Nie ma chętnych na budynki po szpitalu. Czego boją się inwestorzy?

Autor: MS/Rynek Zdrowia • • 22 marca 2019 14:10

Marszałek łódzki od roku usiłuje sprzedać nieruchomość po dawnym szpitalu ortopedycznym w Łodzi. Pomimo że obniżył cenę, nadal nie ma chętnego na zakup. Czego boją się inwestorzy?

Piotr Gerber o obawach przed zakupem poszpitalnych budynków: - To mity. Fot. Archiwum

Zarząd województwa łódzkiego ogłosił pierwszy przetarg na sprzedaż nieruchomości rok temu. Wówczas cena wywoławcza wynosiła 33 miliony złotych. Do przetargu nie stanął jednak nawet jeden zainteresowany inwestor. Podobnie było z kolejnymi przetargami. Dziś cena wywoławcza za całą nieruchomość to 28 mln zł - pisze Dziennik Łódzki.

Działka, na której stoi szpital liczy ponad dwa hektary. Znajdują się na niej: budynek po szpitalu, dawna apteka, budynek USG, kaplica, magazyny, tlenownia i budynek agregatu. Niektóre obiekty wpisane są do gminnej ewidencji zabytków.

Jak twierdzą eksperci, powodem braku zainteresowania nieruchomością może być obawa inwestorów, przed drobnoustrojami zakaźnymi, które gnieżdżą się w murach dawnych lecznic. Kłopot ze sprzedażą może wynikać także z tego, że nabywca związany będzie kilkoma ograniczeniami wynikającymi m.in. z tego, że sprzedawane budynki znajdują się w ewidencji zabytków.

Potwierdza to Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości. Jego zdaniem dla inwestorów zawsze najpoważniejszym minusem działki są stojące na niej budynki, będące pod ochroną konserwatora zabytków.

Innego zdania jest dr inż. arch. Piotr Gerber z Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej i założyciel EMC Instytut Medyczny SA. W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl wyjaśnia, że takie podejście do sprawy to mit, jak to, że odrestaurowanie zabytkowego obiektu jest droższe niż wybudowanie nowego.

- Trzeba pamiętać, że jest już działka, infrastruktura - woda, kanalizacja, droga dojazdowa, parking itd. To obniża koszty w porównaniu z budową nawet o 30 procent - twierdzi, ale przyznaje, że remont jest bardziej pracochłonny, bo prace trzeba wykonywać pod nadzorem konserwatorskim. Trzeba też czasem zatrudnić fachowców o rzadkich umiejętnościach. Jednak efekt końcowy jest o niebo lepszy, bo powstaje nowoczesny obiekt o wartościach historycznych.

Gdyby nabywca się nie znalazł, miasto zawsze może samo zainwestować w opuszczone budynki i zaadaptować je na obiekty użyteczności publicznej. Taką decyzję w lutym 2019 r. podjęto np. w Chorzowie. Zdecydowano, że miasto wyremontuje budynek byłego szpitala przy ul. Karola Miarki, tworząc tam 77 mieszkań komunalnych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum