował do przejścia na dokumentację elektroniczną, ale na takiej zasadzie, że mocno wzrasta zakres obowiązków przy prowadzeniu dokumentacji papierowej. To nie jest ten rodzaj motywacji, którym moglibyśmy porwać ludzi. Co więcej, z projektu zniknęła bardzo ważna rzecz dla małych podmiotów: wymóg dla programów informatycznych, aby zawierały funkcję zrzutu danych - wyliczał.

Jak przekonywał przedstawiciel NRL, musi się to w najbliższym czasie wyjaśnić, dlatego że lekarze chcą kupić programy, a otoczenie prawne jest jeszcze niejasne. Tymczasem jesteśmy ponad dwa miesiące przed godziną zero, kiedy gabinety lekarskie mają zacząć realizować obowiązek wystawiania e-recept.

- Nie mogę powiedzieć, żeby gotowość środowiska lekarskiego do obowiązkowego wystawania elektronicznych recept była bardzo powszechna. Lekarz pracuje w kilku miejscach, każda z tych jednostek teoretycznie może kupić zupełnie inny program do obsługi, którego trzeba będzie się nauczyć - wskazywał Andrzej Cisło.

Mamy co prawda aplikację gabinet.gov.pl, ale zdaniem przedstawiciela samorządu lekarskiego, w sytuacji, gdy lekarz wystawiałby więcej niż kilka recept dziennie, byłaby ona mało przydatna z powodu systemu autoryzacji.

Źle wystawione e-recepty
Natomiast apteki zostały zobowiązane prawnie do podłączenia się do platformy P1 i realizują e-recepty już od 1 stycznia 2019 r. - Apteki dostosowały się do tego wymogu w ciągu pół roku, musiały zmodernizować swoje programy apteczne, kupić odpowiedni sprzęt. Wiązało się to z dużymi wydatkami, wszyscy aptekarze zostali przeszkoleni z zasad realizacji e-recept i obecnie farmaceuci są do tego gotowi - przypominała Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Do samego projektu środowisko podchodziło z dużymi oczekiwaniami ze względu na bezpieczeństwo i wygodę pacjenta. Chodziło o wyeliminowanie takich problemów, jak nieczytelność oraz zgubienie recepty, czy wystawianie odpisów. Teraz pacjent może realizować tę receptę wtedy, gdy rzeczywiście ma taką możliwość.

- Natomiast mamy bardzo duże problemy z realizacją e-recepty, a wynikają one z błędów programów gabinetowych. Dzisiaj recepty są wystawiane często w sposób nieprawidłowy - w taki sam nieprawidłowy sposób, w jaki były wystawiane w wersji papierowej - nie ma danych pacjenta, albo są nieprawidłowe, nie ma numeru PESEL, czyli nie ma wielu elementów, które są niezbędne do realizacji e-recepty zgodnie z obowiązującym prawem - wskazała prezes NRA.

- Dlatego apelujemy do środowiska lekarskiego, żeby jednak zainwestowało we wdrożenie nowych systemów gabinetowych, które uporają się z tymi problemami - dodała Elżbieta Piotrkowska-Rutkowska.

Jak to może wyglądać w praktyce? Kiedy np. wystawiający receptę lekarz, ma na myśli lek refundowany, a wystawia receptę z kodem EAN leku nierefundowanego to aptekarze mają potem problem z NFZ, który potrąca refundację nienależną łącznie z odsetkami.

Więcej automatyzacji?
- Na pewno powinniśmy unikać błędów jako lekarze, ale nie możemy też ponosić pełnej odpowiedzialności za niedoskonałości aplikacji gabinetowych i systemu P1, który nie sprawdza wystawianych recept, czy one całkowicie wypełniają wszystkie potrzeby biurokratyczne - odpowiadał Tomasz Zieliński, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Co jest jeszcze do poprawy, albo jakie oczekiwania nie zostały spełnione? Jedno z nich to kwestia orzekania o poziomie refundacji. - Mam nadzieję, że w następnym kroku uda się zrobić tak, aby to system elektroniczny mógł sprawdzić, czy lek jest refundowany i czy pacjent ma prawo do niego, a następnie automatycznie - w drodze od lekarza do apteki - został orzeczony poziom refundacji - postulował przedstawiciel Porozumienia Zielonogórskiego.

Następna sprawa to zapewnienie biurokratycznej obsługi uprawnień dodatkowych. - Stwórzmy wreszcie dobry jeden rejestr, który nie będzie zajmował ani lekarza, ani farmaceuty, żeby wyeliminować na przykład sprawdzanie, czy pacjent jest inwalidą wojennym - wskazał Tomasz Zieliński.

Model tworzenia systemu
Co z kolei niepokoi producentów i dostawców rozwiązań informatycznych? Krzysztof Groyecki mówił wprost: - Nie podoba nam się to, że CSIOZ konstruował swoje aplikacje w oparciu o własne zasoby, ponieważ zakładamy, że lepszym wariantem jest tworzenie przez CSIOZ standardów i certyfikowanie pewnych rozwiązań.

Wiceprezes Asseco Poland SA rozumie, że pewna niemożność z poprzednich lat spowodowała konieczność szukania szybkich rozwiązań. - Uważamy, że to był dobry okres, ale warto go już zakończyć i przejść do normalnego trybu kupowania oprogramowania na rynku z pełnym nadzorem, certyfikacją i z pełną kontrolą tego, co jest produkowane - ocenił.

- Jestem zwolennikiem zachowania jakiegoś rozsądnego balansu, w którym oczywiście korzystamy z zasobów zewnętrznych, bo nie jest naszą ambicją, żeby zatrudnić 2 tys. programistów dla CSIOZ - uspokajał wiceminister Cieszyński. - Jedynie jeśli z jakiegoś dziwnego powodu okazałoby się, że to, co rynek nam dostarczy, nie spełnia wszystkich naszych oczekiwań, to musimy mieć kim tę lukę zapełnić.

Chcemy wymieniać dane, ale…
Bartosz Pampuch, wiceprezes Comarch Healthcare SA, wskazywał natomiast, że polscy pacjenci są bardzo świadomi i otwarci na udostępnianie swojej dokumentacji. - Aż 82% z tych, którzy nie posiadają dostępu do takich danych, chce mieć stały wgląd do swoich wyników. Okazuje się, że w tej kwestii zdecydowanie przewyższamy średnią europejską (63%). Natomiast 69% osób posiadających dostęp do danych deklaruje, że chciałoby, aby miał go także ich lekarz - Bartosz Pampuch podawał wyniki badań.

Jego zdaniem jest to sygnał, że warto rozwijać np. aplikacje mobilne, gdyż dzisiaj to pacjent jest koordynatorem opieki zdrowotnej - jedyną osobą, która jest w stanie zgromadzić pełną dokumentację i zanieść ją w odpowiednie miejsce.

Mamy bowiem problem z wymianą danych między placówkami medycznymi. Jakie mogą być tego przyczyny?
- Odnosimy wrażenie, że chcemy za dużo danych wymienić między placówkami. To lekarze powinni zacząć od zdefiniowania minimalnej ilości danych, jaką powinniśmy im dostarczać - wskazał Rafał Włach, dyrektor handlowy CompuGroup Medical Polska.

Przypominał, że lekarz ma realnie maksymalnie kilkadziesiąt sekund, aby przeczytać wyciąg z e-dokumentacji medycznej pacjenta. - Celem informatyzacji placówek ochrony zdrowia nie jest bowiem gromadzenie olbrzymiej ilości danych. Jej celem jest taka prezentacja danych, żeby poprawić jakość procesu leczenia. Zawsze trzeba się zastanowić, czy dane działanie spowoduje poprawienie jakości funkcjonowania systemu, zwiększy efektywność pracy lekarza, spowoduje, że pacjenci czekają mniej w kolejkach itd. - zaznaczył.

Podkreślił, że nie możemy przeładowywać informacyjnie lekarza jako osoby, która musi podejmować decyzje. - Dlatego z mojego punktu widzenia będzie bardzo dobrze, jeżeli w ramach platformy P1 będziemy mieli zindeksowane karty informacyjne i wyniki badań - będzie to naprawdę duży krok w kierunku poprawy działania samego systemu. Takim pierwszym krokiem jest wprowadzenie e-recepty - podsumował Rafał Włach.

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.