W Wyszkowie gorąco. Mieszkańcy popierają strajkujące pielęgniarki, władze przeciwnie

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 18 czerwca 2015 14:24

W Wyszkowie wrze. W czwartek (18 czerwca) odbyła się nadzwyczajna sesja rady powiatu wyszkowskiego ws. strajku płacowego pielęgniarek z tamtejszego szpitala. Ich żądania wspierają mieszkańcy. Przynoszą im coś do jedzenia i napoje… Jak za czasów pierwszej Solidarności.

W Wyszkowie gorąco. Mieszkańcy popierają strajkujące pielęgniarki, władze przeciwnie
"Czerwona kartka" od pielęgniarek, Fot. PTWP (zdjęcie ilustarcyjne)

”W czwartek będzie przejazd wszystkich zmotoryzowanych mieszkańców przez miasto jako wyraz poparcia dla strajkujących pielęgniarek. Przejazd z użyciem klaksonów i blokada ulic Wyszkowa” - poinformował nas w mailu jeden z mieszkańców. Dodał, że ”akcja jest spontanicznie wywołana w internecie”.

- Nic o tym nie wiem - powiedział nam tuż przed X Nadzwyczajną Sesją Rady Powiatu w Wyszkowie starosta Bogdan Mirosław Pągowski. Posiedzenie zwołano, żeby zapoznać radnych z ”aktualną sytuacją w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Wyszkowie”.

Dyrekcja szpitala zwolniła dyscyplinarnie 7 pielęgniarek, które kierują strajkiem płacowym. Władze szpitala twierdzą, że jest on nielegalny, a decyzja o zwolnieniach uzasadniona. Akcja protestacyjna prowadzona jest od poniedziałku (15 czerwca) w holu głównym oraz przed oddziałami. Pielęgniarki, które skończyły swoje dyżury, protestują na dziedzińcu szpitala.

- Zarząd liczy 9 osób, 7 otrzymało z rąk dyrekcji szpitala zwolnienia dyscyplinarne. Jedna osoba z zarządu jest już emerytką, druga przebywa na zwolnieniu; mówiąc wprost nie wytrzymała presji - wyjaśniła w infowyszkow.pl Jadwiga Pyt, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek Anestezjologicznych. Są w nim nie tylko pielęgniarki anestezjologiczne, w sumie zrzesza 130 osób.

Trudno skontaktować się z protestującymi pielęgniarkami. W kadrach szpitala powiedziano nam, że dyrekcja zabroniła podawania numeru telefonu do związkowców. Chodziło zapewne o blokadę informacyjną.

Tymczasem media na bieżąco relacjonują konflikt. - Przynoszą nam poczęstunki, wodę. Pytają, czy coś nam potrzeba - opowiada w RMF FM (stacja wysłała do Wyszkowa reportera) o poparciu mieszkańców jedna z protestujących kobiet.

Będą pieniądze z NFZ
Trudno się dziwić temu zainteresowaniu. Co prawda protestów pielęgniarek było wiele, ale ten zbiegł się czasowo z deklaracją nowego ministra zdrowia, że dostaną 300 zł podwyżki. Powiedział o tym w środę (17 czerwca). Prof. Marian Zembala postawił tylko kropkę nad ”i” informując, że w lipcu gotowe będzie rozporządzenie, które ureguluje tę kwestię. Potwierdził też, że pieniądze miałyby pochodzić z budżetu NFZ.

To ważne uzgodnienie, bo pielęgniarki i położne nie godziły się na jednorazowe podwyżki, natomiast wpisanie tych kwot do sytemu zamawianych świadczeń oznacza gwarancję wyższych wypłat co miesiąc.

Pielęgniarki i położne prowadziły kampanię społeczną pn. Ostatni dyżur, podczas której nagłaśniały problemy środowiska i ostrzegały, że jeżeli nic się nie zmieni, ich zawody przestaną istnieć. Jednocześnie pertraktowały z MZ.

Ostanie komunikaty Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych i Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych ze spotkań z kierownictwem MZ (np. z 9 czerwca) wskazywały, że dostaną pieniądze. Sporna była wysokość podwyżek.

”Ministerstwo Zdrowia odniosło się pozytywnie w kwestii realizacji postulatów OZZPiP: wpisania pielęgniarek i położnych do systemu kontraktowania świadczeń NFZ oraz podniesienia wynagrodzeń w naszej grupie zawodowej. Podczas spotkania padły wstępne, ogólne propozycje, do których OZZPiP odniesie się po przedstawieniu propozycji rozwiązań bardziej szczegółowych” - można było przeczytać na stronie internetowej OZZPiP.

Następnego dnia po spotkaniu ze środowiskiem pielęgniarek (10 czerwca) wiceminister Cezary Cieślukowski, podczas wizyty w Białegostoku, zapowiedział korzystne dla tej grupy zawodowej zmiany w kontraktowaniu, a także to, że od września będą podwyżki dla pielęgniarek i położnych.

- Od września do końca roku będzie to pula, w której będzie 900 milionów złotych, a na przyszły rok przewidzieliśmy 1,5 miliarda złotych. Te pieniądze mają być w NFZ - mówił Cieślukowski. Zapewnił, że pielęgniarki będą brane pod uwagę podczas kontraktowania placówek z NFZ.

To wszystko jakby nie docierało do Wyszkowa. Finansowa propozycja dyrekcji dla pielęgniarek brzmiała w tym czasie … 60 zł.

OZZPiP apeluje o cofnięcie zwolnień dycyplinarnych
W sprawie konfliktu w wyszkowskim szpitalu oficjalne stanowisko zajął w czwartek (18 czerwca) Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. ZK OZZPiP na nadzwyczajnym posiedzeniu z uznaniem odnotował przejawy wsparcia mieszkańców dla akcji protestujących pielęgniarki i położnych i poprosił ”o zrozumienie i wyrozumiałość także przez pacjentów szpitala”.

Związek zwrócił się również do władz powiatu wyszkowskiego, by doprowadziły ”do wycofania zwolnień dyscyplinarnych, jakie zostały wręczone działaczkom związkowym, ponieważ zarzuty są niezrozumiale i godzą w samorządność działania organizacji związkowych, najprawdopodobniej mając na celu zastraszenie związkowców”.

Czytaj: www.ozzpip.pl

Jednakże władze powiatu wcale nie są skłonne do odkręcenia sprawy zwolnień dyscyplinarnych. Zarząd powiatu wyszkowskiego, podobnie jak dyrekcja szpitala, uznaje strajk za nielegalny. Mało tego, dystansuje się od konfliktu.

Starostwo nie jest stroną w sporze
- Starostwo nie jest stroną w konflikcie, jest to spór między pracodawcą a związkami zawodowymi. Nie wciągajmy w to starostwa i rady powiatu, bo to szkodzi porozumieniu - apeluje starosta Pągowski i dodaje, że w szpitalu jest dyrektor i 3 zastępców. - To ich zadaniem jest rozwiązanie konfliktu - podkreśla w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl.

Zwraca też uwagę, że starostwo jako podmiot prowadzący szpital ma inne zadania ustawowe. To zaś typowy spór pracowniczy. Zaznacza też, że rada powiatu ma niewielkie pole manewru w tej sprawie. - Co prawda możemy zwolnić panią dyrektor i powołać następną osobę, ale do tej pory, zwalniając zarząd związku zawodowego, nie przekroczyła prawa - twierdzi Pągowski.

- Związki zawodowe powinny działać zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Podjęły jednak działania niezgodne z prawem, a prawa trzeba przestrzegać - komentuje starosta.

Na temat informacji ministra zdrowia ws. podwyżek mówi, że jak tylko pieniądze trafią do szpitala, to ”z przyjemnością przekażemy pielęgniarkom, tylko że ich jeszcze nie mamy”.

Solidarność chce dymisji ministra
Tymczasem nowy minister skrytykował w Faktach TVN (17 czerwca) strajk pielęgniarek w Wyszkowie. Profesor Marian Zembala stwierdził, że są "różne formy protestu". - W Śląskim Centrum Chorób Serca, jeżeli ktokolwiek z pracowników podjąłby strajk, to na drugi dzień zostałby przeze mnie zwolniony - powiedział.

W związku z tą wypowiedzą Solidarność zażądała dymisji nowego ministra zdrowia.Związek skierował oficjalne pismo do premier Ewy Kopacz.

Jak podał Onet.pl. w ocenie szefa Związku, Piotra Dudy, wypowiedź Zembali jest "świadomym podżeganiem do łamania prawa i publicznym zastraszaniem pracowników" oraz "dyskwalifikuje go nie tylko jako ministra, ale także jako dyrektora publicznej placówki".

Rzecznik ministerstwa zdrowia Krzysztof Bąk ocenił, że słowa ministra Zembali zostały niewłaściwie zinterpretowane i są wykorzystywane przez jego politycznych oponentów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum