Finansowanie szpitalnych inwestycji: nie liczymy tylko na unijne wsparcie

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 20 maja 2014 05:21

Sposobów pozyskiwania pieniędzy na inwestycje w polskich szpitalach, po które sięgają ich dyrektorzy oraz organy założycielskie - głównie samorządy - jest wiele. Nie sprowadzają się jedynie do wykorzystywania strumienia unijnych środków.

Sesja poświęcona inwestycjom w ochronie zdrowia podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Katowice, 7-9 maja 2014 r.) stała się m.in. okazją do wymiany doświadczeń w zakresie źródeł finansowania wybranych przedsięwzięć w placówkach medycznych.

Spółki celowe

O działalności spółki powołanej do realizacji inwestycji i finalizowaniu pod koniec czerwca jednego z zadań - oddania do użytku hybrydowej sali operacyjnej w Regionalnym Szpitalu Specjalistycznych im. dr W. Biegańskiego w Grudziądzu - mówił jego dyrektor Marek Nowak. W ciągu sześciu szpital lat zrealizował siedemnaście projektów pozyskując w ten sposób 168 mln złotych.

Dyrektor Nowak namawia do tworzenia spółek celowych, pełniącej rolę operatora finansowego. Jej zadaniem jest planowanie, pozyskiwanie środków na inwestycje, remonty, zakupy sprzętu dla szpitala. Nie działa ona w celu osiągnięcia zysku, mimo że prowadzi działalność gospodarczą.

- Stworzona przez nas spółka pozyskała z rynku kapitałowego trzy lata temu 150 mln złotych. Za te pieniądze wybudowaliśmy obiekt, gdzie swoje operacyjne sale hybrydowe z pełnym wyposażeniem będzie miała kardiochirurgia, chirurgia naczyniowa - mówi dyrektor Nowak.

- Wyremontowaliśmy także nasze pawilony. Rośnie nasza wiarygodność. Mogę dodać, że sama spółka zatrudnia sześć osób na ¾ etatu. I to jest cały koszt jej funkcjonowania - dodaje.

Montaż publiczno-prywatny
Z kolei Dariusz Jorg, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii w Katowicach zwraca uwagę, że w lepszej pozycji „inwestycyjnej" są placówki, których organem założycielskim są samorządy. W gorszej - szpitale kliniczne, dla których nie wystarczy pieniędzy ze puli centralnej, a często nie mają środków własnych.

- Podjęliśmy decyzję o budowie pełnoprofilowego ośrodka onkologicznego, domykając inwestycję o wartości ok. 140 mln zł w takiej strukturze finansowej: środki własne, prywatne, z Funduszu Ochrony Środowiska, Ministerstwa Zdrowia, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i miasta Katowice - wyliczał dyrektor Jorg.

- Aby pozyskać zewnętrzne środki finansowe przeprowadziliśmy normalną procedurę przetargową na wynajęcie powierzchni około 3 tys. metrów kwadratowych, skumulowanych w jednym obiekcie, z zastrzeżeniem, że będzie tam sprzęt, którego sobie tam zażyczymy - dodał.

W nowym obiekcie jest m.in. pełna aparatura do radioterapii, całe spektrum wyposażenia diagnostycznego, a inwestycję zrealizowano w ciągu dwóch lat.

- Jak na razie szybkość i kompleksowość zrealizowanej przez nas inwestycji nie pozwoliła na osiągnięcie pełnego sukcesu, ze względu na brak kontraktu z NFZ. Obecnie w części finansujemy świadczenia onkologiczne ratujące życie ze środków własnych, ale bezpieczeństwo pacjenta jest dla nas najważniejsze - zaznacza Dariusz Jorg.

Centralny plan inwestycyjny
Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku, którego budowa była realizowana dzięki centralnemu finansowaniu, dzisiaj jest wizytówką szpitali klinicznych. Jak przekonywała Ewa Książek-Bator, dyrektor UCK, na razie zrealizowano część niezbędnych tam inwestycji.

- Do tej pory znajdowaliśmy się w czterech lokalizacjach, łącznie w 49 ponad stuletnich budynkach. Dzisiaj jesteśmy w trzech lokalizacjach i 20 budynkach. Wybudowaliśmy obiekt, który jest jednym z najnowocześniejszych nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Na razie to jednak tylko 311 łóżek z potrzebnych 1200 - mówiła dyrektor Książek-Bator.

Jej zdaniem gdyby powstał centralny plan inwestycyjny i każde województwo wiedziało, w którym roku może rozpocząć konieczne inwestycje i kiedy będzie miało możliwość je zakończyć, byłoby to bezpieczniejsze rozwiązanie. Tym bardziej, że te inwestycje są niezbędne i wcześniej czy później muszą zostać zrealizowane.

Budżet województwa plus kredyt
O budowie szpitala we wrocławskich Stabłowicach mówił wicemarszałek woj. dolnośląskiego Jerzy Michalak. Wartość tej inwestycji to 223 mln zł z budżetu województwa i 100 mln zł z niskooprocentowanego kredytu zaciągniętego na ten cel w Europejskim Banku Inwestycyjnym.

Spółka inwestycyjna Nowy Szpital Wojewódzki, która realizuje budowę, będzie wydzierżawiać i utrzymywać powierzchnię Szpitalowi im. Marciniaka. Taki montaż finansowy umożliwi m.in. spłatę kredytu.

- Inwestycję sfinalizowaliśmy w ciągu czterech lat. W październiku br. ma nastąpić oficjalne otwarcie szpitala, a pierwszych pacjentów szpital przyjmie w grudniu. Jesteśmy dumni z tej inwestycji. Na bazie tych doświadczeń chcemy budować także nowy szpital onkologiczny - zapowiada Jerzy Michalak.

Nie wszędzie nowe
Iwona Łobejko, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. Św. Barbary w Sosnowcu przyznała, że kiedy pięć lat temu przyszła do tego szpitala, chciała go zburzyć...

- Po analizie okazało się że z 66 tys. metrów kwadratowych powierzchni placówki tylko niecałe 30 tys. pracowało dla ochrony zdrowia. Szpital był zadłużony. Nowy kosztowałby 350 mln zł. Niestety, ponieważ był to "szpital pomnik", budowany m.in. w czynie społecznym przez 10 lat, musieliśmy wybrać trudniejszą ścieżkę: restrukturyzacyjno-inwestycyjną - mówiła dyrektor Łobejko.

W lecznicę zainwestowano ponad 170 mln złotych, z czego ok. 40 proc. to finansowanie organu założycielskiego, a pozostała część to różne "składanki": pieniądze inwestorów prywatnych, publicznych, środki unijne i własne szpitala, różnych fundacji, darczyńców, kopalń.

- Ze szpitala, który praktycznie był w upadłości staliśmy się wiarygodni dla partnerów. Wydaliśmy ze środków własnych już 27 mln złotych, a zysk, który zakładaliśmy w tym roku, przyniósł już ten ubiegły - dodała dyrektor Łobejko

- Chcemy skorzystać z partnerstwa publiczno-prywatnego, szukając środków na kolejne przedsięwzięcia, a brakuje nam jeszcze około 200 mln złotych. Końcowym efektem ma być to, aby 60 tysięcy metrów powierzchni szpitala pracowało na rzecz ochrony zdrowia w różnej strukturze. Dzisiaj wykorzystujemy 40 tysięcy - stwierdziła dyrektor.

Sprzedaż oddziałów - kontrowersyjna formuła
O przykładzie inwestycji bez wykorzystania środków zewnętrznych mówił Jerzy Szafranowicz, dyrektor Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie, zarządzający obiektem wpisanym w całości do rejestru zabytków.

- Aby sprostać zadaniu wymyśliłem kontrowersyjną formułę finansowania inwestycji, która przysporzyła mi wielu zwolenników, ale i przeciwników. W ciągu czterech lat, z własnych środków nasz średniej wielkości szpital, mający 14 oddziałów, zainwestował 12 mln złotych - informuje dyrektor Szafranowicz.

- Wybrałem dwa dochodowe oddziały - kardiologiczny i ginekologiczno-położniczy i wystawiłem na sprzedaż. Wszystko w formule, w której prywatny partner realizuje moje wymagania, obwarowane długoletnimi umowami - tłumaczy.

- Za oddział kardiologii uzyskałem przychód miesięczny szpitala w wysokości 100 tys. złotych, podobnie z oddziału ginekologiczno położniczego, z 15-letnią gwarancją płatności. Natomiast za know-how otrzymaliśmy w jednym oddziale 4,9 mln zł, a za drugi 1,5 mln - wylicza dyrektor chorzowskiego ZSM.

Wszystkie środki pozyskane z tych transakcji zostały przeznaczone na inwestycje - bloki operacyjne, tomograf, niezbędne remonty. Szpital uzyskał płynność finansową i od dwóch ma dodatni bilans. W ubiegłym roku wyniósł 1,5 mln, w tym roku 800 tys. zł. Placówka stała się też wiarygodnym partnerem dla banków.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum