Ustawa koszykowa: mniej w budżecie NFZ, współpłacenie - nie teraz

Autor: oprac. JJ/Rynek Zdrowia • • 22 lipca 2009 13:26

W dwa dni po tym, jak prezydent Lech Kaczyński - ku niemałemu zaskoczeniu - podpisał tzw ustawę koszykową, podstawę do określenia, jakie pacjent ma świadczenia gwarantowane, a których Narodowy Fundusz Zdrowia nie zrefunduje, nie milkną w środowisku komentarze.

Ustawa koszykowa: mniej w budżecie NFZ, współpłacenie - nie teraz
Czego nie znajdziemy w koszyku świadczeń? O tym przekonamy się ostatniego dnia sierpnia...

Czy dzięki tej ustawie pacjent odczuje poprawę jakości i dostępności do świadczeń? Czy pieniądze wydatkowane na ochronę zdrowia będą teraz pożytkowane racjonalniej? Czy rację mają twierdzący, że to przyczynek do prawdziwej komercjalizacji usług, czy też minister zdrowia, zaprzeczająca takim hipotezom?

Decyzja, że za jakieś zabiegi pacjent musiałby płacić jest dla rządu szczególnie niewygodna, gdy rozpoczęły się przygotowania – na scenie politycznej – do wyborów prezydenckich. Dlatego minister zdrowia Ewa Kopacz deklaruje, że wszyscy pacjenci będą mieli takie same prawa jak do tej pory. To stawia – rzeczą sceptycznie nastawieni – pod znakiem zapytania sens nowej ustawy.

– Minister zdrowia i rząd ponoszą odpowiedzialność za to, by nie ograniczać uprawnień pacjentów. Będziemy bardzo pilnie studiować projekty rozporządzeń, które będą trafiać do nas z Ministerstwa Zdrowia – deklaruje doradca prezydenta Tomasz Zdrojewski.

Ocenia się, że ruch Lecha Kaczyńskiego, który nie zawetował, ale zaakceptował ustawę, w rzeczy samej wymierzony jest w... Platformę Obywatelską i jego lidera; na dziś pewnego kandydata do prezydentury w Rzeczypospolitej. W zaistniałej sytuacji minister zdrowia może:
a) odpowiedzialnie realizować zapowiadane zmiany, ale gdy zaczną odczuwać je obywatele, Platforma będzie miała problemy w kampanii wyborczej,
b) postąpić populistycznie i nic nie zmieniać, tylko wówczas system ochrony zdrowia popadnie w jeszcze większe kłopoty.

Co się zmieni, na co czekamy?
Słyszy się, że SLD chce wnieść zastrzeżenia wobec ustawy koszykowej do Trybunału Konstytucyjnego. Nawet jeśli tak się stanie, to wątpliwe jest, by Trybunał orzekł – w lewo lub w prawo – do 31 sierpnia o zgodności tego aktu prawnego z najwyższym, czyli Konstytucją RP. Z litery ustawy koszykowej wynika bowiem, że do tego dnia w życie musi wejść aż 13 rozporządzeń określających wykazy gwarantowanych świadczeń zdrowotnych (tzw. koszyki). Resort już zakomunikował : Departament Ubezpieczenia Zdrowotnego w Ministerstwie Zdrowia pracuje już nad stosownymi projektami.

Czasu pozostaje niewiele. Zarówno tym, którzy akceptują ustawę, jak i jej przeciwnikom. Projekty koszyków, choć już konsultowane z NFZ, nie trafiły jeszcze do szerokich konsultacji. Nie były też rozpatrywane przez kierownictwo resortu. Zawartość koszyków nie była też jeszcze oceniana przez Agencję Oceny Technologii Medycznych. Czy uda się wszystko zapiąć na ostatni guzik w ustawowym terminie?

Ewa Kopacz zapewnia, że wszystkie świadczenia, które już są finansowane przez NFZ, zostaną ujęte w koszykach. Ma to uspokoić pacjentów, że nie będą dopłacać do procedur, za które obecnie płaci Fundusz. To jednak, zdaniem ekspertów, stawia pod znakiem zapytania sens tworzenia tych wykazów. Bo jeśli w rozporządzeniach znajdą się wszystkie procedury, do tej pory opłacane przez NFZ, to po co ustawa, która utrzymuje dotychczasowe status quo?

Rośnie dziura finansowa w NFZ
Ustawa koszykowa, w założeniach miała wprowadzić system współpłacenia. Zgodnie z ideą miałoby to zracjonalizować podejście pacjentów do korzystania z części świadczeń. Z drugiej strony – mogłoby wprowadzić nieco środków finansowych do systemu. Bo pieniędzy w NFZ jest coraz mniej. Dodatkowo, tylko do maja tego roku Fundusz wydał na leki o 100 mln złotych więcej niż to planował

Większe wydatki na leki są efektem wprowadzenia w marcu zmian na listach refundacyjnych leków. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że państwo będzie dopłacać między innymi. do leków dla dzieci z ADHD i do farmaceutyków na rzadkie choroby wrodzone. Spadły też ceny insulin. To co z jednej strony martwi urzędników Funduszu, ciesz resort zdrowia. Zdaniem wiceministra Marka Twardowskiego, to że NFZ wydaje więcej pieniędzy na leki oznacza jednocześnie, że pacjenci wydają na nie mniej. Mniej na wydatków na leczenie farmakologiczne oznacza, że więcej będzie na realizację (teoretycznie rzecz biorąc) na realizację pozostałych świadczeń medycznych; świadczeń gwarantowanych...

– Mieliśmy jedne z najwyższych dopłat w Europie, to musiało się zmienić. Ceny leków nie mogą stanowić bariery w leczeniu – twierdzi minister Twardowski.

Jednak budżet NFZ dramatycznie się kurczy, a realizacja ustawy koszykowej, zgodnie z tym co zapowiada minister Ewa Kopacz, że żadnych zmian w kwestii w odpłatności świadczeń nie będzie, wcale tej sytuacji nie zmieni. Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, nie kryje i uznaje, że bez wprowadzenia w życie idei współpłacenia żadne ustawy koszykowe sytuacji nie naprawią. Z drugiej strony wiadomo, że do tej idei – delikatnie mówiąc – sceptycznie nastawiony jest prezydent Kaczyński i partie będące w opozycji. Jeśli więc na rok przed wyborami prezydenckim rząd wprowadziłby tzw. współpłacenie, to śmiało można założyć, że Platforma Obywatelska, by to odchorowała, choć apolityczni eksperci uważają, że system ochrony zdrowia poprawiłby swoją kondycję...

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum