Zarządzanie w ochronie zdrowia nie jest monopolem lekarzy i ekonomistów

Autor: Rynek Zdrowia   • 09 maja 2021 07:58

W kwietniu dyrektorskie stanowiska w ochronie zdrowia objęły osoby, które swoją ścieżkę zawodową rozpoczynały w pielęgniarstwie i ratownictwie medycznym.

Zarządzanie w ochronie zdrowia nie jest monopolem lekarzy i ekonomistów
Alicja Jarosińska ścieżkę zawodową zaczynała w pielęgniarstwie, dziś szefuje szpitalowi w Hrubieszowie. Fot. Archiwum
  • Jan Gessek ścieżkę zawodową w ochronie zdrowia rozpoczynał od pracy w zespołach ratownictwa medycznego
  • Alicja Jarosińska zalet dobrego zarządzania doświadczyła już w pierwszej pracy pielęgniarskiej
  • Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka uważa, że menedżerów w ochronie zdrowia nie warto dzielić na tych, którzy mają wykształcenie lekarskie i nielekarskie - tylko na menedżerów dobrych i złych

Informacja o tym, że Jan Gessek został dyrektorem Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ spotkała się na Rynku Zdrowia oraz stronach ratowników medycznych z bardzo dobrym odbiorem. Słowa uznania na swoim koncie na Twitter opublikował też minister zdrowia Adam Niedzielski. ‘’Gratulacje dla p. Jana Gesska - ratownika medycznego, wcześniej dyrektora MZ. Dobry wybór na trudne czasy!’’ - napisał szef resortu zdrowia.

"Znalazła się odpowiednia osoba"

Jan Gessek swoją ścieżkę zawodową w sektorze ochrony zdrowia rozpoczynał w zespołach ratownictwa medycznego: w Toruniu, Grudziądzu, Wąbrzeźnie i Golubiu-Dobrzyniu. W latach 2011-2017 pracował jako wykładowca akademicki Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy kształcąc przyszłych adeptów ratownictwa medycznego. Od 2018 roku pełnił funkcję  zastępcy, a następnie dyrektora Departamentu Ratownictwa Medycznego i Obronności w Ministerstwie Zdrowia.

W trudnych czasach - ze względu na epidemię, ale i konflikt starostwo-dyrekcja szpitala - stanowisko dyrektorskie stanowisko objęła też Alicja Jarosińska.

‘’Znalazła się jednak odpowiednia osoba, z niemałym dorobkiem i sukcesami w zarządzaniu jednostkami medycznymi, która na pewno zaradzi niełatwej sytuacji hrubieszowskiego szpitala - pani Alicja Jarosińska. Zarząd Powiatu Hrubieszowskiego, na mocy uchwały od 13 kwietnia, powierzył jej pełnienie obowiązków dyrektora szpitala. Stanowisko obejmie na czas trwania stanu epidemii’’ - informował Zarząd Powiatu Hrubieszowskiego.

Procentowała już pierwsza praca

Alicja Jarosińska pracę zaczynała w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie-Międzylesiu.

- Chociaż byłam tam tylko początkującą pielęgniarką, to już te pierwsze doświadczenia procentowały potem przez wiele lat. Na przykład od razu uczyłam się procedur i stosowania sprzętu medycznego według standardów zagranicznych, które w Polsce tamtych lat, osiemdziesiątych, jeszcze nie były powszechnie znane - wspomina Alicja Jarosińska.

Potem kształciła się w Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, łącząc wiedzę akademicką z codzienną praktyką pracy pielęgniarskiej. Wykształcenie medyczne wzbogaciła o studia podyplomowe w Wyższej Szkole Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu z zakresu zarządzania placówkami ochrony zdrowia.

- Łatwiej było mi potem zająć się rozwijaniem zespołu przychodni lekarskich niepublicznego ZOZ w Nowym Sączu. Następnie powierzono mi zadanie przeprowadzenia reorganizacji przychodni lekarskich przy szpitalu w Gorlicach w Małopolsce. Gdy objęłam funkcję dyrektora szpitala w Krynicy-Zdroju, korzystałam z wieloletniego doświadczenia w zarządzaniu i wiedzy specjalistycznej, medycznej - wskazuje.

Przez lata zarządzanie należało głównie do lekarzy

I dodaje, że wiedza o klasyfikacji chorób, znajomość procedur leczenia i zapobiegania schorzeniom oraz ogólna wiedza o funkcjonowaniu poszczególnych oddziałów i szpitala jako całości, także przyszpitalnych przychodni lekarskich pomagają w podejmowaniu merytorycznych, trafnych i tak odpowiedzialnych decyzji w bieżącej działalności.

- Nie zarządza się placówką ochrony zdrowia tak jak zwykłą firmą dowolnej branży, ale trzeba brać pod uwagę nadzwyczaj ważne względy natury zdrowotnej, stopień zagrożenia życia i zdrowia pacjentów, także względy społeczne i etyczne - wymienia Alicja Jarosińska.

Przez ostatnich 10 lat była zastępcą dyrektora dużego Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego w Nowym Targu, zatrudniającego ponad tysiąc osób personelu medycznego.

- I te lata pracy wzbogaciły moje doświadczenia zawodowe. Od kilku tygodni pełnię obowiązki dyrektora szpitala w Hrubieszowie (Lubelskie). Znam wiele przykładów kobiet, które zaczynały pracę w ochronie zdrowia jako pielęgniarki, a po przebyciu kolejnych etapów rozwoju zawodowego zarządzają różnymi placówkami ochrony zdrowia. Kierują stacjami pogotowia ratunkowego, szpitalami, pracują w wydziałach zdrowia starostw powiatowych, także w departamencie pielęgniarek i położnych w Ministerstwie Zdrowia. Jest wiele takich przykładów - podsumowuje Alicja Jarosińska.

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wymienione przykłady karier w ochronie zdrowia określa jako kierunek bardzo wartościowy.

- Reglamentacja zarządzania zdrowia przypisana przez lata tylko do lekarzy, była bardzo daleko idącym zawężeniem i ograniczeniem możliwości czerpania z talentów zarządczych. Zarządzanie to jest zarówno nauka, jak i sztuka. Naukę uprawiać mogą wszyscy, ale sztukę zarządzania uprawiają osoby do tego utalentowane i nie jest to związane z wykształceniem bazowym, a właśnie z talentem i predyspozycjami do zarządzania - mówi Rynkowi Zdrowia dr Gałązka-Sobotka.

Różnorodność - siłą konstruowania dobrych zmian

W jej opinii dołączanie do grona zarządzających w ochronie zdrowia osób z innym wykształceniem bazowym niż lekarskie wnosi różne perspektywy widzenia tego samego procesu oraz różne narzędzia, którymi można się posługiwać. Również zdolność do rozwijania kultury interdyscyplinarnego zarządzania.

- Przez wiele lat działaliśmy w pewnej monokulturze - lekarze zarządzali lekarzami, system był budowany w oparciu o kadry lekarskie. W pewnym momencie się zorientowaliśmy, że nie ma pielęgniarek, ratowników medycznych i personelu uzupełniającego, a lekarzy jest za mało - bowiem system monokulturowy z dominującą rolą jednej grupy zawodowej rodzi pewne ograniczenia. Wielokulturowość, różnorodność to są potencjały, o których mówi się w zarządzaniu, że są siłą konstruowania dobrych zmian i wdrażania zmian, do których potrzebne jest zaangażowanie w różnych grupach pracowników danej organizacji - mówi ekspertka w dziedzinie zarządzania ochroną zdrowia.

Wskazuje, że gdy pracownicy widzą, iż w zarządzanie zaangażowani są zarówno przedstawiciele środowiska lekarskiego, jak i pielęgniarskiego, ratowniczego, wiedzą, że każda z tych grup zawodowych jest uznana, każdą perspektywę bierze się pod uwagę - będzie to bardzo pozytywnie oddziaływało na możliwości konstruowania dobrych mechanizmów.

- Tak jak placówek medycznych nie powinno się dzielić na publiczne i prywatne, tylko dobre i złe - menedżerów w ochronie zdrowia nie warto dzielić na tych, którzy mają wykształcenie lekarskie i nielekarskie - tylko na menedżerów dobrych i złych, skutecznych i mało skutecznych, mających wizję i umiejętność zarażania tą wizją swoich pracowników i pociągnięcia ich za nią i takich, którzy takiej wizji nie mają, a nawet jak mają, to nie potrafią za sobą tej armii - podsumowuje dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum