Ta pomoc dla szpitali może nie spodobać się Brukseli

Autor: Luiza Jakubiak/ Rynek Zdrowia • • 05 września 2008 12:36

Jeszcze w tym roku do 160 szpitali ma trafić dodatkowe 150 mln zł pomocy publicznej na spłatę zobowiązań. Opozycja ostrzega: te środki oraz pomoc w ramach ustawy restrukturyzacyjnej szpitali, które od nowego roku będą spółkami prawa handlowego, może nie spodobać się Komisji Europejskiej.

Zastrzeżenia do przekazania dodatkowej pomocy mają dobrze zarządzane placówki. Ich zdaniem ministerstwo preferuje szpitale, które radzą sobie gorzej. Takie samo stanowisko zajęła Konfederacja Pracodawców Polskich. - To jasny sygnał dla dyrektorów publicznych szpitali, że opłaca się zadłużać, bo i tak resort pomoże, oddłuży i nie pociągnie do odpowiedzialności osób, które odpowiadają za fatalne gospodarowanie majątkiem - uważa Krzysztof Tuczapski, ekspert KPP i dyrektor niepublicznego samorządowego szpitala w Zamościu.

Resort zapowiada rychłe ogłoszenie skorygowanej listy placówek zakwalifikowanych do pomocy. Początkowo z całej Polski miało ich być 208, teraz jednak spis placówek został zweryfikowany.

- Ostatecznie znajdzie się na niej około 160 szpitali - wyjaśnia Jakub Gołąb, rzecznik Ministerstwa Zdrowia w rozmowie z gazetą Polska Dziennik Łódzki.

- Za jedno z kryteriów przyjęliśmy bowiem, że placówka ma mieć powyżej 400 łóżek, a wśród tych 208 szpitali były takie, które mają ich mniej. Lista jest teraz weryfikowana, ostateczna będzie znana w ciągu kilku najbliższych dni. Chcieliśmy, żeby pomoc mogły uzyskać przede wszystkim te placówki, które są strategiczne dla bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów w danym regionie. Wysokość przyznanej dotacji ma zależeć od potrzeb danej placówki, ale także od poziomu świadczonych usług. Ponieważ lista została zawężona, to placówki średnio dostaną około miliona złotych - przekonuje Gołąb.

Resort chce, żeby szpitale przeznaczyły pieniądze na spłatę zobowiązań finansowych. Rzecznik ministerstwa nie uważa, by protest Konfederacji Pracowników Polskich był zasadny.

Zdaniem resortu ten pomysł to próba zmniejszenia zadłużenia placówek, które mają niewielki dług, a zastrzyk gotówki pomoże im spłacić najpilniejsze zobowiązania i wyjść na prostą. Dzięki temu będą w znacznie lepszej kondycji finansowej w momencie obligatoryjnego przekształcenia się w spółki prawa handlowego.

Ale ta pomoc, jak i wypłata ostatniej transzy pomocy z ustawy restrukturyzacyjnej, w obliczu przekształceń szpitali w spółki prawa handlowego, wzbudza pewne obawy opozycji. O ile nie budzi zastrzeżeń sama wypłata ostatniej transzy z 2,2 mld zł środków z pomocy publicznej ustawy restrukturyzacyjnej, czyli ok. 246 mln zł, oponenci ostrzegają, że po 2008 roku nie będzie komu zwracać pomocy i pojawią się problemy z Komisją Europejską.

- Ustawa zakłada, że jeżeli szpital jest dobrze zarządzany, będzie miał umorzone 70 proc. zaległości, musi spłacić tylko 30 proc. Jak źle, to spłaci całość pomocy – mówi Bolesław Piecha i stawia szereg pytań:

- Jeżeli od przyszłego roku nie będzie w Polsce ani jednego SP ZOZ, komu państwo wystawi rachunek?

- Co się stanie po godzinie zero, kiedy szpitale obligatoryjnie przekształcą się w spółki?

- Po co wpisano do ustawy datę 2016, skoro wiadomo, że już w przyszłym roku ma nie istnieć żaden SP ZOZ?

- Czy dług przejmą samorządy, które dzisiaj przejmują zadłużenia przekształcanych szpitali, czy też państwo umorzy wszystkie należności?

Były wiceminister zdrowia uważe, że może to być problem natury konstytucyjnej, nie mówiąc o dyscyplinie budżetowej i przypomina, że dzisiaj dobrą kondycję ma 55 proc. szpitali. Reszta się zadłuża.

- Pomoc trafia do szpitali dzisiaj publicznych, po nowym roku działających w innej formie. Kiedy okaże się, że szpital, który otrzymuje pomoc, jest spółką prawa handlowego, do tego sprywatyzowaną, UE może to uznać za niedozwoloną pomoc publiczną. Oby nie powtórzył się czarny scenariusz jak ze stoczniami - konkluduje Piecha.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum