Trzeba kwartału, by pacjent zobaczył okulistę

Autor: Sabina Augustynowicz/Rynek Zdrowia • • 04 lutego 2009 06:51

W mniejszych miejscowościach jak w dużych

We Wrześni na darmową wizytę – w ramach ubezpieczenia w NFZ – można liczyć najwcześniej w drugim kwartale roku. W całym kraju jest podobnie. Na wizytę u okulisty czeka się średnio trzy – cztery miesiące. W SP ZOZ przy ul. Ciołka w Warszawie trwają zapisy na maj.W ZOZ przy ul. Ciołka w Warszawie można na szczęście zamówić wizytę  przez telefon. W rejestracji nie wykluczają co prawda przyjęcia pacjenta od razu, ale nie dają gwarancji, że do lekarza się dostanie.

– Zdarza się, że pacjent nie przychodzi na umówioną wcześniej wizytę i wówczas można skorzystać z zarezerwowanego dla niego czasu – wyjaśniają w rejestracji. – Chętnych, liczących na taką okazję codziennie jest nawet kilkunastu. Niektórych specjalista przyjmuje niezależnie od zwalniających się miejsc w kolejce.

Jak się nie uda, pozostaje wizyta prywatna. W centrum Medycznym Mavit  konsultacja specjalistyczna kosztuje 150-180 złotych, a w Retinie – 120 złotych. Za badanie dna oka płaci się podobnie – 50 złotych za każde.

W Łodzi nie jest lepiej. Tam w oddziale NFZ uruchomiono nawet telefon dla pacjentów, pod którym można uzyskać informację, gdzie są krótsze wizyty do specjalistów. Do dyspozycji chorych pozostaje również rzecznik praw pacjentów, który interweniuje w niektórych sytuacjach.  
Małe wcale nie jest piękne

Na prowincji, jak w stolicy

W mniejszych miejscowościach jak w dużych – kilkumiesięczne oczekiwanie. We Wrześni, w Centrum Medycznym Amika, spośród wszystkich specjalności, najdłużej czeka się właśnie na poradę okulistyczną. W tej chwili zresztą zapisów do okulisty nie ma w ogóle, oczywiście tych w ramach kontraktów z NFZ. Za to prywatnie można od razu, ale wizyta kosztuje 70 złotych. Na darmową – w ramach ubezpieczenia w NFZ – wizytę można liczyć najwcześniej w drugim kwartale roku.

Podobnie jest w Kostrzynie, gdzie (jak w stolicy) czeka się trzy, cztery miesiące na wizytę w poradni okulistycznej. Małgorzata Kosiewicz – dyrektor NZOZ w Kostrzynie twierdzi, że okulistyka stanowi tu wyjątek, bo do innych specjalistów zapisy są na bieżąco.

– Zatrudniona tu okulistka ma bardzo dobrą renomę w całym województwie i przyjeżdżają do niej pacjenci z różnych miast – wyjaśnia przyczyny tego stanu rzeczy.

NFZ stawia limity

W Podhalańskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II w Nowym Targu również nie jest różowo. Krzysztof Sudoł – wicedyrektor szpitala – przyznaje, że najdłużej również u nich trzeba czekać na wizytę u okulisty.

– Być może problem rozwiąże podpisana umowa z firmą Oko-Test. Umowa obowiązywała co prawda od 1,5 roku, ale firma ta miała niewielki kontrakt z NFZ – mówi dyrektor Kiciński. – Na szczęście to się zmieniło i można planować rozszerzanie działalności i zatrudnienie w szpitalnej poradni okulistycznej pracowników tej firmy.

– W ubiegłym roku lekarz okulista przyjął jeszcze raz tylu pacjentów, niż wynikało z kontraktu. Liczymy, że fundusz zapłaci za te dodatkowe wizyty, bo jeszcze nie zdarzyło się, żeby nie zapłacono za nadwykonania, ale zawsze jest to pewnego rodzaju ryzyko – przyznaje Ryszard Matuszkiewicz z wrześnieńskiej Amiki. – Dostępność do świadczeń specjalistycznych ograniczają limity narzucane przez Fundusz, który finansuje określoną liczbę porad, na podstawie własnych wyliczeń dla danego powiatu.

Fundusz wyjaśnia

– Nad rozwiązaniem problemu kolejek do specjalistów trudzą się, nie tylko w Polsce, eksperci od organizacji opieki zdrowotnej – tłumaczy Andrzej Troszyński z  biura prasowego NFZ. – Mimo ogromnego w ostatnich latach wzrostu nakładów na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną kolejki w polskich przychodniach nie są wcale mniejsze. Ponadto wciąż są w naszym kraju białe plamy na mapie podaży świadczeń specjalistów...

– Podjęliśmy prace dotyczące identyfikowania osób oczekujących na świadczenia poprzez oznaczenie ich PESELem. Na razie dotyczy to endoprotezoplastyki, w przyszłości innych procedur wysokospecjalistycznych. Wybór świadczeniodawcy przez pacjenta będzie dokonany w oparciu o pełną wiedzę o czasie oczekiwania w poszczególnych przychodniach. Również w skali kraju zarządzający ochroną zdrowia będą mieli wiarygodne narzędzie do takich czy innych decyzji kierunkowych – zapewnia Andrzej Troszyński.

Problem nie jest łatwy do rozwiązania, choćby dlatego, że wiele osób zapisuje się naraz do kilku przychodni, co sprawia, że nie jest znany rzeczywisty czas oczekiwania na wizytę u specjalisty.

Wina profilaktyki?

Co najmniej kilka przyczyn stało się powodem wielomiesięcznych oczekiwań na wizytę u niektórych specjalistów, przyczyn dość lekceważonych przez kolejnych szefów resortu zdrowia. Prof. Religa jako minister z niedowierzaniem mówił o ewentualnym niekorzystnym wpływie emigracji polskich lekarzy i wierzył, że owe braki wyrówna się w prosty sposób emigrantami zza wschodniej granicy. Tymczasem w ciągu ostatnich czterech lat – jak powiedział podczas konferencji „Rynku Zdrowia” Konstanty Radziwiłł – prezes Naczelnej Izby lekarskiej, do samorządu lekarskiego o wydanie zaświadczenia umożliwiającego wyjazd za granice wystąpiło 7270 lekarzy i w tym samym czasie zatrudnienie w Polsce znalazło 34 cudzoziemców.

Obecny minister zdrowia, Ewa Kopacz uważa, że to nie brak lekarzy, ani pieniędzy wydłużył czas oczekiwania na wizytę u specjalistów, ale większa świadomość. Ona to powoduje, iż z każdą – nawet najmniejszą – dolegliwością biegniemy do specjalisty. Czy to jednak pacjent ma wiedzieć, że jest zdrowy, skoro mu się wydaje, że jest chory i tylko... specjalista może go wyprowadzić z tego błędnego mniemania?

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum