Katowice: szpital Boni Fraters Catoviensis na razie nie w pełni hospitalizuje

Autor: Dziennik Zachodni, kp/Rynek Zdrowia • • 03 kwietnia 2009 12:39

Przejęty przez zakon Bonifratrów katowicki Szpital im. Ludwika Rydygiera nie działa jeszcze pełną parą. Kompletuje sprzęt i remontuje dotychczasowego oddziały. Jak twierdzi dyrekcja placówki na przełomie kwietnia i maja pacjenci powinni wypełniać wszystkie szpitalne sale.

Na szpitalny oddziałach więcej jest pracowników porządkujących sale i dokumenty niż pacjentów. Chorzy, którzy przebywali dotychczas w placówce zostali przewiezieni do innych szpitali.

– Oczywiście w razie potrzeby udzielamy pomocy, ale trudno mówić o hospitalizacji, gdy co drugi pokój przypomina plac budowy - mówi szczerze Jolanta Jaszczurowska, dyrektorka szpitala.

Jak twierdzi dyrekcja szpital pełną parą zacznie działać na przełomie kwietnia i maja. Wtedy też wszyscy powinni używać nowej nazwy placówki – Szpital Zakonu Bonifratrów pod wezwaniem Anioła Stróża. Od 1 kwietnia placówka formalnie znalazła się w rękach zakonu, rozpoczynając swoją działalność medyczną jako niepubliczny zakład opieki zdrowotnej spółka Boni Fraters Catoviensis.

W lecznicy świadczone będą dotychczasowe usługi medycznie zgodnie z kontraktem zawartym z NFZ. Funkcjonować więc będą wszystkie dotychczasowe oddziały i poradnie. Pracę w szpitalu ma zapewniony dotychczasowy biały personel, czyli lekarze i pielęgniarki. Ich warunki pracy i płacy nie zmieniły się. Tylko sprzątaniem i ochroną placówki oraz cateringiem zajmą się teraz firmy zewnętrzne. Do tej pory zajmowali się tym pracownicy zatrudnieni przez szpital.

– Staraliśmy się, by przy przejęciu przez zakon szpitala cały personel w nim pracujący zachował swoje stanowiska. Niestety nie udało nam się tych zamierzeń wynegocjować. Zakon zapewnił jednak, że większość pracowników pozostanie na swoich stanowiskach – informuje Waldemar Bojarun, rzecznik Urzędu Miejskiego w Katowicach.

W grudniu ubiegłego roku rada miasta podjęła uchwalę o likwidacji Szpitala Miejskiego im. Rydygiera. Budynek miał być przekazany zakonowi, który jest jego prawowitym właścicielem. Miasto jedynie dzierżawiło placówkę która przez lata doczekała się kilku remontów. Potrzeby były jednak znacznie większe.

– Miasto nigdy nie kwestionowało, że właścicielem nieruchomości jest Zakon Bonifratrów. Chciało przekazać budynek prawowitym właścicielom. Nie chcieliśmy jednak by na oddaniu obiektu ucierpieli pacjenci. Dlatego też zabiegaliśmy, by szpital działał w niezmienionej formie jak dotychczas – dodaje rzecznik.

By móc kontynuować leczenie zakon musiał wydzierżawić część sprzętu od gminy. Władze początkowo nie chciały zgodzić się na dzierżawę. W poniedziałek udało się dojść do porozumienia. Miasto zgodziło się na czasową dzierżawę sprzętu do momentu aż zakon nie doposaży odpowiednio placówki.

- Miasto oczekiwało od bonifratrów zaliczki w wysokości pół miliona złotych. Nie jest to jednak wielka kwota, kiedy dzierżawi się sprzęt za 2 mln złotych – nadmienia Bojarun.

Jak mówi rzecznik gminy dzierżawa sprzętu podpisana jest na czas określony. Jeśli jednak zaistnieje konieczność przedłużenia dzierżawy miasto zgodzi się na takie rozwiązanie.

Efekty prac remontowych przeprowadzanych w szpitalu mają być widoczne w październiku tego roku.

– Wtedy pacjenci zobaczą, że ten nowy szpital różni się od starego – obiecuje dyrektorka Boni Fraters Catoviensis.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum