Ubezpieczenia w szpitalach to znacznie więcej niż roszczenia pacjentów

Autor: Jacek Janik • Źródło: 2021 4 (170)14 lipca 2021 08:45

Zarządzanie ryzykiem w placówkach ochrony zdrowia jest jednym z ostatnich elementów branych pod uwagę w procesie zarządzania – twierdzą eksperci. Jest to proces, w którym bardziej lub mniej świadomie wszyscy uczestniczą, a ubezpieczenia są jednym z elementów reakcji na zidentyfikowane ryzyko, pozwalającym przenieść jego ciężarna inny podmiot.

Jak podkreślał w czasie dyskusji o ubezpieczeniach placówek medycznych, która odbyła się w ramach jednej z sesji VI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Łukasz Zoń, dyrektor Departamentu Prawnego EIB SA, zarządzanie ryzykiem to nie tylko kwestia stricte ubezpieczeniowa.

– To nie tylko decyzja, czy ubezpieczyć się, czy nie, ponieważ ryzyka, które mamy w swojej codziennej działalności, są nie tylko ryzykami ubezpieczalnymi, czyli tymi, które rynek ubezpieczeń gotów jest przyjąć na siebie. Te, które takimi są, a w przypadku szpitali korzysta się z nich powszechnie, to ubezpieczenia majątkowe i związane z ryzykami odpowiedzialności cywilnej – podkreśla dyrektor Zoń.

Jego zdaniem, sytuacja w tym obszarze na rynku ubezpieczeń jest co prawda dynamiczna, ale znana wszystkim i co do zasady wiadome jest, jak się w tym zakresie poruszać. Wiedzę tę mają zarówno zarządzający placówkami ochrony zdrowia czy ich doradcy ubezpieczeniowi, jak i sami ubezpieczyciele.

Istotnym elementem zarządzania ryzykiem w placówkach medycznych – o których mówi się rzadziej – a szczególnie w szpitalach, są kwestie ubezpieczeń od ewentualnych konsekwencji prowadzenia badań klinicznych, eksperymentów medycznych, a także tzw. ubezpieczenia cyber oraz ubezpieczenie ryzyka związanego z prowadzeniem inwestycji.

Badania kliniczne

W trakcie debaty gorącym tematem stały się ubezpieczenia obejmujące swym zakresem badania kliniczne i eksperymenty medyczne. Jak podkreślał Mariusz Olejniczak, prezes zarządu firmy WPD Pharmaceuticals, ustawodawstwo Unii Europejskiej dotyczące badań klinicznych, szczególnie tych o obniżonym ryzyku, wskazuje, że powinny w tym zakresie zostać wprowadzone uproszczenia. Wyraził nadzieję, że nowa ustawa (o badaniach klinicznych), która ma objąć ten obszar, pójdzie właśnie w tym kierunku.

– Obecnie widzimy bardzo duży wzrost kosztów ubezpieczeń, który dotyka zarówno firmy komercyjne, jak i badaczy prowadzących niekomercyjne badania kliniczne. Ten wzrost jest znaczący. Innym problemem jest mała liczba podmiotów, które są gotowe ubezpieczać badania kliniczne – komercyjne, jak i niekomercyjne – mówił prezes Olejniczak.

Dodał: – W naszej firmie będziemy niebawem otwierali w Gdańsku badanie kliniczne w zakresie glejaka, które musimy ubezpieczyć, bo tego wymaga ustawodawca. I moim zdaniem jest to bardzo sensowne. Prowadzimy także badania na materiale ludzkim, który jest pobierany podczas operacji po to, żeby badać nasze leki. Na przełomie lat 2020 i 2021 nie mogliśmy jednak znaleźć nikogo, kto chciałby nam zaoferować ubezpieczenie tego typu eksperymentu medycznego – informował.

Jak podkreślał prezes WPD Pharmaceuticals, kiedy już znalazły się firmy gotowe zaoferować takie ubezpieczenia od eksperymentu medycznego – w którym często nawet się nie leczy, a korzysta się jedynie z materiału biologicznego pobranego podczas operacji – okazało się, że są one niezwykle kosztowne.

– Za chwilę może się okazać, że ubezpieczenia takich eksperymentów medycznych będą droższe niż ubezpieczenie badań klinicznych. To jest niewłaściwy kierunek, bo gradacja ryzyka – a ubezpieczenie powinno być związane z ryzykiem – jest inna, kiedy mamy do czynienia z człowiekiem uczestniczącym w badaniu klinicznym, przyjmującym lek nie do końca przebadany, od sytuacji, kiedy prowadzimy eksperyment medyczny, szczególnie badawczy, kiedy nie mówimy o leczeniu, ale o różnych badaniach porównawczych materiału pochodzącego od ludzi – wyjaśniał prezes Olejniczak.

Stwierdził, że jest to ogromne wyzwanie zarówno dla szpitali, jak i polskiej nauki. Wyraził nadzieję, że ustawodawca, zmieniając w najbliższym czasie prawo w zakresie badań klinicznych, pochyli się również nad tym zagadnieniem.

Efekt zamrożenia?

Czy wysokie ceny ubezpieczeń badań klinicznych, wymaganych regulacjami prawnymi, mogą spowodować efekt mrożący, który odwiedzie naukowców od ich przeprowadzania?
Zdaniem prezesa Olejniczaka, w przypadku firm komercyjnych nie ma to i nie będzie miało bardzo istotnego znaczenia, choć wymaga zweryfikowania budżetu przeznaczanego na badania.

– Bardziej obawiam się o badania niekomercyjne, o polską naukę, ponieważ również tam, chociażby wnioskując do Agencji Badań Medycznych, lekarze musieli przedstawić swoje plany badawcze, zaproponować ich koszt, także związany z ubezpieczeniem. Wiem na podstawie rozmów z różnymi osobami, że koszty związane z ubezpieczeniem, które założono w ubiegłym roku, zostały znacznie przekroczone. I stanowi to problem dla wielu badań niekomercyjnych – podkreślał ekspert.

Jak zaznaczyła Magdalena Leszczyńska-Wiloch, kierownik Działu Badań Klinicznych i Naukowych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, na rynku obserwowany jest wzrost wycen ubezpieczeń. Wyjaśniała, że w przypadku badania niekomercyjnego, np. uczelnia wyższa może być sponsorem badania klinicznego i to ona jest zobligowana do zakupu ubezpieczenia OC. Projekty finansowane z grantów, które są – w myśl prawa farmaceutycznego – badaniami klinicznymi niekomercyjnymi, muszą uwzględnić w swoich budżetach pokaźne kwoty, które są uzależnione od liczby uczestników badania.

– Eksperymenty badawcze rozwijają polską naukę z punktu widzenia uczelni wyższych. Są na coraz wyższym poziomie ze względu na różne źródła finansowania. Niestety, ich rozwój ogranicza konieczność znalezienia dodatkowych pieniędzy na ubezpieczenie badania czy eksperymentu naukowego, które w myśl nowych zasad trzeba wykupić. To jest problem – podkreślała Leszczyńska-Wiloch.

Szansa dla pacjentów

Jak przekonywała, tzw. suma gwarancyjna ubezpieczenia, od 500 tys. do 5 mln euro, w zależności od liczby uczestników badania, jest nieproporcjonalna w stosunku do ryzyka, jakie niosą z sobą tego typu badania.

– Eksperymenty badawcze mają dużo wyższą kwotę gwarancyjną niż eksperymenty lecznicze. Tymczasem te ostatnie mogą powodować dużo większe konsekwencje i ryzyko. A przecież eksperyment badawczy służy tak naprawdę wyłącznie celom naukowym, które z zasady nie powinny przynosić żadnego ryzyka dla pacjenta – podkreślała kierownik Działu Badań Klinicznych i Naukowych UCK w Gdańsku.

Zdaniem Magdaleny Leszczyńskiej-Wiloch, dysproporcja pomiędzy sumą gwarancyjną eksperymentów leczniczych i badawczych może spowodować, że za chwilę młodzi naukowcy będą hamowani w swoim rozwoju ze względów finansowych. Może to doprowadzić do spadku liczby badań naukowych i cofniemy się pod tym względem o wiele lat.

Jak podkreślała, po okresie różnych ograniczeń otworzyliśmy się na badania naukowe i kliniczne, a wzrost ilości takich projektów stał się gigantyczny. To efekt zwiększonego finansowania oraz potencjału naukowego. Bezpieczeństwo pacjenta jest kluczowe. Ubezpieczenia są konieczne, ale bariera w ich wysokości nie powinna hamować rozwoju badań naukowych i eksperymentów medycznych.

– Badania kliniczne i naukowe oraz eksperymenty medyczne są szansą dla naszych pacjentów na nowe terapie, również na te, którymi nie są zainteresowane duże koncerny farmaceutyczne. To klucz do dostępności nowych metod leczenia, nowych schematów diagnostycznych i terapeutycznych – zaznaczyła Magdalena Leszczyńska-Wiloch.

Brak konkurencyjności

Bartosz Stemplewski, dyrektor naczelny Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, zwracał w czasie dyskusji uwagę na problem braku konkurencyjności na rynku ubezpieczycieli placówek medycznych.

– W mojej ocenie Hestia ma bardzo skromne portfolio propozycji ubezpieczeń dla szpitali i nie wydaje się zainteresowana jego rozszerzeniem. Tak naprawdę pozostaje PZU, a przy całej sympatii do tej firmy, jest to cała grupa, która prowadzi też działalność konkurencyjną w stosunku do nas, bo medyczną, która rozwija się bardzo dynamicznie – podkreślał dyrektor Stemplewski.

Dodał: – Na razie ten brak konkurencyjności wynika przede wszystkim z bardzo niestabilnego orzecznictwa sądowego. W analogicznych sprawach o odszkodowanie sądy podejmują bardzo różne wyroki. Jeden może zasądzić hipotetycznie 100 zł, a w innym w podobnej sprawie może być to 1000 zł.

Jak wskazywał dyrektor Stemplewski, dopóki nie powstaną jakieś wspólne ramy działania sądów w przypadku odszkodowań, żadna firma ubezpieczeniowa – poza PZU, który bierze
na siebie główny ciężar w tym zakresie – nie będzie zainteresowana wejściem na nasz rynek.

Natomiast Krystyna Walendowicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego im. dr. S. Jasińskiego w Zakopanem, wskazuje, że ubezpieczenie z tytułu OC jest nieodzowną koniecznością każdego podmiotu leczniczego. Kolejne obowiązkowe ubezpieczenia z tytułu badań klinicznych i eksperymentów medycznych nakładają na szpitale dodatkowe obciążenia finansowe.

– W dobie pandemii przychody szpitali spadły, sytuacja jest bardzo trudna. Wiem, że badania kliniczne i eksperymenty powinny się toczyć, ale odsuwam na razie tę kwestię. W przepisach, które weszły w życie 1 stycznia 2021 r., nie wiadomo dlaczego z tytułu eksperymentu leczniczego należy się ubezpieczyć na 50 tys. euro, a z tytułu eksperymentu badawczego na 100 tys., kiedy ryzyko jest zupełnie odwrotne – mówiła dyrektor Walendowicz.

Istotne kwestie

Jak zwraca uwagę, podsumowując dyskusję, dyrektor Łukasz Zoń, w przypadku ubezpieczania inwestycji prowadzonych przez placówki medyczne należy pamiętać, że choć przerzucenie odpowiedzialności cywilnej na wykonawcę z punktu widzenia finansów publicznych jest korzystne, to jednak nie za wszystkie szkody wykonawca odpowiada.

– Właściwe skonstruowanie umowy już na etapie SIWZ jest bardzo istotne. Pamiętać trzeba, że już w fazie rozpoczęcia inwestycji istniejący majątek, w którym lub obok którego przeprowadzana jest inwestycja, przestaje być chroniony na podstawie ubezpieczeniowych polis podstawowych. Niestety, o tym bardzo często osoby odpowiedzialne za inwestycje zapominają – mówił dyrektor Zoń.

Mówiąc o tzw. ubezpieczeniach cyber – od zagrożeń związanych z bezpieczeństwem danych i systemów informatycznych – dyrektor EIB podkreślał, że dzisiaj tego typu ubezpieczenia są na samym końcu zarządzania ryzykiem w placówkach medycznych, ponieważ nawet ubezpieczyciele nie są skłonni do udzielania takiej ochrony podmiotowi, który nie jest przygotowany technicznie do tego, aby się przed takimi ryzykami chronić.

Jak podkreślał dyrektor Zoń, w przypadku ubezpieczeń od eksperymentów medycznych i badań klinicznych podstawowa kwestia to rozstrzygnięcie, kto jest osobą przeprowadzającą eksperyment lub badanie, aby zawrzeć właściwie polisę. W 99% przypadków będzie to lekarz.

– W każdym z tych zakresów – ubezpieczeń od badań klinicznych i eksperymentów medycznych, ubezpieczenia inwestycji czy ubezpieczeń cyber – jest wprawdzie niewielkie, ale ciągle jeszcze aktywne grono ubezpieczycieli, którzy oferują takie produkty ubezpieczeniowe. Istotne jest to, aby wspólnie z doradcą ubezpieczeniowym przeanalizować kwestie związane z zarządzaniem ryzykiem w tych obszarach – podsumował dyrektor Łukasz Zoń.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum