W Łodzi wciąż trudno urodzić po ludzku?

Autor: Polska/Rynek Zdrowia • • 06 kwietnia 2009 09:57

Raport Fundacji "Rodzić po ludzku" nie pozostawia złudzeń: organy założycielskie szpitali nie traktują priorytetowo warunków, w jakich rodzą kobiety.

Spośród 60 badanych samorządów co czwarty twierdzi, że nie ma przepisów, które go do tego obligują. Większość nie reaguje także na pobieranie przez lecznice dodatkowych opłat od rodzących, np. za znieczulenie zewnątrzoponowe lub za poród rodzinny.

- To niedopuszczalne, tym bardziej że od 2008 roku znieczulenie refunduje NFZ - mówi Aleksandra Simińska, współautorka raportu.

Z informacji dziennika Polska wynika, że w regionie łódzkim takie praktyki stosuje szpital w Wieluniu, w którym za możliwość odbycia porodu rodzinnego personel proponuje kupno cegiełek na rzecz lecznicy.

W raporcie dostało się też Łodzi. Tutejszy urząd miasta, w przeciwieństwie do urzędów w Warszawie, Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim lub Szczecinie, nie opracował np. diagnozy potrzeb ciężarnych łodzianek. W Szczecinie samorząd zbadał m.in. dostępność do usług medycznych oraz stan sprzętu na porodówkach i na tej podstawie rozpisał strategię opieki nad ciężarnymi kobietami do 2013 roku. W Łodzi przyszłym matkom musi wystarczyć informator dla kobiet w ciąży i telefoniczne porady udzielane przez magistrat.

Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego, któremu podlegają m.in. lecznice w Bełchatowie i Sieradzu, odmówił udziału w badaniu. Urząd Miasta poinformował natomiast, że kryzysowe sytuacje na porodówkach rozwiązuje się na bieżąco, a łodzianki są na ogół zadowolone z opieki.

Matkę 2-letniej Julii dziwi zadowolenie urzędników. Kobieta w 2007 roku odbyła  poród w szpitalu im. Rydygiera. Wspomina go jak koszmar.

- Do toalety pomagały mi iść inne ciężarne. Pielęgniarki nie chciały podać mi wózka, choć miałam zagrożoną ciążę - mówi. - Julka po porodzie trafiła do inkubatora, a mnie przez 7 godzin nikt o tym nie powiedział. Dziecko ze szpitala zostało wypisane z nierozpoznaną żółtaczką.

Na brak opieki skarżą się także pacjentki innych łódzkich szpitali.

Krystyna Kwapisiewicz, szefowa łódzkiej Partii Kobiet, przyznaje, że skargi na porodówki są regularne. Kobiety twierdzą, że żąda się od nich pieniędzy za tzw. usługi ponadstandardowe.

Agata Tylipska z wydziału zdrowia łódzkiego magistratu zaprzecza: - Na terenie szpitala nie są pobierane żadne dodatkowe opłaty. W 2008 roku mieliśmy tylko jedną skargę od pacjentki. To dowód na to, że kobiety są zadowolone z porodu.

Z danych GUS wynika, że przez 9 miesięcy ub.r. na świat w Łodzi przyszło 5 tys. dzieci. W regionie urodziło się w tym czasie 19,5 tys. maluchów.

Jakie doświadczenia mają kobiety rodzące w innych polskich szpitalach? Pacjentka, która dokonała tego wpisu na stronie Fundacji „Rodzić po ludzku” dostrzegła niejedno:

„Pierwszy poród sprzed trzech lat wspominam jak koszmar. Rodziłam przez cesarskie cięcie. Kazano mi paradować nago po izbie przyjęć, chodzić z cewnikiem (gdzie chodzili także odwiedzający) po schodach na salę operacyjną. Niemiły personel. Zero informacji o stanie zdrowia moim i dziecka. Odrapane ściany. Leżałam sama na sali (z powodu przeziębienia), zdarzało się, że mocz przelewał się z cewnika, nie dostawałam posiłków, bo o mnie zwyczajnie zapominano. Musiałam sprzątać po sobie, myć umywalki, ścielić łóżko.

Ze zrozumiałą obawą jechałam tam po raz drugi. Płakałam całą dobę. Jakie było moje zdziwienie - czyste, całe podłogi. Na ścianach płytki w kolorowe kwiatki, wesołe kolory, wygodne łóżko. O wszystko mnie pytano. Środki bólowe bez ograniczeń. Troszeczkę jedzenie niedostosowane, bo nie wiem czy matka karmiąca po cesarskim cięciu na druga dobę powinna jeść grochówkę z kapustą kiszoną i śledzie marynowane (rolmopsy z cebula i ogórkiem). Szpital czysty, zadbany. Bardzo miła obsługa, z wyjątkiem siostry przełożonej.

Przez trzy lata wiele się zmieniło. Ale cena za jednorazowy fartuch to aż 7 zł + 1 zł za obuwie ochronne. Mój mąż mógł pozwolić sobie tylko na jedną taką wizytę. Starszemu personelowi przydałyby się jakieś szkolenia. Nie dorastają do pięt młodszym koleżankom. Chodzi o podejście do pacjenta.”

Poród, o którym mowa, odbył się w lutym 2006 roku w NZOZ Szpitalu Powiatowym w Nowym Mieście Lubawskim.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum