Zdrowie się opłaca. Dlatego liczmy dokładnie, ile kosztuje nas chorowanie

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 06 marca 2019 05:58

W 2017 roku ZUS wypłacił kwotę 17 mld zł na świadczenia związane z absencją chorobową. Eksperci wskazują, że jedną z dróg prowadzących do ograniczenia tych wydatków może stać się uwzględnianie szybszego powrotu pacjentów do aktywności zawodowej w rozliczeniach między placówkami medycznymi a NFZ. Są już praktyczne przykłady stosowania tego narzędzia.

Zdrowie się opłaca. Dlatego liczmy dokładnie, ile kosztuje nas chorowanie
FOT. Fotolia; zdjęcie ilustacyjne

Jak wyjaśniała podczas ubiegłorocznego Forum Rynku Zdrowia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, koszty pośrednie choroby należy traktować jako koszty utraty produktywności - ze względu na to, że pracujemy nie w pełni wydajnie (prezenteizm), albo nie jesteśmy obecni w pracy (absenteizm).

Natomiast w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Ewelina Nojszewska z Katedry Ekonomii Stosowanej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, zwraca uwagę, że koszty pośrednie i utrata produktywności to nie do końca to samo: - Utrata produktywności jest tylko częścią składową prowadzącą do pełnej wartości niewytworzonego PKB - tłumaczy.

I dodaje: - Na koszty pośrednie składają się: absenteizm chorych i absenteizm nieformalnych opiekunów, prezenteizm chorych i prezenteizm nieformalnych opiekunów, niezdolność do pracy, przedwczesne zgony. Koniecznie trzeba uwzględniać skutki dla finansów publicznych, czyli wydatki budżetu państwa na renty, zasiłki - wszelkie wypłacane świadczenia oraz na utracone dochody z podatków (PIT, CIT, VAT, akcyza), a także utracone składki na ubezpieczenia społeczne, w tym składki na ubezpieczenia zdrowotne - wylicza prof. Nojszewska.

Współpraca, a może połączenie NFZ i ZUS
- Jedną z możliwych metod brania pod uwagę kosztów pośrednich w wydatkach na opiekę zdrowotną jest współpraca pomiędzy Zakładem Ubezpieczeń Społecznych a Narodowym Funduszem Zdrowia. Co więcej, prezes NFZ Andrzej Jacyna przyznaje, że jest zwolennikiem połączenia w przyszłości NFZ z częścią ZUS-u zajmującą się składką zdrowotną i rentową - mówi nam dr Jerzy Gryglewicz, ekspert w Instytucie Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Wskazuje, że symptomami współpracy ZUS z NFZ w kontekście uwzględniania kosztów pośrednich są pierwsze modele kompleksowej i koordynowanej opieki specjalistycznej - w tym m.in. program koordynowanej opieki nad pacjentami po zawale serca (KOS-zawał).

To już się dzieje
- Tylko w 2017 roku ZUS wypłacił 17 mld złotych na świadczenia związane z absencją chorobową. W tej kwocie zawarte są koszty, jakie poniósł zarówno ZUS, jak i pracodawcy. Do tych wydatków trzeba doliczyć jeszcze koszty świadczeń rehabilitacyjnych związanych z długotrwałą chorobą - informowała Anna Sójka, dyrektor Departamentu Prewencji i Rehabilitacji ZUS podczas ubiegłorocznego Forum Rynku Zdrowia.

Odpowiadając na sugestię wspólnych działań ZUS z NFZ, aby jak najlepiej alokować środki finansowe, dyrektor Sójka zaznaczyła: - Mamy już podpisane porozumienie z NFZ w zakresie współdziałania w rehabilitacji leczniczej w kilku obszarach - między innymi w kardiologii. Tu możemy nasze środki połączyć. Osoby, które są uprawnione do rehabilitacji leczniczej, mogą, nie czekając w kolejce w NFZ, z niej skorzystać. Jeśli jest taka potrzeba, ta rehabilitacja może być powtarzana co roku - dodała Anna Sójka.

- Co istotne, w programie KOS-zawał publiczny płatnik finansowo premiuje także przywrócenie pacjentów do aktywności zawodowej - zaznacza Jerzy Gryglewicz i dodaje: - Biorę udział w pracach nad kolejnymi modelami koordynowanej opieki zdrowotnej. Zdecydowanie opowiadam się za uwzględnieniem w nich współczynników odnoszących się do powrotu pacjentów na rynek pracy. Jest to zarazem jeden z ważnych elementów jakościowych kryteriów skuteczności procesu leczenia - podkreśla ekspert.

Kanadyjskie podejście do jakości
Ciekawym przykładem uwzględniania kosztów pośrednich w systemie opieki zdrowotnej jest branie ich pod uwagę już na etapie projektowania i inwestowana w nowe placówki ochrony zdrowia. - Uczestniczyłem kilka lat temu w opracowywaniu planu medycznego dla nowego Szpitala Powiatowego w Żywcu, który ma powstać w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego z udziałem konsorcjum Inter Health Canada. Musieliśmy przystosować do polskich warunków rozwiązania, które kanadyjski partner przedsięwzięcia stosuje także w innych krajach - wspomina Jerzy Gryglewicz.

Kanadyjskie konsorcjum zobowiązywało się do tego, że po przejęciu przez nie działalności placówki w formule PPP spadnie - do określonego wskaźnika - liczba wypisywanych zwolnień lekarskich oraz poziom absencji chorobowej.

- Takie podejście wynika, między innymi, z faktu, że w Kanadzie jest wspólne ministerstwo zdrowia i opieki społecznej. Przyjęcie proponowanych przez Inter Health Canada w ofercie PPP licznych elementów jakościowych - w tym redukcji niezdolności do pracy w regionie - na razie w naszym kraju nie ma szans na szersze zastosowanie. Dlaczego? Bo nadal nie mamy w Polsce opracowanych precyzyjnych mierników jakości funkcjonowania podmiotów leczniczych - przyznaje ekspert.

Jest zielone światło?
Zaznacza jednak, że obecnie takie rozwiązania, jak chociażby wspomniane premiowanie przez płatnika - w ramach programu KOS-zawał - przywracania pacjentów kardiologicznych do aktywności zawodowej, mają szansę być włączane do systemu publicznego finansowania ochrony zdrowia w Polsce. W takim kompleksowym modelu opieki wzrasta zainteresowanie płatnia świadczeń m.in. efektami rehabilitacji czy stosowaniem zaleceń lekarskich po wypisie ze szpitala.

- ZUS dysponuje oczywiście bardzo dokładnymi, twardymi danymi w zakresie m.in. kosztów absencji chorobowej, rent itp. Na przykładzie tych liczb widać wyraźnie, że elementy związane z kosztami pośrednimi mogą być uwzględniane m.in. w chorobach przewlekłych, szczególnie w odniesieniu do osób w wielu produkcyjnym. Dotyczy to na przykład niektórych chorób reumatycznych, choroby Leśniowskiego-Crohna, czy stwardnienia rozsianego i innych przewlekłych chorób, które w znacznej mierze dotykają ludzi młodych - podsumowuje dr Jerzy Gryglewicz.

Uwzględnianie wpływ kosztów pośrednich w planowaniu publicznych wydatków na opiekę zdrowotną wymaga rzetelnej, miarodajnej metodologii szacowania tych kosztów - zgodnie eksperci podkreślają. Czy jest szansa, że takie narzędzie pojawi się w polskim systemie opieki zdrowotnej?

- W ramach projektu All.Can zaprosiłem ekspertów do rozmów nad tworzeniem metodologii obliczania kosztów pośrednich. Okazuje się jednak, że reprezentują oni różne podejścia do tego zagadnienia. Na razie ustaliliśmy, że trzeba uzgodnić konsensus w tej materii i przedstawić Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji model liczenia kosztów pośrednich wybranych chorób. Prace nad propozycją takiego rozwiązania już trwają - podkreślał w styczniowym wywiadzie dla Rynku Zdrowa Szymon Chrostowski, przewodniczący Grupy Sterującej projektu All.Can Polska.

Dobre zdrowie się opłaca
Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, dr Roman Topór-Mądry informuje nas, że obecnie AOMiT nie jest zaangażowany w żadne prace mające na celu przygotowanie modelu liczenia kosztów pośrednich, ale bierze udział jako partner w międzynarodowym projekcie finansowanym ze środków UE pt. Impact HTA (ang. Improved Methods and Actionable Tools for Enhancing Health Technology Assessment).

- Jeden z pakietów roboczych tego projektu (WP9) dotyczy uwzględniania w ocenach ekonomicznych wpływu technologii medycznych na wpływy podatkowe państwa (ang. fiscal impact) i transfer kosztów pomiędzy sektorami gospodarki. Projekt ten zakończy się w grudniu 2020 r. - mówi prezes AOTMiT.

Zwraca zarazem uwagę, że jeśli technologia generuje znaczący efekt zdrowotny, może polepszyć stan zdrowia pacjenta w takim stopniu, że wzrośnie jego zdolność do pracy. - Pacjent wracając do normalnej aktywności - szczególnie w życiu zawodowym - przyczynia się pośrednio do poprawy sytuacji sektora finansów publicznych. Będąc samodzielnym zwalnia też z obowiązku sprawowania opieki swoich dotychczasowych opiekunów, którzy również mogą wrócić do normalnego funkcjonowania - wskazuje dr Topór-Mądry.

Brakuje wiarygodnych danych
Roman Topór-Mądry przypomina, że piśmiennictwo wskazuje na kilka metod szacowania kosztów pośrednich. To m.in. metody: kapitału ludzkiego, kosztów frykcyjnych, gotowości do zapłaty. Jednak żadna z nich nie jest w pełni doskonała.

- Agencja w toku swoich prac spotykała się z uwzględnieniem tego rodzaju kosztów  w analizach, jednak nie jesteśmy w stanie dokładnie zweryfikować poprawności obliczeń i z pełną odpowiedzialnością potwierdzić lub zanegować prognozowany w analizach wpływ na sektor finansów publicznych w tak szerokim ujęciu. Głównym problemem jest brak wiarygodnych danych do wykorzystania w ramach tych obliczeń - tłumaczy prezes AOTMiT.

Dodaje, że dane dotyczące kosztów choroby, w tym utraty produktywności z tego powodu, nie są obecnie systematycznie gromadzone: - Nawet, jeśli jakieś podmioty je kolekcjonują, to wyłącznie na własny użytek i nie są one publicznie dostępne - stwierdza Roman Topór-Mądry.

Więcej - w raporcie o kosztach pośrednich w marcowo-kwietniowym wydaniu magazynu Rynek Zdrowia (nr 2/2019).

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum