Wrzenie w Związku z komercjalizacją, czyli strach przed prezesami

Autor: Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia • • 30 listopada 2010 06:30

Śląski oddział Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) organizuje protesty przeciwko przekształceniom szpitali i nadmiernym - zdaniem związkowców - oszczędnościom w placówkach ochrony zdrowia. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP) póki co dyskutuje z rządem i posłami nad korektami w ustawach zdrowotnych. Oba związki uważają, że w przekształcanych w spółki szpitalach pogarsza się sytuacja pracowników.

Wrzenie w Związku z komercjalizacją, czyli strach przed prezesami

17 listopada OZZL zorganizowało protest przed Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego. Od tamtej pory odbyły się już kolejne manifestacje, a Zarząd Regionu Śląskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zapowiada, że są to pierwsze z wielu akcji protestacyjnych, które lekarze i pacjenci będą prowadzić w najbliższych tygodniach i miesiącach.

– Zaczynamy obserować w niektórych szpitalach województwa śląskiego możliwość wystąpienia zagrożenia dla życia i zdrowia pacjentów spowodowanego drastycznymi oszczędnościami, wprowadzanymi przez niektórych dyrektorów – tłumaczy nam powody protestu Maciej Niwiński, przewodniczący regionu śląskiego OZZL.

Chodziło w szczególności o zwolnienie 10 listopada lekarza, członka OZZL, z oddziału chirurgii ogólnej i naczyniowej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 1 w Tychach. Związkowcy obawiają się programu naprawczego szpitala, który jest przygotowywany przez dyrektora Andrzeja Drybańskiego.

Protest ma zaskoczyć
Ich zdaniem program, który ma służyć zbilansowaniu szpitala do dnia 30 czerwca 2011 r. (obecnie placówka ma około 18,9 mln zł zadłużenia wymagalnego), będzie realizowany kosztem pracowników szpitala, jakości usług, a co za tym idzie i kosztem pacjentów.

OZZL uważa, że drastyczne cięcia kosztów w tyskim szpitalu są spowodowane rządową zapowiedzią przejęcia odpowiedzialności za długi szpitala przez samorząd – w tym przypadku – Sejmik Województwa Śląskiego. W przekonaniu związkowych liderów „szalone” cięcia kosztów, to problem wielu przekształcanych w spółki szpitali.

Dlatego wkrótce fala protestów OZZL obejmie cały kraj.

– Protest będzie rozszerzony na inne regiony Polski. Forma protestu będzie podobna jak na Śląsku, będą rozprowadzane ulotki, plakaty, organizowane pikiety – mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

Zapowiada także, że Związek będzie chciał zaskoczyć rząd w nowy sposób.

– Przygotowujemy jeszcze jedną inną formę protestu, jednak nie chcę informowować, jak będzie wyglądała – mówi nam Bukiel. – To ma być niespodzianka – dodaje. Wyklucza jednak możliwość odejścia od łóżek pacjentów.

Bilans za wszelką cenę
Tłumaczy nam, że OZZL chce uzmysłowić rządzącym, jakie skutki pociągają za sobą proponowane rozwiązania. Nie ma jednak złudzeń co do tego, że uda się skłonić rząd do zmiany planów.

– Zmiana wyłącznie formy prawnej szpitali, przekształcenie w spółki prawa handlowego, bez innych reform może być niebezpieczna. Takie szpitalne spółki, próbując doprowadzić do zbilansowania wydatków, nie mają jednak żadnego wpływu na przychody, ktore przecież są określone administracyjnie przez urzędników Narodowego Funduszu Zdrowia – wskazuje na powody trudności w przekształcanych szpitalach Krzysztof Bukiel.

Jego zdaniem bilansowanie rachunku szpitala za wszelką cenę, doprowadzi do redukcji kadry, zwolnień lekarzy i pielęgniarek, zmniejszania  wynagrodzeń. Odbije się na jakości usług i bezpieczeństwie pacjentów.

– Sposób komercjalizacji proponowany przes Ministerstwo Zdrowia może być niekorzystny dla pracowników zatrudnionych w szpitalach – zgadza się z liderem związkowym Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Specjaliści nam wyjadą?
Według Macieja Hamankiewicza fala migracji polskich lekarzy do krajów Unii Europejskiej, takich jak Irlandia, czy Wielka Brytania nie jest obecnie wysoka. Jednak podkreśla on fakt, że wielu lekarzy, wobec zapowiadanych w naszym kraju zmian, już teraz planuje po 1 maja spakować walizki i wyjechać do Niemiec, gdzie rynek pracy zostanie oficjalnie otwarty dla Polaków.

– Lekceważenie świata lekarskiego może doprowadzić do migracji. Obecnie tylko na Cyprze jest mniej lekarzy w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców, ale Polska najwyraźniej chce o to ostatnie miejsce konkurować – komentuje Hamankiewicz.

Zdaniem Krzysztofa Bukiela, otwarcie rynku niemieckiego nie spowoduje jakiegoś boomu na wyjazdy lekarzy do pracy za granicą, co nie zmienia faktu, że odpływ specjalistów z Polski cały czas trwa.

– Mimo, że rynek niemiecku dopiero od 1 maja przyszłego roku otwiera się formalnie na polskich pracowników, to dla lekarzy tak naprawdę otwarty jest od dawna. Lekarze są od wielu lat zachęcaniu do wyjazdu sytuacją w kraju – mówi nam przewodniczący OZZL.

Pielęgniarki chcą rozmawiać
Dorota Gardias, przewodnicząca OZZPiP, jest zdania, że lekarze słusznie zwracają uwagę na nieprawidłowości pojawiające się w komercjalizowanych szpitalach.

– Do idei przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego nie mamy obiekcji. Trzeba jednak wziąć pod uwagę niepokojące procesy, które dzieją się w szpitalach po przekształceniu. Chodzi o wykorzystywanie pracowników, przedłużanie czasu pracy, zmniejszanie wynagrodzeń i zastraszanie personelu – stwierdza w rozmowie z nami Dorota Gardias.

Zwraca uwagę na fakt, że pielęgniarka, która w jednym ze szpitali pomyliła osocze dla pacjenta, była zatrudniona na umowę o pracę i dodatkowo na umowę zlecenie.

– Przepracowana pielęgniarka popełni niejeden błąd, który może się źle skończyć – ostrzega Dorota Gardias.

Kontrakty na cenzurowanym
Jej zdaniem jednym ze szczegółowych rozwiązań, które prowadzi przekształcenia szpitali na manowce jest nacisk kładziony na podpisywanie z personelem umów cywilno-prawnych, zamiast umów o pracę.

– Zarówno Państwowa Inspekcja Pracy, jak i niektórzy ministrowie z resortu zdrowia zauważają, że nie jest korzystne zatrudnianie pielęgniarek na podstawie umów cywilno-prawnych – twierdzi Dorota Gardias.

Według niej taka sytuacja powoduje bowiem pracę powyżej dozwolonej liczby godzin i w konsekwencji brak odpowiedniej opieki pacjentów: – Tego typu ruch tylko pozornie rozwiąże problem braku personelu.

OZZPiP prowadzi teraz rozmowy w Ministerstwie Zdrowia o tym w jaki sposób zabezpieczyć personel medyczny przed zapędami ze strony prezesów nowopowstających spółek. Związek zamierza także uczestniczyć w pracach nad pakietem zdrowotnym w Sejmowej Komisji Zdrowia. W najbliższych planach nie ma protestów.

– Jednak, jeżeli nie uda się wprowadzić żadnych zmian, wówczas nasz związek zawodowy podejmie decyzję o akcjach protestacyjnych. Na razie rozmawiamy – mówi nam Dorota Gardias.

Resort: spółki się sprawdziły
Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, w odpowiedzi na zarzuty związków zawodowych poinformował nas, że zawarta w ustawie o działalności leczniczej możliwość przekształcenia SPZOZ-ów  w spółki handlowe prowadzące działalność leczniczą ma na celu zwiększenie efektywności, w tym finansowej, szpitali.

– Proponowane rozwiązania mają na celu promowanie racjonalnego zarządzanie podmiotami, dzięki czemu publiczne środki przeznaczone na świadczenia zdrowotne będą mogły być wydatkowane optymalnie – tłumaczy nam Olechno.

Według niego obserwacja kilkudziesięciu niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej, w tym szpitali, prowadzonych przez spółki (powstałych w miejsce zlikwidowanych SPZOZów), które poprawiły efektywność i podwyższyły poziom udzielanych świadczeń zdrowotnych, potwierdza zasadność zaproponowanych w projekcie rozwiązań.

Nasuwa się refleksja: wygląda na to, że zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i związki zawodowe obserwują inne szpitale...

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum