W Zachodniopomorskiem samorządowcy czekają na plan C

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 23 lutego 2009 11:42

Po prezydenckim wecie planu A Ministerstwa Zdrowia wicemarszałek zachodniopomorski Marek Hok, jako jeden z pierwszych samorządowców, ogłosił: - Na ustawę nie czekamy. Chcemy, by we wrześniu 2009 r. wszystkie nasze szpitale były spółkami. Teraz Hok krytykuje rządowy plan B dla szpitali, ponieważ przewiduje on pomoc dla tych, którzy mają długi, a nie premiuje tych, którzy skutecznie starali się im zapobiec.

Zdaniem wicemarszałka Hoka samorządowe szpitale w zachodniopomorskim są w dobrej sytuacji. Szesnaście placówek na tym terenie ma zaledwie ok. 1,2 mln wymagalnego długu.

– Oczekuję od rządu planu C, czyli pomocy szpitalom dobrym - powiedział wicemarszałek Hok Gazecie Wyborczej. – Oczekuję pomocy dla samorządów, które zadbały o swoje jednostki i wyprowadziły je na prostą. Według planu B wsparcie pójdzie tam, gdzie przez lata nie było restrukturyzacji i gdzie są duże zobowiązania. Martwi, że po raz kolejny skorzystają ci, którzy prowadzili nie najlepszą politykę. Jeszcze w gorszej sytuacji niż my są samorządy, które już przekształciły swoje szpitale. Też nie mogą sięgnąć po rządowe środki z planu B, mimo że narzuciły sobie ogromną dyscyplinę finansową. Przejęły zobowiązania swoich jednostek i ich placówki funkcjonują dobrze. A nie dostaną żadnej rekompensaty.

W Zachodniopomorskim województwie – dzięki olbrzymim nakładom finansowym (w ciągu ostatnich lat wydano ponad 100 mln zł) oraz dzięki ciężkiej pracy załóg – szpitale wyszły na prostą. Samorządowcy chcieliby uzyskać pomoc w postaci finansowego „bonusu”na inwestycje związane z dostosowaniem placówek do wymogów, które zaczną obowiązywać od 2012 r.

– Potrzebujemy także pieniędzy na przygotowanie analiz związanych z przekształceniami – mówi Hok. – Bo mimo wszystko chcielibyśmy przekształcić większość szpitali w spółki prawa handlowego. To się sprawdza. Jest dobrze oceniane przez samorządy, które już to zrobiły.

Samorządowcy obawiają się, że przekształcone szpitale stracą unijne pieniądze na potężne inwestycje. W Zachodniopomorskiem jest ich pięć z Regionalnego Programu Operacyjnego. Obecna ustawa każe najpierw zlikwidować ZOZ, a dopiero utworzyć nowy podmiot - spółkę. Nie ma więc ciągłości beneficjenta. Ich zdaniem istnieje obawa, że spowoduje to ryzyko utraty pieniędzy z UE, które stanowią aż do 55 proc. kosztów całości projektu.

Trwa więc oczekiwanie na jednoznaczne interpretacje w tym zakresie z Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Dokąd ich nie będzie, samorządowcy zapowiadają, że nie rozpoczną przekształceń.

– Rozmawiamy ze starostami naszego województwa. Większość z nich jest zainteresowana wejściem w program pomocy państwa ze swoimi placówkami. Oni mają zobowiązania, niewielkie, ale mają – podkreśla wicemarszałek Hok. – Poruszyły ich pozytywne doświadczenia tych, którzy już przekształcili swoje szpitale w spółki. A takich szpitali jest w Polsce już 71. Chcielibyśmy wspólnie opracować strategię przekształceń. Oczywiście jeśli taka będzie wola powiatów.

Wicemarszałek Hok chciałby, aby szpitale powiatowe przestały ze sobą konkurować i zamiast tego zaczęły się uzupełniać. Powróciły do zadań, jakie kiedyś były przed nimi stawiane w zakresie podstawowej opieki szpitalnej,  z pięcioma, sześcioma oddziałami: chirurgią, pediatrią, położnictwem i ginekologią, intensywną terapią oraz interną. Powinny rozwijać oddziały opiekuńcze, zapewnić podstawową opiekę z możliwością uzyskania pomocy w nieodległych szpitalach wojewódzkich, które mają niezwykle kosztowną specjalistykę.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum