RR/Rynek Zdrowia | 07-08-2018 06:00

Wydłuża się kolejka osób uprawnionych do korzystania ze świadczeń bez kolejki. To już miliony?

Przybywa uprawnionych do korzystania z opieki medycznej poza kolejnością. Gdy ustawodawca wyróżnia tym przywilejem kolejne grupy obywateli, w większości uzasadnień do ustaw podkreśla, że nie wymaga to dodatkowych środków z budżetu państwa. Co nie znaczy, że dostęp do świadczeń z pominięciem kolejek oczekujących jest bezkosztowy.

W systemie pozakolejkowym są już nie setki tysięcy, ale miliony ludzi. Fot. Paweł Pawłowski/PTWP

W ostatnim czasie takie uprawnienia zyskały dwie kategorie osób: od 31 sierpnia ub.r. działacze opozycji antykomunistycznej (w uzasadnieniu napisano, że wprowadzone zmiany nie wymagają dodatkowych środków z budżetu państwa), a od 1 lipca tego roku osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności (w tym przypadku zaplanowano m.in. 225 mln zł na bezlimitową rehabilitację). Najprawdopodobniej od 30 października 2018 r. pierwszeństwo w kolejkach będą miały także osoby deportowane do pracy przymusowej i osadzone w obozach pracy przez III Rzeszę i ZSRR (ok. 71 tys. osób).

Wcześniej do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej poza kolejnością uprawnione były następujące grupy (mowa o uprawnieniach wynikających z ustaw): kobiety w ciąży (od 1 stycznia 2017 r.); świadczeniobiorcy do 18 r.ż., u których stwierdzono ciężki i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu (od 1 stycznia 2017); żołnierze i pracownicy oraz weterani poszkodowani - w zakresie leczenia urazów i chorób nabytych podczas wykonywania zadań poza granicami państwa; inwalidzi wojenni i wojskowi oraz kombatanci; Zasłużeni Honorowi Dawcy Krwi i Zasłużeni Dawcy Przeszczepu.

Wszyscy oni, z wyjątkiem żołnierzy, pracowników i weteranów, mają również pierwszeństwo w korzystaniu z usług farmaceutycznych udzielanych w aptekach.

Poprosiliśmy NFZ o oszacowanie ich liczby. Nie udało się policzyć. Wiadomo jednak, że włączone teraz do systemu pozakolejkowego osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności to nieco ponad milion uprawnionych, a to zmienia skalę zjawiska. W systemie pozakolejkowym są już nie setki tysięcy, ale miliony ludzi.

O ile dotychczas w analizach dotyczących czasu oczekiwania na świadczenia można było pomijać to zagadnienie jako statystycznie nieistotne, o tyle teraz trzeba je uwzględniać. Zaczyna bowiem wpływać na funkcjonowanie i organizację całego systemu ochrony zdrowia. Pozakolejkowe uprawnienia przestają być czymś wyjątkowym, adresowanym do nielicznych kategorii obywateli. Ma to konsekwencje dla reszty pacjentów i świadczeniodawców.

Kto pierwszy do doktora?
''Rzecznik Praw Pacjenta otrzymuje sygnały dotyczące nieporozumień w realizacji szczególnych uprawnień przez podmioty lecznicze. W 2017 r. w Biurze było prowadzonych 79 spraw związanych z osobami szczególnie uprawnionymi. Ponad połowa z nich dotyczyła Honorowych Dawców Krwi'' - czytamy w informacji przesłanej nam przez RPP.

Bartłomiej Chmielowiec wyjaśnia, że zgłaszane przez pacjentów zastrzeżenia w większości związane były z trudnościami w interpretacji przepisów przez podmioty lecznicze, nie zaś z nieporozumieniami między samymi pacjentami. I dodaje, że najczęściej pojawiający się problem dotyczył realizacji uprawnień do wizyt kolejnych, tj. nie pierwszorazowych.

Wyjaśnijmy, że pierwszeństwo w kolejce nie ogranicza się jedynie do tzw. pierwszych wizyt - obejmuje cały proces leczenia. W efekcie nieuprzywilejowanym pacjentom przesuwają się zazwyczaj i tak odległe terminy wizyt. Ze wszystkimi tego skutkami.

W 2017 r. za pośrednictwem bezpłatnej infolinii zgłoszono w Biurze RPP 115 sygnałów od osób, które uprawnione są do korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej poza kolejnością. W skargach chodziło przeważnie o nierespektowanie terminów udzielania - informuje dalej Bartłomiej Chmielowiec.

Częstym źródłem nieporozumień jest art. 47c ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, dotyczący osób posiadających szczególne uprawnienia. Pacjenci interpretują ten przepis jako prawo do wejścia do gabinetu lekarskiego przed oczekującymi w kolejce innymi pacjentami. Natomiast - jak tłumaczy RPP - odnosi się on do korzystania poza kolejnością (wynikającą z prowadzonej przez dany podmiot leczniczy listy oczekujących) ze świadczeń udzielanych w szpitalach i świadczeń specjalistycznych w ambulatoryjnej opiece zdrowotnej.

Także do oddziałów wojewódzkich NFZ wpływają zgłoszenia od pacjentów ze szczególnymi uprawnieniami. Skarżą się na nierespektowanie ich uprawnień przez placówki medyczne. Od początku roku zanotowano ok. 50 zgłoszeń. Najczęściej dotyczyły braku wyznaczenia terminu 7 dni w poradni specjalistycznej dla zasłużonych honorowych dawców krwi oraz kobiet w ciąży.

Jak wyjaśnia Sylwia Wądrzyk, rzecznik NFZ, cześć skarg była bezzasadna, bowiem termin ''poza kolejnością'' nie musi oznaczać przyjęcia w dniu zgłoszenia, ale w przypadku poradni specjalistycznej, w terminie do 7 dni.

Ktoś musi poczekać
Ostatnio o pomoc w interpretacji przepisów coraz częściej proszą same podmioty lecznicze - twierdzi RPP. Mają trudności z ustaleniem, którym pacjentom i na podstawie jakich dokumentów przysługują szczególne uprawnienia wynikające z ustawy z 9 maja 2018 r. o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Od 1 lipca mogą one skorzystać bez kolejki ze świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych w poradniach specjalistycznych (ambulatoryjnej opiece specjalistycznej), w szpitalach, a także z rehabilitacji leczniczej (zgodnie ze wskazaniami medycznymi) oraz usług farmaceutycznych realizowanych w aptekach.

To bardzo liczna grupa. Dlatego zdaniem Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej przyznanie osobom o znacznym stopniu niepełnosprawności prawa do korzystania poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej może ograniczyć dostęp do nich innym grupom pacjentów, ''w szczególności w zakresie rehabilitacji ogólnoustrojowej w warunkach stacjonarnych''.

Samorząd lekarski na potwierdzenie tych obaw powołuje się na statystyki GUS. Wynika z nich, że liczba osób z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności w roku 2014 wyniosła 1062,8 tys. Oznacza to, że prawo do nielimitowanego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej dotyczy około 4 proc. społeczeństwa.

Szturmu nie będzie, ale…
Oczywiście ci ludzie nie stawią się w placówkach zdrowia tego samego dnia, szturmu nie będzie. Tym niemniej spodziewać się można, że z nowego uprawnienia korzystać będzie więcej osób, niż w 2017 r., kiedy to 136,8 tys. pacjentów otrzymało świadczenia w zakresie rehabilitacji ogólnoustrojowej w warunkach stacjonarnych.

Obawy wynikające z rozmiarów nowego przedsięwzięcia wyrażał także prezes NFZ Andrzej Jacyna, który 8 czerwca mówił w RMF FM, że od razu, od 1 lipca nie uda się wszędzie zapewnić niepełnosprawnym dostępu do obiecanej rehabilitacji bez limitu i bez kolejek.

W stanowisku Prezydium NRL z 24 maja tego roku nt. projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności zwrócono też uwagę, że zniesienia limitów na świadczenia opieki zdrowotnej dla tej grupy może skłonić osoby niepełnosprawne biologicznie do ubiegania się o prawne potwierdzenie niepełnosprawności, o zaliczenie ich do osób z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności.

Populacja osób niepełnosprawnych w Polsce może liczyć od 4,9 mln do 7,7 mln osób, w zależności od przyjętego kryterium niepełnosprawności biologicznej (a ściślej poziomu ograniczeń) - można przeczytać na stronie Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Słowem, ludzi z orzeczonym znacznym stopniem niepełnosprawności może przybywać.

Z tych powodów NRL zaproponowała, żeby określić limity (np. roczne) dotyczące dostępu do świadczeń w rodzaju rehabilitacja lecznicza dla świadczeniobiorców z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności. W szczególności taki limit powinien być określony dla rehabilitacji ogólnoustrojowej w warunkach stacjonarnych.