Wyższe wyceny i nowy instrument wystarczą na podwyżki? Dyrektorzy: wciąż nie ma danych

Autor: Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia09 września 2022 06:00

Od 1 października wzrosną wyceny interny, nocnej i świątecznej pomocy oraz SOR. Planowane jest też dodatkowe finansowanie dla szpitali, w których problemów z wdrożeniem podwyżek nie można poprawić zwykłym wzrostem wycen. - Wygląda to na kolejne doraźne działanie. Wciąż nie ma rozwiązania w oparciu o rzetelne dane ze wszystkich szpitali, które mają podpisane umowy z NFZ-tem - mówi prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego Władysław Perchaluk.

Wyższe wyceny i nowy instrument wystarczą na podwyżki? Dyrektorzy: wciąż nie ma danych
Od 1 października wzrosną wyceny interny, nocnej i świątecznej pomocy oraz SOR Fot. Shutterstock
  • Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział plan pomocowy dla szpitali, które mają problem z wdrożeniem ustawy o najniższych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia
  • Od 1 października wprowadzone zostaną wyższe wyceny interny, nocnej i świątecznej pomocy oraz SOR, a także zostanie wprowadzony instrument restrukturyzacyjny, czyli dodatkowe finansowanie dla około 200 szpitali, w których sytuacji nie można poprawić standardowym wzrostem wycen
  • Jak wyjaśniał prezes NFZ Filip Nowak, pieniądze będą wypłacane "podmiotom, które dostały zmianę wyceny mniejszą niż średnia w kraju, czyli 16 proc."
  • Prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego Władysław Perchaluk wylicza, że "braki szpitali zgłoszone do Związku są na poziomie między 18 a 27 proc., licząc jedynie pieniądze, które mają być przeznaczone na podwyżki"
  • - Trudno przewidywać, że sytuacja się unormuje, ponieważ trzeba pamiętać o inflacji, o którą wszyscy pytają, a która będzie istotnym elementem kosztów szpitali - ocenia Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych

Od 1 października wyższe wyceny interny, nocnej i świątecznej pomocy oraz SOR

Wyższe wyceny interny, nocnej i świątecznej pomocy oraz SOR, a także wprowadzenie instrumentu restrukturyzacyjnego, czyli dodatkowego finansowanie dla około 200 szpitali, w których sytuacji nie można rozwiązać standardowym wzrostem wycen.

To kolejne propozycje Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia, które od 1 października mają - zdaniem decydentów - rozwiązać chaos, związany z wdrażaniem ustawy o najniższych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, powstały w wyniku przekazania szpitalom niewystarczających pieniędzy.

W trakcie konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski wyliczał, że dzięki nowym rozwiązaniom do szpitali do końca czerwca 2023 r. trafi dodatkowo 1,5 mld zł, co właściwie zamyka temat problemu podwyżek.

Z tą tezą nie do końca zgadza się prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego Władysław Perchaluk, który tłumaczy, że "braki szpitali zgłoszone do Związku są na poziomie między 18 a 27 proc., licząc jedynie pieniądze, które mają być przeznaczone na podwyżki".

"Wciąż nie ma rozwiązania w oparciu o rzetelne dane"

Zwraca uwagę, że to właśnie błędna kalkulacja założona na samym początku spowodowała chaos, który wciąż trwa.

- Część szpitali otrzymało pieniądze z dużą nawiązką, a pozostałe borykają się z ogromnym niedoborem. Na ten moment wygląda to na kolejne doraźne działanie, robione pięć po dwunastej, w formie próby gaszenia pożaru, i to benzyną - mówi Perchaluk.

- A pożar ten wzniecono wyliczeniami opartymi na - nazwijmy to - niepełnych danych i wciąż nie ma rozwiązania w oparciu o rzetelne dane ze wszystkich szpitali, które mają podpisane umowy z NFZ em - tłumaczy.

- Z ostateczną oceną poczekajmy jednak na to, co faktycznie do końca miesiąca przedstawi nam NFZ - dodaje i podkreśla, że "wciąż nikt nie bierze pod uwagę inflacji i wszystkich kosztów z nią związanych".

Zdaniem Waldemara Malinowskiego, prezesa Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych "jest to jakaś propozycja, jakiś krok w przód, bo duża liczba szpitali otrzymała zbyt niskie środki na podwyżki, a to jest realny pieniądz".

- Trudno jednak przewidywać, że sytuacja się unormuje, ponieważ trzeba pamiętać o inflacji, o którą wszyscy pytają, a która będzie istotnym elementem kosztów szpitali. Pan minister mówił o ponad 200 placówkach, a ich jest ponad 600, czyli te 400 cały czas liczą na regulacje związane z inflacją i wzrostem kosztów energii - mówi Malinowski.

Ponad 140 szpitali powiatowych nie może zrealizować podwyżek

Przypomnijmy, że problemy wdrożenia ustawy o podwyżkach były tematem ostatniego posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia (5 września). Wówczas wiceprzewodniczący komisji Wojciech Konieczny, na co dzień dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie, również zarzucił Ministerstwu Zdrowia brak rzetelnej kalkulacji kosztów wdrożenia ustawy. Przestrzegał, że brak wypłat skończy się procesami ze strony pracowników.

Zgodnie z danymi Związku Powiatów Polskich, na podstawie ankiet wypełnianych przez zarządzających ze 195 szpitali powiatowych aż w ponad 140 zgłoszono brak możliwości wypełnienia w stu procentach ustawowych podwyżek.

Obecna w trakcie obrad wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska wyliczyła, że szpitalom i zakładom lecznictwa otwartego, w samej stolicy, brakuje łącznie 140 mln złotych w skali roku. Z tego 28 mln zł dotyczy lecznictwa otwartego, a 114 mln zabraknie placówkom szpitalnym.

Prezes Perchaluk alarmował zaś, że w woj. śląskim ponad 20 szpitali zgłosiło niewystarczające środki na podwyżki, przez co dochodzi do zwolnień pielęgniarek, a lekarze sami odchodzą do sektora prywatnego czy szpitali, które otrzymały więcej pieniędzy na podwyżki niż potrzebowały i mogą oferować im wyższe pieniądze.

- Jeżeli nie będzie reakcji decydentów, najpóźniej w listopadzie placówki mogą ogłosić upadłość - przestrzegał.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum