Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia | 14-08-2013 06:14

Zagraniczni pacjenci: jest kilka sposobów na sprawną obsługę kosztów ich leczenia

W całej Polsce szpitale zmagają się z większymi lub mniejszymi kosztami leczenia pacjentów, którzy nie posiadają ubezpieczenia i nie regulują rachunków za świadczenia zdrowotne. Inne problemy mają placówki przy wschodniej granicy, inne lecznice w miastach dodatkowo obciążonych nasilonym ruchem turystycznym.

Wśród tych ostatnich jest Szpital Powiatowy im. św. Maksymiliana w Oświęcimiu - mieście, do którego przyjeżdżają zwiedzający z całego świata, m.in. ze Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Rok 2012: prawie półtora miliona zwiedzających
Jak podało Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, w 2012 r. odnotowało rekordową liczbę zwiedzających - aż 1,43 mln osób. Sabina Bigos-Jaworowska, dyrektor oświęcimskiego szpitala, przyznaje, że lecznica udziela pomocy zaledwie ułamkowi procenta z nich, ale lata doświadczeń wpłynęły na wypracowanie takiego systemu obsługi pacjenta, by szpitala nie obciążały koszty leczenia obcokrajowców i osób nieubezpieczonych.

Dyrektor Bigos-Jaworowska wskazuje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że wśród problemów zdrowotnych, które dotykają zwiedzających muzeum w Oświęcimiu dominują drobne urazy: skręcenia kostki, urazy ręki, niewielkie rany. Zdarzają się zasłabnięcia, problemy z układem krążenia.

- Obcokrajowcy trafiają głównie na szpitalny oddział ratunkowy. Ich dolegliwości wymagają niewielkiego, ale dość szybkiego zaopatrzenia. Na chorego czeka przeważnie reszta wycieczki, gdyż są to najczęściej grupy zorganizowane, które nocują w Krakowie czy innych miastach, a do Oświęcimia przyjeżdżają jedynie zwiedzać Muzeum Auschwitz-Birkenau - opowiada szefowa szpitala.

Szybko sprawdzić rodzaj ubezpieczenia
Nasza rozmówczyni wyjaśnia, że kluczem do odzyskania pieniędzy za leczenie obcokrajowca jest szybkie i dobre rozeznanie, jakim ubezpieczeniem legitymuje się dana osoba. - Warto potwierdzić polisę i sprawdzić jej warunki, bowiem często obowiązuje w niej zapis, że np. za świadczenia medyczne do pewnej sumy ubezpieczony płaci z własnej kieszeni, a ubezpieczyciel partycypuje dopiero w wyższych kosztach - mówi Sabina Bigos-Jaworowska.

Dlatego lecznica wyposażyła stanowiska administracyjne w skanery. Karta ubezpieczenia jest wysyłana drogą elektroniczną do ubezpieczyciela z zapytaniem, czy potwierdza polisę.

Czytaj także: Malopolskie szpitale zabiegają o zwrot kosztów leczenia obcokrajowców

Leczenie amerykańskiego pacjenta, który twierdził, że jest ubezpieczony i posiadał dokument, kosztowało ok. 1000 zł. Okazało się jednak, że mógł on skorzystać z ubezpieczenia od 2000 zł. Po weryfikacji polisy, ubezpieczyciel odpisał oświęcimskiemu szpitalowi, że koszty leczenia należy pobrać bezpośrednio od pacjenta.

Pracownicy zostali przeszkoleni
- Pracownicy administracji szpitala pracują od poniedziałku do piątku od 7 do 15, ale przypadki, o których mówimy, dzieją się w różnych porach dnia i nocy, przez cały tydzień. Dlatego w tym zakresie przeszkoliliśmy pracowników szpitalnego oddziału ratunkowego, szczególnie recepcji izby przyjęć i rejestratorki, które od razu załatwiają sprawy ubezpieczenia z pacjentami - zaznacza dyrektor placówki.

Wyjaśnia, że pacjenci zostali podzieleni na kilka grup, a pracowników poinformowano, jakich dokumentów należy wymagać w zależności od pacjenta. Pokazano im też, jak wyglądają poszczególne dokumenty ubezpieczycieli w różnych krajach - przykłady zostały zaczerpnięte z akt.

- Rozwiązaliśmy też problem braku gotówki czy polskiej waluty, który zgłaszali pacjenci z innych krajów - poprzez uruchomienie terminala płatniczego. Mogą zapłacić kartą. Jesteśmy też w stanie wystawić od razu faktury, gdyż niektórzy ubezpieczyciele oczekują szczegółowego wyliczenia, jakie świadczenia medyczne w ramach kwoty zostały wykonane, szczególnie jakie badania przeprowadzono, ile kosztowały, ile kosztowała praca lekarza, gdyż inaczej ubezpieczeni nie mogliby liczyć na zwrotu wydatków - podaje Sabina Bigos-Jaworowska.

Zatrudniając nowych pracowników SOR, dyrekcja zwraca też uwagę na znajomość języka angielskiego. Osoby pracujące na recepcji powinny go znać przynajmniej w stopniu komunikatywnym. Jak podkreśla dyrektor szpitala, to czy pacjent w stanie pilnym ma ubezpieczenie zdrowotne, nie jest priorytetem przy jego przyjęciu na SOR. Pacjent w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, również obcokrajowiec, jest zawsze przyjęty.

Sąd nakazał: budżet zapłaci za leczenie uchodźcy
- Jednak gdy lekarze zajmują się ratowaniem życia i zdrowia, administracja musi pilnować spraw formalnych. Jeszcze 8-10 lat temu zdarzało się ''przegapić'' koszty leczenia pacjenta spoza granic kraju, ale teraz uszczelniliśmy system. Zmobilizowała nas do tego m.in. Unia Europejska. Przedtem pacjenci z Czech, Słowacji czy Niemiec zawsze musieli zapłacić lub mieć dodatkowe ubezpieczenie - wyjaśnia.

Informuje, że wśród pacjentów z UE wciąż zdarzają się osoby, które nie mają karty EKUZ lub mają nieważną kartę. Są też przypadki leczenia obcokrajowców pracujących w Polsce.

- Przykład z ostatnich dni: Rumun, pracujący w firmie rumuńskiej, która wygrała przetarg na budowę mostu w Chełmku. Mężczyzna miał wypadek w pracy, nie podlega EKUZ, bo jest pracownikiem. Nie mogliśmy się porozumieć w sprawie kosztów leczenia z ich ubezpieczycielem, zwróciliśmy się do ambasady i ona nam pomogła - podaje szefowa oświęcimskiej lecznicy.

W innym przypadku sąd drugiej instancji prawomocnym wyrokiem nakazał Ministerstwu Skarbu Państwa wpłatę oświęcimskiemu szpitalowi kwoty 54 tys. zł za leczenie pacjentki z Mongolii. - Sprawa dotyczyła hospitalizacji z drugiej połowy 2009 r. Kobieta, która ponad cztery miesiące przebywała w szpitalu z powodu zagrożonej ciąży, posiadała status uchodźcy. Urzędnicy nie dopełnili obowiązków i nie przedłużyli ubezpieczenia. Z tego powodu pieniądze za leczenie zwróci nam budżet państwa - wyjaśnia dyrektor.

Przybywa nieubezpieczonych rodaków
Jak zaznacza nasza rozmówczyni, mimo że rocznie przez Oświęcim przewijają się setki tysięcy obcokrajowców, szpital ma o wiele większe problemy z leczeniem nieubezpieczonych Polaków.

- Przybywa ich wręcz lawinowo. eWUŚ uszczelnił system i wiele osób, które myślało, że jest ubezpieczonych - nie ma ubezpieczenia albo składało fałszywe oświadczenie, że podlega ubezpieczeniu. Jest też spora grupa Polaków, którzy pracują zagranicą i myślą, że w kraju automatycznie należy się im ubezpieczenie. Są też osoby, które skończyły 18 lat i nie zostały ponownie zgłoszone do ubezpieczenia - wymienia.

Coraz częściej lecznica odnotowuje też pacjentów bez środków do życia, bezrobotnych, bezdomnych, u których MOPS nie jest w stanie zebrać wywiadu społecznego i podjąć procedury uzyskania ubezpieczenia. To osoby, które nie mają ubezpieczenia i nie zapłacą, a komornik nic u nich nie zdziała.

- Rocznie umarzam ok. 15 tys. zł nieściągalnych od polskich pacjentów. Mamy też do czynienia ze zwykłymi wyłudzeniami. Generalnie wypracowaliśmy zasadę, że sprawy administracyjne są załatwiane kompleksowo i jak najszybciej. W dniu, w którym nastąpi wypisanie pacjenta, ściągalność zapłaty za leczenie będzie już znacznie utrudniona albo wręcz niemożliwa - podsumowuje Sabina Bigos-Jaworowska.