RR/Rynek Zdrowia | 02-08-2013 06:14

Zagadka ciągłości: jak jednocześnie ze starego szpitala zrobić nowy, a z nowego stary?

W Płocku za dwa lata ma powstać nowy szpital. Jak już informowaliśmy, 9 lipca władze miasta podpisały list intencyjny w tej sprawie. Traf chciał, że tego samego dnia resort zdrowia opublikował projekt zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej, który ogranicza nowym podmiotom dostęp do kontraktów.

Zapowiedziano m.in., że premiowane będą oferty tych podmiotów, które już realizują umowy o udzielania świadczeń, gdyż "każda zmiana świadczeniodawcy (…) zakłóca proces leczenia, a także skutkuje przerwaniem ciągłości kolejki oczekujących".

Nowym placówkom, które chciałby uzyskać kontrakt z NFZ, pozostawiono otwartą furtkę dość ogólnikowo stwierdzając, że "oferta nowego świadczeniodawcy powinna być lepsza, by uzasadnić związane z jej wyborem zmiany".

Czytaj: MZ szykuje nowelizację ustawy: ważne zmiany w zasadach kontraktowania świadczeń

Pytanie o przyszłość
24 lipca prezes NFZ Agnieszka Pachciarz podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia powiedziała wprost, że Fundusz będzie promował lecznice, które zapewniają pacjentom ciągłość i kompleksowość leczenia. Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann wyjaśnił zaś posłom, że projekt powinien trafić do Sejmu po wakacjach.

Jaka w kontekście tych wypowiedzi może wyglądać kontraktowa przyszłość nowego szpitala? Po wakacjach ma być gotowe porozumienie, w oparciu o które w Płocku realizowana będzie szpitalna inwestycja o wartości 100-120 mln zł (wraz z wyposażeniem). Biznesowe rozmowy i przygotowana studyjne dotyczące m.in. lokalizacji i zasad funkcjonowania lecznicy trwały pół roku. Teraz jednak MZ zapowiedziało zmianę zasad ubiegania się o kontrakty, co przecież nie pozostanie bez wpływu na spłatę inwestycji.

- Myślimy nad tym, o jakie usługi poszerzyć naszą ofertę po przeprowadzce do nowej siedziby. Wszystko zależy od tego, na jaki kontrakt z NFZ będziemy mieli szansę - przyznała po podpisaniu listu intencyjnego Ewa Nieścierenko, prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej Sp. z o.o., który będzie odpowiadał za leczenie w Szpitalu Świętej Trójcy.

Z XV do XXI wieku nie dało się przeskoczyć
Obecny Szpital Świętej Trójcy (nowy przejmie historyczną nazwę) jest jednym z najstarszych w Polsce. Został ufundowany w 1405 r. przez księżną Aleksandrę, siostrę Władysława Jagiełły i żonę księcia płockiego Ziemowita IV jako dom gościnny dla ubogich. Obiekt podlega ochronie konserwatorskiej i nie można wybudować np. bloku operacyjnego, bo konserwator zabrania.

- Nie podjęliśmy się próby dostosowania tego szpitala do nowych wymogów, które zaczną obowiązywać w placówkach ochrony zdrowia w 2016 r. Doszliśmy do wniosku, że to niemożliwe. Są tam na przykład sklepienia łukowe, co uniemożliwia zapewnienie odpowiedniej wysokości pomieszczeń - mówił nam Jarosław Wołosiński, sygnatariusz listu intencyjnego, prezes zarządu spółki Gov-Invest, reprezentujący konsorcjum firm, mające zająć się budową.

- Koszty wybudowania obiektu będą na poziomie 60-75 mln zł, a koszty dostosowania starego szpitala do wymogów sanitarnych wyniosłyby 45-55 mln zł - wyliczył prezes Wołosiński i dodał, że funkcjonowanie zabytkowego szpitala jest o 30 proc. wyższe niż prognozowana suma spłaty i kosztów utrzymania nowego obiektu. Na samo ogrzewanie wydaje się teraz rocznie 3 mln zł.

Stary czy nowy?
Ponieważ samorządu nie stać na samodzielne poprowadzenie inwestycji, skorzysta z inwestora zewnętrznego. Za budowę zapłaci konsorcjum firm, a potem, przez wynegocjowaną liczbę lat, będzie ono właścicielem budynku, który dzierżawił będzie operator Szpitala Świętej Trójcy, czyli to spółka Płocki ZOZ będzie spłacała należności.

Dla NFZ formalnie nic się zmieni. O kontrakt wystąpi dotychczasowy podmiot, ale z pewnością będzie ubiegał się o większe pieniądze i na dodatkowe zakresy świadczeń. Czy NFZ potraktuje oferenta z Płocka jako "stary podmiot" i uwzględni kryterium ciągłości świadczeń, czy też jako ”nowy”? Na to pytanie nikt nie jest w stanie teraz odpowiedzieć.

- Nie będziemy uczestnikiem zabiegów o kontraktowanie świadczeń. Dla nas gwarantem porozumienia jest miasto, które posiada potencjał i ma spółkę medyczną. Ona będzie operatorem medycznym - prezes Wołosiński nie musi martwić się relacjami z NFZ.

Ze spokojem i dystansem mógł odnieść się również do innego problemu, który może pokrzyżować biznesowe plany Płocka. Założono, że stworzony zostanie jednocześnie ośrodek onkologiczny prowadzony - jak to określono - ”pod szyldem jednego z najlepszych centrów onkologii w kraju”. Obsługiwałoby od 3 do 3,5 tys. pacjentów rocznie. Leczeni byliby oni kompleksowo w zakresie chirurgii, chemioterapii i radioterapii.

W przypadku onkologii również nie byłby to nowy zakres świadczeń, wymagający ubiegana się o kontrakt z pozycji nowego podmiotu. W najgorszym razie owo "jedno z najlepszych centrów onkologii" mogłoby podzielać się z Płockiem swoim kontraktem.

Ale nie w tym problem. Do onkologii przymierza się również Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku. Umowa ma zostać podpisana na przełomie sierpnia i września, koszt inwestycji to ok. 70-80 mln zł. W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka, zapewnił, że władze miasta biorą pod uwagę plany Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego i na pewno będą o nich rozmawiać z władzami województwa.

Czytaj: Płock: szpitale miejski i wojewodzki zapowiadają tworzenie własnych ośrodków onkologii

Nie ma promes - są kłopoty

Inwestorzy - prywatni i samorządowi - nie mieliby tych kłopotów, gdyby w konsultowanym właśnie projekcie nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych znalazł się zapis o możliwości wydawania przez płatnika promes kredytowych, zapewniających przyznanie kontraktu po spełnieniu określonych warunków. I to wieloletnich promes. Wtedy dopiero wiedzieliby na czym stoją, a państwo miałoby wpływ na tworzenie i rozwój podmiotów medycznych (kto wie, czy nie większy niż przy lansowanej obecnie koncepcji ”map potrzeb zdrowotnych”, której oddziaływanie będzie miało charakter administracyjny).

- NFZ zapewnia pieniądze w ramach kontraktów na rok, trzy lata, wyjątkowo na pięć lat - mówił nam jakiś czas temu Krzysztof Siwek, dyrektor departamentu przygotowania projektów indywidualnych w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, wskazując, że w Konstytucji nie mówi się o zagwarantowaniu obywatelom opieki zdrowotnej w kilkuletnich okresach, tylko w sposób ciągły.

Dyrektor Siwek zwracał uwagę, że gdy w grę wchodzą setki milionów złotych, bank nie wyłoży pieniędzy, gdy nie będzie wiedział, w jaki sposób i kiedy nastąpi spłata: - Bez uregulowania tych kwestii nie uda się uzdrowienie ochrony zdrowia - przekonywał.