XV Forum Rynku Zdrowia: "Onkologia - wybrane zagadnienia terapeutyczne i organizacyjne"

RELACJA

W pracy nad Narodową Strategią Onkologiczną położyliśmy nacisk nie tylko na poprawę wyników leczenia nowotworów, ale także na zmniejszenie zachorowalności - mówił 22 października podczas sesji "Onkologia - wybrane zagadnienia terapeutyczne i organizacyjne" w ramach XV Forum Rynku Zdrowia prof. Piotr Rutkowski.

- Od kilku miesięcy nad NSO pracuje ministerialny zespół składający się z ok. 30. osób reprezentujących wszystkie zakresy zainteresowane onkologią - wyjaśnił prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, przewodniczący Zespołu ds. Narodowej Strategii Onkologicznej powołanego przez ministra zdrowia.

- Należy pamiętać, że grupa pacjentów, u których właśnie wykryto nowotwór, którzy chorują już od jakiegoś czasu oraz którzy zakończyli już leczenie przeciwnowotworowe, liczy ok. 1 miliona, a wliczając w to ich rodziny - ok. 4-5 milionów, mówimy zatem o znaczącej części społeczeństwa. Bierzemy także pod uwagę olbrzymie koszty pośrednie związane z chorobą nowotworową, które przekładają się na każdego z nas - zaznaczył ekspert.

Dodał, że Strategia, którą do 30 listopada br. zespół zobowiązany jest przedstawić Radzie Ministrów, dotyczy wszystkich aspektów opieki onkologicznej, które w największym stopniu wpływają na wyniki leczenia nowotworów.

Przygotowania do sieci
Prof. Adam Maciejczyk, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, przedstawił z kolei informację nt. trwającego od lutego br. w Dolnośląskim pilotażu Krajowej Sieci Onkologicznej. Przystąpiło do niego 12 szpitali oraz Wojewódzki Ośrodek Koordynujący, tj. DCO.

- Wspólnie wypracowaliśmy pewne standardy postępowania w zakresie logistyki przekazywania sobie nawzajem informacji. Powstał także dokument dot. mierzenia jakości w onkologii, który może być pomocny dla kolejnych regionów wchodzących w pilotaż - wymieniał ekspert.

- Dzięki stałemu monitoringowi udało się przyspieszyć terminy badań, głównie obrazowych, a także terminy realizacji opisów. Wprowadziliśmy również standaryzację postępowania m.in. w zakresie opisywania badań histopatologicznych - mówił prof. Maciejczyk.

- Monitorujemy również dostęp do badań molekularnych, który jest dużym problemem. Obecnie już 70% pacjentów, szczególnie z rakiem jelita grubego, ma wykonywane te badania na bieżąco. Widać zatem efekty - zaznaczył.

Wyzwania dla CO-I
O tradycjach współpracy w sieci mówiła dr Beata Jagielska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego i rozliczeń świadczeń zdrowotnych CO-I w Warszawie. Przypomniała, że Instytut składa się z czterech szpitali: dwóch w Warszawie i po jednym w Gliwicach i Krakowie. Placówki współpracują ze sobą od dawna.

- Od lat zbieramy dane (ze względu na KRN strategia ich gromadzenia jest u nas mocno zakorzeniona) analizujemy ponadto dane z NFZ, co umożliwia przygotowanie analizy finansowej naszych świadczeń oraz porównanie z innymi ośrodkami - wskazywała dyrektor Jagielska.

- Przygotowaliśmy także projekt dot. finansowania badań patomorfologicznych, co znalazło już odzwierciedlenie w Breast Cancer Unitach. Jeśli chodzi o diagnostykę genetyczną, która będzie dużym wyzwaniem dla sieci, skupialiśmy się dotychczas na określonych nowotworach w celu dopasowania leczenia molekularnego. Obecnie mamy już pierwsze produkty dot. określonej mutacji dla całego szeregu nowotworów, co będzie zmieniało paradygmat podejścia do leczenia onkologicznego - mówiła.

Jak przekonywał prof. Krzysztof Składowski, dyrektor gliwickiego oddziału CO-I, konsultant krajowy w dziedzinie radioterapii onkologicznej, Instytut powinien być podstawą działań w KSO i czynnikiem wdrażającym, promującym i nadzorującym realizację Strategii głównie dlatego, że nie ma go kto w tej roli zastąpić.

- Nawet największym centrom onkologii brakuje elementu naukowego, badawczego, z kolei w ośrodkach akademickich onkologia jest tylko jedną z wielu dziedzin medycyny. Wyzwaniom może zatem sprostać tylko CO-I - wskazywał.

- CO-I jest największym instytutem MZ, zatem musimy mieć odpowiedzialność, którą i tak mamy. Stworzyliśmy m.in. zespół, który będzie odpowiedzialny za analizę danych gromadzonych w KRN, NFZ, GUS. W ramach NSO chcemy też stworzyć portal onkologiczny, w którym takie dane będą prezentowane - wyjaśniał prof. Piotr Rutkowski.

NPZChN: nowe zadania
Szymon Chrostowski, przewodniczący grupy sterującej, All.Can Polska wymienił z kolei rekomendacje grupy dot. opieki onkologicznej. - Przede wszystkim potrzebna jest lepsza alokacja środków finansowych, ponieważ system gubi pieniądze, które znajdują się w jego zasobach. Kolejna kwestia to inwestycja w nowe technologie medyczne, przy czym należy podkreślić, że rok 2018 i 2019 przyniosły wiele korzystnych dla pacjentów zmian. Dobrym sygnałem jest również udział organizacji pacjentów we wszystkich gremiach wspierających MZ - mówił.

- Problemem pozostaje niedobór środków finansowych, braku rejestrów narządowych, brak koordynacji działań. Mamy nadzieję, że Strategia i KSO pomogą tę opiekę uporządkować i skoordynować - zaznaczył.

Jak przypomniała Agnieszka Beniuk-Patoła, zastępca dyrektora Departamentu Oceny Inwestycji w Ministerstwie Zdrowia, w obszar działań nakierowanych na poprawę organizacji opieki onkologicznej w Polsce wpisuje się Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych.

- Program posiada w dyspozycji m.in. środki na działania edukacyjne oraz na profilaktykę, wsparcie uzyskuje również obszar wymiany wyeksploatowanych wyrobów medycznych służących diagnostyce i terapii onkologicznej. Niezmiennie od lat wspieramy np. radioterapię w zakresie zakupu nowych akceleratorów - wskazywała dyrektor Beniuk-Patoła.

Jak dodała, w br. kolejne kilkadziesiąt milionów wydanych zostanie na stacje planowania leczenia. Następna nowość to wsparcie tworzenia laboratoriów genetycznych w placówkach referencyjnych - w ciągu dwóch lat wsparcie uzyskało 12 ośrodków. W tym roku pojawił się też nowy obszar: wymiana przestarzałych mammografów analogowych na cyfrowe.

Refundacja: tu też mamy problemy
Dr Krzysztof Łanda, prezes zarządu Meritum L.A., podsekretarz stanu w MZ w latach 2015-2017 odniósł się natomiast do kwestii związanych z refundacją i programami lekowymi. Jak podkreślał, problemów nie brakuje.

- Jeśli producent wnioskuje o jakąś cząsteczkę w programie lekowym i jest ona konkurencyjna do już stosowanych w tym programie, minister zdrowia musi prosić firmy farmaceutyczne o zgodę na modyfikację opisu programu lekowego i wpuszczenie do niego nowego producenta. W związku z tym opis programu lekowego nie powinien być częścią decyzji refundacyjnej, ale obwieszczenia, gdzie dokonywane są zmiany. To rozwiązałoby problem - przekonywał.

- Taka regulacja pojawiła się w projekcie dużej ustawy refundacyjnej, ale od 2016 r. ten przepis nie może się przebić, bo ustawa jest blokowana - zauważył dr Łanda. - Warto również przypomnieć, że obecnie firma farmaceutyczna ma prawo złożyć wniosek refundacyjny, a producent wyrobu medycznego - nie, co jest ewidentną dyskryminacją - podkreślił.

Jak wskazywał, problemem jest ponadto zbyt długi czas upływający od ogłoszenia decyzji refundacyjnej do realnej dostępności leku dla pacjenta. - W wielu krajach lek jest dostępny w refundacji niemal natychmiast. W Polsce lekcję powinno odrobić MZ i NFZ, ale firmy farmaceutyczne także mogą coś zdziałać. W ramach instrumentów dzielenia ryzyka powinny proponować bezpłatną dostępność dla pacjentów pierwszych dawek leków - proponował dr Łanda.

- Głównym problemem jest jednak alokacja ograniczonego budżetu i zmiany w planie finansowym NFZ. Obecne skostniałe procedury należy przejrzeć i uelastycznić. Ale generalnie wcześniejszy dostęp do innowacji wymaga wprowadzenia komplementarnych ubezpieczeń zdrowotnych lub funduszu celowego, który umożliwiłby ich finansowanie - ocenił ekspert.

Uelastycznić programy lekowe
Prof. Piotr Rutkowski zwrócił uwagę na inny problem, związany z brakiem możliwości szybkiego modyfikowania programów lekowych w sytuacji, gdy pojawiają się nowe dane.

- W programie lekowym dotyczącym czerniaka także mamy ten kłopot. Immunoterapia w czerniaku, jeśli uzyskujemy dobrą odpowiedź, nie powinna być kontynuowana. W większości krajów pacjenci otrzymują ją nie dłużej niż dwa lata, ale u nas są chorzy, którzy leczeni są w ten sposób już czwarty rok. Immunoterapii nie możemy przerwać, ponieważ gdyby u pacjenta nastąpił nawrót (może to dotyczyć 10% chorych) nie mógłby już do niej wrócić. To powoduje, że nikt nie podejmie ryzyka - wyjaśniał specjalista.

- Tracimy na tym wszyscy, a nasze środki wydawane są w sposób niecelowy. Tygodniowo mam 5-10 chorych, u których można bezpiecznie przerwać leczenie. W tym samym czasie nie ma możliwości wprowadzenia leczenia uzupełniającego, bo pieniądze są wydawane na inne cele - podsumował prof. Rutkowski.

Jak ocenił Krzysztof Łanda, narzędziem, które powinno został wykorzystane do monitorowania skuteczności w programach lekowych jest System Monitorowania Programów Terapeutycznych (SMPT).

- Powinno ono także umożliwić znacznie częstsze dzielenie ryzyka opartego na wynikach zdrowotnych. Problem polega na tym, że w pewnym momencie aktualność SMPT została zaprzepaszczona, co wynika z opóźnień w raportowaniu - mówił dr Łanda. Przypomniał, że żaden z systemów SMPT nie jest oparty na protokole, który umożliwia zbieranie danych ekonomicznych i klinicznych.