tokfm.pl/Rynek Zdrowia | 21-10-2019 10:25

Warszawa: braki kadrowe i finansowe doprowadziły do zamknięcia 9 sal operacyjnych?

W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Banacha planowe operacje są odkładane. Brakuje anestezjologów, pielęgniarek i instrumentariuszek... oraz pieniędzy. Obecne długi szpitala przekraczają 800 mln zł.

Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jest instytucjonalnie połączone z dwoma innymi szpitalami: Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalem Klinicznym przy Żwirki i Wigury oraz Szpital Kliniczny Dzieciątka Jezus przy Lindleya. 

Szpitale połączono, by zmniejszyć to zadłużenie, jednak  mimo cięć w administrowaniu ogromną placówką, nie udaje się powstrzymać powiększającego się zadłużenia. Część sal operacyjnych stoi pustych. Najbardziej dotkliwe są w szpitalu braki instrumentariuszek i pielęgniarek anestezjologicznych oraz anestezjologów - informował w rozmowie z TOK FM dyrektor połączonych klinik Robert Krawczyk. 

Szpital na Banacha to obecnie największa placówka w Polsce. 18 klinik, prawie 600 lekarzy i ogromny blok operacyjny na 23 sale. To również szpital pierwszego stopnia referencyjnego, zakwalifikowany do grona najbardziej specjalistycznych placówek w kraju.

Niestety tegoroczny ryczałt  jest wykonywany na poziomie ponad 100 procent, operacje planowane są tak, by pieniędzy przyznanych w ramach ryczałtu starczyło, ale to skutkuje wydłużeniem kolejek. Gdyby blok operacyjny pracował pełną parą, to szpital musiałby do zabiegów dokładać i się zadłużać, a w obecnym systemie rozliczeń odzyskanie tych pieniędzy od NFZ jest praktycznie niemożliwe.

Dyrektor Krawczyk zaznacza, że gdyby ryczałt był wyższy, stanąłby na głowie, by ściągnąć do siebie personel.

Więcej: tokfm.pl