Pieniądze za nadwykonania uratowały finanse szpitali. Dyrektor: nie oznacza to, że możemy odetchnąć i rozwijać się

Autor: Monika Chruścińska- Dragan • Źródło: Rynek Zdrowia17 stycznia 2023 17:45

- Dodatkowe pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia nie gwarantują dyrektorom szpitali, że na wszystko w tym roku wystarczy. Dramatyczna sytuacja, którą mieliśmy jeszcze trzy miesiące temu, została co prawda odsunięta, ale nie oznacza to, że możemy odetchnąć, zacząć inwestować i rozwijać się - mówi Krzysztof Zaczek, prezes Szpitala Murcki w Katowicach i wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Woj. Śląskiego.

Pieniądze za nadwykonania uratowały finanse szpitali. Dyrektor: nie oznacza to, że możemy odetchnąć i rozwijać się
W 2023 roku zmieniła się m.in. wycena leczenia na oddziałach internistycznych. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
  • Jaki to będzie rok dla szpitali powiatowych? NFZ zapłacił wszystkim placówkom w sieci za nadwykonania ryczałtu. Wzrosnąć ma także wycena punktu rozliczeniowego
  • Krzysztof Zaczek przyznaje, że poprawiło to sytuację finansową zarządzanego przez niego szpitala. - Nie oznacza to jednak, że możemy odetchnąć, zacząć inwestować i rozwijać się - podkreśla
  • Jak wymienia, od stycznia wzrosła też najniższa płaca krajowa i koszty dostawy mediów, a kontrahenci renegocjują warunki umów na dostawy leków, wyżywienia i innych usług
  • Jedną z kluczowych regulacji dla powiatowych placówek będzie w 2023 roku ustawa o jakości i bezpieczeństwie pacjenta. - Pociąga za sobą dodatkowe obowiązki, które szpitale będą musiały realizować w zakresie sprawozdawczości, analiz, tworzenia pewnych procedur - zwraca uwagę
  • Wskazuje także, które obszary lecznictwa wymagają dofinansowania, co zmienia nowa wycena interny i dlaczego waloryzacja najniższych płac w ochronie zdrowia znów wzbudza niepokój dyrektorów 

Szpitale powiatowe. NFZ zaplanował więcej pieniędzy. Wartość ryczałtu wzrosła o 10 proc. 

Jeszcze pół roku temu szpitalowi, którym pan zarządza, brakowało 7,4 mln zł rocznie na zabezpieczenie wypłaty podwyżek dla personelu. Jak sytuacja finansowa placówki wygląda po Nowym Roku?

Krzysztof Zaczek, prezes Szpitala Murcki w Katowicach, wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego: Na pewno lepiej. Nie mamy jeszcze pełnych analiz, bo propozycje planów finansowo-rzeczowych i aneksy do umów otrzymaliśmy dosłownie w ostatnich dniach grudnia i pierwszych dniach stycznia. Narodowy Fundusz Zdrowia zaplanował jednak na ten rok więcej środków, dlatego liczę, że sytuacja będzie lepsza. Nie chciałbym jednak składać zdecydowanych deklaracji, że pieniędzy wystarczy na pokrycie wszystkich należności.

Poza ubiegłorocznym wzrostem płac wynikającym z ustawy o najniższym wynagrodzeniu pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, od stycznia obowiązują nas nowe przepisy o płacy minimalnej. W szpitalu oczywiście funkcjonuje grupa pracowników zarabiająca najniższą krajową.

Do tego wzrosły koszty dostawy mediów i mamy bardzo dużo wniosków kontrahentów o renegocjacje warunków umów. Z wykładni Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych wynika, że mają prawo domagać się ich waloryzacji. Bardzo wiele firm z tego korzysta, a każdy taki wniosek wymaga bardzo szczegółowej analizy i negocjacji. Wszystko to powoduje, że na tę chwilę mogę powiedzieć jedynie, że obserwujemy wzrost przychodów z NFZ.

Cały czas pozostaje pewien margines niepewności, wynikający choćby z tego, że plany, które otrzymaliśmy oparte są o starą wycenę (1,4 zł) za tzw. punkt w ryczałcie, a wiemy, że nastąpić ma przeliczenie tej wartości jednostki rozliczeniowej do 1,62 zł. Nowa wycena ma obowiązywać od 1 stycznia, ale nie wiemy czy przeliczenie faktycznie nastąpi już teraz, czy dopiero po pierwszym kwartale.

W przypadku Szpitala Murcki o jakiego rzędu wzroście przychodów z NFZ mówimy?

Na tę chwilę możemy wstępnie szacować, że w porównaniu do pierwszego półrocza ubiegłego roku nastąpił wzrost wartości ryczałtu PSZ ok. 10 procent. Jeśli nastąpi przeliczenie wartości punktu do 1,62 zł, wzrost będzie większy.

Szpitale, które przekroczyły limit określony w ryczałtach, otrzymały zapłatę za nadwykonania w minionym roku. Co zmieniły te pieniądze?

Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że mieliśmy wysoki, sięgający 115 procent, poziom nadwykonań. NFZ wypłacił szpitalowi, nieco mniej niż zapowiadane 60 proc. należności za nadwykonania, co przełożyło się na sfinansowanie około 94 proc. wszystkich wykonanych świadczeń. Jesteśmy z tego zadowoleni. Uważam to za krok w dobrym kierunku.

Sytuacja szpitali powiatowych w minionym roku była różna, częściowo jeszcze podporządkowana pandemii. Były placówki, które ze względu na uruchomienie łóżek covidowych, nie wykonały kontraktu i siłą rzeczy pacjenci szukali pomocy w pozostałych ośrodkach. Nasz szpital wyszedł na tym korzystnie pod względem finansowym, co przełożyło się także na propozycję planu finansowo-rzeczowego na 2023 rok.

Chciałbym jednak zauważyć, że skoro wiele szpitali zrealizowało kontrakty z nadwyżką, a nie są to jednostkowe sytuacje, bo praktycznie w całym kraju mamy takie szpitale, oznacza to, iż poziom finansowania świadczeń jest cały czas niewystarczający. Szpitale notorycznie wykonują więcej świadczeń i mówię tu przede wszystkim o świadczeniach ryczałtowych, realizowanych w trybie ostrym. Poziom finansowania powinien zatem nadal rosnąć.

Koszty rosną szybko, wyceny wolniej lub wcale.  Będą pieniądze na dodatkowe zadania?

Zmienić się miała także wycena leczenia na internie. Czy nowa wycena pokrywa koszty leczenia?

Bardzo trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. Dokonano bowiem przewartościowania wycen dla określonych grup JGP, czyli wybranych procedur. Z jednej strony to rozumiem, bo są grupy gorzej i lepiej wycenione i powinniśmy dążyć do tego, aby wszystkie odpowiadały realnie ponoszonym kosztom. Z drugiej strony w przypadku interny jest to szczególnie trudne, bo na oddziałach mamy bardzo często pacjentów z wielochorobowością, którzy mogą być rozliczani zgodnie z wytycznymi NFZ w bardzo różny sposób.

Każdy szpital stara się sprawozdawać realizację świadczeń w sposób optymalny, czyli wykazać wszystkie wykonane procedury i przypisać rozliczenie pacjenta do właściwej grup. Ostateczny wynik finansowy zmiany wycen tylko wybranych grup będzie więc zależeć także od profilu i ilości pacjentów.

Jako szpitale powiatowe jesteśmy na pierwszej linii, uzależnieni od epidemiologii, demografii itd. Jeśli do szpitala trafi grupa pacjentów, dla których wyceny procedur się poprawiły, przyniosą szpitalowi pozytywny wynik finansowania. Może okazać się jednak, że tych pacjentów nie będzie.

Jakie jeszcze świadczenia z punktu widzenia szpitali powiatowych powinna przeszacować Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji?

Na pewno dużym problemem jest chirurgia ogólna. Świadczenia realizowane na tych oddziałach są mocno niedoszacowane. Mówię tu oczywiście o podstawowych świadczeniach chirurgicznych, a nie zabiegach wysokospecjalistycznych czy onkologicznych. Jest to odczuwalne zwłaszcza teraz, kiedy długofalowe skutki pandemii dają nam się we znaki. Trafiają do nas pacjenci zaniedbani, w stanach bardzo ciężkich, z wieloma powikłaniami.

Niedofinansowanych pozostaje nadal wiele obszarów interny i neurologia. Przy czym mam tu na myśli zwłaszcza oddziały - powiedzmy - podstawowego poziomu, lub stanowiące podprofil oddziałów internistycznych, bez świadczeń wysokospecjalistycznych np. leczenia udarów.

W momencie wprowadzenia sieci szpitali gwałtownie zróżnicowana została wycena procedur. Niżej sklasyfikowane neurologie rozliczają się korzystając z katalogu przewidzianego dla interny, co spowodowało drastyczny spadek wycen wielu procedur, mimo że są to oddziały, gdzie chociażby koszty diagnostyki są bardzo wysokie. Praktycznie każdy trafiający tu pacjent musi mieć wykonaną tomografię komputerową, często też rezonans magnetyczny, USG Doppler, EEG czy EMG.

Należy też pamiętać, że na oddziały neurologii na szczeblu powiatowym trafiają często pacjenci trudni z przyczyn socjalnych - uzależnieni, bezdomni etc. Często ich dalszy los wymaga zaplanowania we współpracy z ośrodkami pomocy społecznej. Koszty hospitalizacji takich pacjentów są zatem wysokie, a finansowanie oddziałów neurologicznych niepełno profilowych bardzo zaniżone. Nie chciałbym wypowiadać się o pediatrii czy ginekologii, bo akurat tych oddziałów nasz szpital nie prowadzi.

"Za jakość trzeba płacić" Ustawa pociągnie nowe obowiązki. Będzie trudno im sprostać

Co będzie najważniejszym wyzwaniem dla zarządzających szpitalami powiatowymi w tym roku?

Osiągnięcie i utrzymanie stabilizacji finansowej. Dodatkowe środki z NFZ-u nie są pulą pieniędzy, która pozwoliłaby dyrektorom odetchnąć i powiedzieć, że na wszystko im w tym roku wystarczy. Dochodzą też kolejne aspekty, jak chociażby procedowana ustawa o jakości i bezpieczeństwie pacjenta. Nie wiemy jeszcze czy na pewno wejdzie w życie, ale należy założyć, że tak właśnie się stanie.

Musimy pamiętać, że za jakość trzeba płacić. Pewnych rozwiązań przewidzianych w projektowanych przepisach, które oczywiście są słuszne, nie sposób będzie wdrożyć bez ponoszenia dodatkowych kosztów.

Do tego dochodzą podwyżki na które nie mamy wpływu , jak np. cen krwi i składników krwiopochodnych, które są regulowane na poziomie ministerialnym, ale także planowane zmiany w zakresie ratownictwa medycznego. Wdrożenie nowych standardów na pewno poprawi jakość udzielanych świadczeń, ale też rodzi obowiązki po stronie szpitali.

Jakie dodatkowe koszty dla szpitali będzie generować wdrożenie procedowanej ustawy o jakości?

Ustawa pociąga za sobą dodatkowe obowiązki, które szpitale będą musiały realizować w zakresie sprawozdawczości, analiz, tworzenia pewnych procedur i dokumentowania wielu czynności. Większość szpitali, zwłaszcza powiatowych, bazuje na minimalnych normach zatrudnienia. Z dwóch powodów – po pierwsze dlatego, że na rynku brakuje personelu, po drugie – z przyczyn finansowych nie możemy sobie pozwolić na przerost zatrudnienia.

Jeśli dołożymy obecnym pracownikom nowe obowiązki, jak np. prowadzenie kolejnych rejestrów, to albo zażądają dodatkowych pieniędzy, albo odmówią, bo nie będą już w stanie przejąć kolejnych zajęć. Będziemy musieli zatrudnić nowe osoby. Obojętnie czy to będzie personel medyczny, pomocniczy, administracyjny, będzie musiał otrzymać wynagrodzenie i wykazać się odpowiednimi kompetencjami. Pozyskanie nowych pracowników już teraz nie jest proste.

W połowie roku szpitale czeka kolejna podwyżka minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Nie obawia się Pan jej następstw?

Oczywiście, że obawiam się. Doświadczenie lat ubiegłych nauczyło nas, że choć nowa ustawa (ustaw o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych – przyp. red.) miała regulować wzrost wynagrodzeń w sposób przewidywalny, powiązany ze wskaźnikami makroekonomicznymi, to w rzeczywistości nie spełnia tych oczekiwań. Przez ostatnich pięć lat co roku była nowelizowana. Zmieniały się, jak nie wartości stanowiące podstawę naliczenia wynagrodzeń, to tabele wskaźników płac, bo kolejna grupa wywalczyła sobie nowy współczynnik pracy. De facto nie możemy być pewni nawet tego czy zostaną zachowane ubiegłoroczne tabele.

Części dyrektorów czekają jeszcze żądania lekarzy zatrudnionych na kontraktach.

Są szpitale, które przyznały podwyżki pracownikom kontraktowym już na początku roku, kierując się planem finansowym i oczekiwaniami personelu. Część zapewne zetknie się z kolejną falą oczekiwań w lipcu. To poważny dla szpitali powiatowych problem, bo te oczekiwana już teraz są bardzo wysokie.

Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że personelu cały czas brakuje. Część pracowników, nawet jeśli zrealizujemy oczekiwania, nie chce pracować ponad miarę. Nie weźmie kilkunastu czy kilkudziesięciu dyżurów w miesiącu. Wybiera po prostu życie rodzinne. W niektórych sytuacjach skutkuje to koniecznością zawieszania oddziałów. Co z tego, że mamy świetny zespół, jeśli jest w stanie zabezpieczyć sprawnie pracę oddziału tylko od godziny 7 do 15. Szpital nie jest firmą, która można zamknąć po południu, musi pracować 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku.

Perspektywy na rozwój? "Sytuacja finansowa większości nie pozwala inwestować"

Czy widzi pan zatem jakiekolwiek perspektywy na poprawę sytuacji finansowej szpitali w 2023 roku?

Uważam, że dzięki przyznaniu dodatkowych środków pod koniec ubiegłego roku i tegorocznym planom finansowym, dramatyczna sytuacja, którą mieliśmy jeszcze trzy miesiące temu, została odsunięta. Nie oznacza to jednak, że możemy odetchnąć, zacząć inwestować i rozwijać się.

Czyli nie ma perspektyw na inwestycje?

Szpitali powiatowych, które byłyby w stanie samodzielnie finansować inwestycje jest naprawdę bardzo mało. Owszem, zdarzają się, natomiast najczęściej są to szpitale duże, wyspecjalizowane albo obsługujące bardzo dużą populację pacjentów. Niestety sytuacja finansowa większości nie pozwala inwestować. Pozostaje nam szukać wsparcia u organów założycielskich, co będzie niezwykle trudne w tym roku, bo zewsząd słyszymy, że samorządy także są w trudnej sytuacji finansowej, albo upatrywać szans na rozwój w funduszach centralnych i unijnych.

Oczekujemy zwłaszcza decyzji dotyczących krajowych planów odbudowy, które mają zapaść na szczeblu ogólnoeuropejskim. Liczymy, że w przypadku Polski przełożą się także na dostępność środków dla placówek medycznych. Sądzę jednak, że z inwestycjami w tym roku będzie ciężko. Zwłaszcza, że na rynku usług budowlanych mamy do czynienia ze wzrostem cen i trudnościami w pozyskiwaniu materiałów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze