Za co te nagrody? Za bycie dyrektorem szpitala, czy za osiągnięcia?

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 02 sierpnia 2017 05:38

Nagrody roczne dla dyrektorów szpitali powszechnieją. Stają się jednym z elementów zapłaty za świadczenie pracy, przez co tracą motywacyjny cel, jakim jest wyróżnienie za ponadprzeciętne osiągnięcia. Przykład z ostatnich dni: Samorządowi Województwa Lubelskiego podlega 18 lecznic, nagrodzono aż 13 dyrektorów.

Za co te nagrody? Za bycie dyrektorem szpitala, czy za osiągnięcia?
Za co te nagrody? Za bycie dyrektorem szpitala, czy za osiągnięcia? Fot. Piotr Waniorek

- W administracji i w biznesie generalnie przyjęło się, że tego typu wyróżnienia po prostu się należą. Nieprzyznanie nagrody uznawane jest za rodzaj kary. W świadomości pracowników i pracodawców panuje przekonanie, że nagradzać trzeba wszystkich; mniej ale, żeby wszyscy dostali. Nawet na zróżnicowanie wysokości nagród nie ma społecznego przyzwolenia - twierdzi Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich. Dlatego uważa, że brak nagród dla 5 dyrektorów w województwie lubelskim to rodzaj niezgody na urawniłowkę.

Zaznacza, że wśród kadry zarządzającej w sektorze zdrowia od jakiegoś czasu narasta przekonanie o znaczeniu nagród jako czynnika motywującego, co należy oceniać bardzo pozytywnie.

Jak informowały lokalne media, szefowie lubelskich placówek zdrowia zarabiają od 7 do 15 tys. złotych miesięcznie. Większość dostała nagrody w wysokości trzykrotnego i dwukrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, dwie osoby otrzymały równowartość jednokrotnych poborów. Najlepszym wypłacono po 40 tys. zł.

Procedurę przyznawania nagród inicjują rady społeczne szpitali, kierując odpowiedni wniosek do organu tworzącego podmiot leczniczy. Nim wniosek trafi pod obrady zarządu województwa, musi uzyskać rekomendację departamentu zdrowia urzędu marszałkowskiego.

- W sumie wpłynęło 15 wniosków rad społecznych. Nie uwzględniono 2 wniosków, m.in. ze względu na nieprzepracowanie przez dyrektora pełnego roku - wyjaśnia nam Katarzyna Olchowska z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Podkreśla, że zarząd województwa przyznając nagrody bierze pod uwagę kryteria przyjęte w regulaminie.

Kryteria są dwa: dodatni wynik finansowy za ostatni rok obrotowy oraz ”szczególne osiągnięcia w zakresie kierowania zakładem, mające wpływ na pozycję i prestiż samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej”.

Pieniądze, pozycja i prestiż
O ile wynik finansowy pojawia się we wszystkich regulaminach w sprawie nagród (bywa on doprecyzowany w ten sposób, żeby prawa do narody nie pozbawiać dyrektorów zadłużonych szpitali, które w ocenianym roku wyszły na prostą), o tyle pozycja i prestiż, jako pojęcia mniej ostre, nie występują często w dokumentach.

- Przykładem dyrektora, który otrzymał nagrodę za ”osiągniecia wpływające na prestiż i pozycje szpitala” jest Dariusz Oleński z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej. Wzięto w tym przypadku pod uwagę uzyskanie tytułu Laureata Złotego Godła w ogólnopolskim programie konkursowym ”Najwyższa Jakość Quality International” oraz zorganizowanie w październiku 2016 r. II Polsko-Białoruskiego Szczytu Zdrowia - tłumaczy Katarzyna Olchowska.

Podkreśla, że szpital od 10 lat wypracowuje zyski poprzez wzrost przychodów i realizację projektów inwestycyjnych finansowanych ze środków zewnętrznych. W 2016 r. szpital po raz pierwszy nie zanotował w bilansie strat z lat ubiegłych. Nastąpił także wzrost wartości majątku trwałego o 17 mln zł oraz wzrost funduszu własnego o 6 mln zł (do 32 mln zł) i wzrost przychodów ze sprzedaży o 8 mln zł (do poziomu 140 mln zł). Ponadto dyrektor szpitala na finansowanie inwestycji pozyskał w latach 2010-2016 ponad 50 mln zł, w tym ponad 26 mln zł z UE.

Podmioty tworzące doceniają aktywność dyrektorów w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych.

- Wynik finansowy szpitala, pozyskiwanie środków zewnętrznych na inwestycje i aktywność dyrektora w środowisku, to czynniki, które powinny mieć wpływ na decyzję o przyznaniu nagrody i jej wysokości - przedstawia gradację branych pod uwagę osiągnięć Mariusz Wołosz, dyrektor Szpitala nr 2 w Mysłowicach i zarazem wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Dodaje, że każdorazowo liczy się indywidualna ocena pracy dokonana przez prezydenta miasta, który bierze pod uwagę opinię Rady Społecznej Szpitala. W przypadku Mysłowic są to nagrody w wysokości do 100 proc. wynagrodzenia brutto.

Ocena jak drogowskaz
Nagroda roczna ma dla dyrektora nie tylko wymiar pieniężny. To również ocena jego pracy dokonana przez zwierzchników i ważny bodziec motywacyjny.

- Jest mi najzwyczajniej przykro. Jeżeli w ten sposób jestem oceniany, to trudno - nic na to nie poradzę. Po ludzku jest mi przykro i tyle - zareagował emocjonalnie na odrzucenie wniosku o nagrodę za 2015 r. Krzysztof Bestwina, dyrektor gnieźnieńskiego ZOZ-u.

Był zaskoczony, bo na Radzie Społecznej, w której jest dwóch przedstawicieli zarządu miasta, opinie na temat jego pracy były niemalże entuzjastyczne. - Skoro zarząd uznał, że w ogóle nie należy mi się żadna nagroda za 2015 rok, to znaczy, że jestem negatywnie oceniony i z tego powodu jest mi przykro - mówił rozgoryczony portalowi moje-gniezno.pl.

Barbara Szubert, dyrektor SPZOZ w Lublińcu, zaznacza, że jeszcze nie przyznano jej nagrody. - Sytuacja finansowa nigdy nie była na tyle dobra, choć uważam, że to nie jedyny czynnik, który powinien o tym decydować. Tylko ten, kto kieruje szpitalem wie, jak wiele zmiennych jest w tym obszarze zarządzania - tłumaczy nam dyr. Szubert.

Podobny pogląd ma Marek Wójcik: - Dla sukcesu szpitala kluczowe są dzisiaj ryzyka zewnętrzne, a nie wewnętrzne, bo te są zazwyczaj opanowane, pod kontrolą. Ważne jest to, co dzieje się na zewnątrz, w otoczeniu szpitala. Jedna niemądra decyzja w zakresie funkcjonowania podmiotu leczniczego, dotycząca np. standardu wyposażenia, może go rozłożyć na łopatki. 

Podkreśla, że od dyrektorów w zakresie ograniczania wewnętrznych ryzyk zależy bardzo wiele, więc nie ma powodu, żeby nie zarabiali wiele.

Barbara Szubert sprowadza teorię na ziemię. - Co tu mówić o nagrodach i zarobkach, skoro - choć zmieniły się przepisy i dyrektorzy mogą się ubiegać o dodatek za staż pracy - wiele podmiotów tworzących dalej ich nie respektuje i polemizuje z sądami - zauważa.

Długi i nagrody to jak godzenie ognia z wodą
Wszystkie uchwały w sprawach nagród są jawne. Nie tylko dlatego, że pieniądze są publiczne, że pochodzą z funduszu osobowego szpitala. Chodzi również o to, żeby kadra zarządzająca była zorientowana na znane jej zadania i cele, których realizacji oczekują zwierzchnicy. Nagrody są więc swoistym drogowskazem.

Fundowanie nagród z pieniędzy szpitali może budzić wątpliwości. Ochrona zdrowia cierpi na chroniczne niedofinansowanie, szpitale są potwornie zadłużone (11 mld zł). W tej sytuacji, w odbiorze społecznym, nagradzanie dyrektorów może nie być zrozumiałe i akceptowane.

- Czasem zadłużenie podmiotu ma wymiar pozytywny; pod warunkiem, że jest pod kontrolą i wynika z uzasadnionego celu - zaznacza Wójcik.

Tylko jak wytłumaczyć, że zadłużenie nie w każdym przypadku jest czymś zasługującym na negatywną ocenę?

Przedstawiciele podmiotów tworzących mają świadomość tego, że ich decyzje ws. nagród mogą spotkać się z niezrozumieniem. Szukają jakiegoś rozwiązania, żeby nie narazić się na zarzut, że w zadłużonych szpitalach uszczuplają jeszcze pulę pieniędzy przeznaczonych dla pacjentów. Dlatego np. w regulaminie wynagradzania i przyznawania nagrody rocznej dla kierowników SPZOZ-ów, dla których podmiotem tworzącym jest Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (z 20 kwietna 2017 r.), zapisano, że nagroda roczna może być przyznana, ”gdy nie spowoduje to pogorszenia sytuacji finansowej Szpitala” (- cokolwiek to znaczy).

- Trzeba wyraźnie mówić, że sukces szpitala zależy w ogromnym stopniu od umiejętności, wiedzy i doświadczenia zarządzających. Trzeba ich też odpowiednio wynagradzać - przekonuje Marek Wójcik.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum