Szwedzkie rozwiązania w opiece zdrowotnej: bez mitów, czyli zawsze ktoś dopłaca

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 17 czerwca 2009 13:40

Poznańskie i bydgoskie szpitale wizytowali w czerwcu przedstawiciele Federacji Szpitalnictwa z Belgii w ramach programu Hope. Docenili bezpłatny dostęp do wszystkich świadczeń medycznych.

Szwedzkie rozwiązania w opiece zdrowotnej: bez mitów, czyli zawsze ktoś dopłaca

W wielu krajach UE z publicznego ubezpieczenia refundowane są bowiem tylko podstawowe lub starsze procedury. Czy jednak ów "darmowy" dostęp do świadczeń można traktować wyłącznie jako osiągniecie polskiego systemu opieki zdrowotnej? Jest on przecież także źródłem negatywnych zjawisk, m.in. wzrostu stopy ubóstwa z powodu konieczności ponoszenia wydatków na ochronę zdrowia. Okazuje się, że miesięczne wydatki na ochronę zdrowia przeciętnego gospodarstwa domowego w Polsce i Szwecji (uwzględniające różnice w sile nabywczej), są porównywalne.

Warto przy tym zaznaczyć, iż w Szwecji, istnieją regulacje prawne określające zakres udziału własnego pacjentów w finansowaniu świadczeń zdrowotnych.

Analiza wydatków na ochronę zdrowia różnych grup społecznych w naszym kraju wskazuje, że układają się bardziej nierównomiernie i niesprawiedliwie niż w Szwecji. Największy odsetek swoich budżetów domowych na opiekę medyczną przeznaczają rodziny najbiedniejsze (ok. 6 proc.), podczas gdy najbogatsze – ok. 4 procent.

– W Szwecji ta tendencja jest odwrotna. Dodatkowo w Polsce gospodarstwa domowe są bardziej narażone na zbyt wysokie wydatki na ochronę zdrowia, które zagrażają możliwości realizacji innych potrzeb życiowych – twierdzi Katarzyna Kolasa, farmakoekonomista i autorka pracy doktorskiej na temat zasad równości i sprawiedliwości społecznej w aspekcie finansowania służby zdrowia w Polsce i Szwecji.

Taki mają cennik
W Szwecji pacjent wnosi opłatę za korzystanie ze świadczeń zdrowotnych do określonego pułapu, powyżej którego jest zwolniony z dodatkowych kosztów. Za leczenie ambulatoryjne udział własny pacjenta wynosi do 98 euro miesięcznie, leczenie szpitalne do 9 euro za dobę, za leki na receptę – do 196 euro miesięcznie.

O wysokości opłaty za wizytę lekarską decydują władze lokalne. Lekarz, podpisując kontrakt z  płatnikiem, musi na tę cenę przystać. Również prywatny świadczeniodawca, który jest zainteresowany podpisaniem umowy z płatnikiem, musi zastosować ten sam system odpłatności, co publiczny. Z perspektywy pacjenta nie ma znaczenia, u którego świadczeniodawcy otrzyma usługę.

Władze lokalne rozpatrują również indywidualne wnioski osób, których nie stać na opłaty za korzystanie ze świadczenia zdrowotnego. Dla pacjentów stworzono także systemy abonenckie w stomatologii i możliwość rozłożenia płatności za wizytę lekarską lub za leki na raty.

Kontrola preskrypcji lekarskiej

– W Szwecji istnieją także rygorystyczne kryteria refundacji leków, odnośnie analizy efektywności kosztowej. Kładzie się też nacisk na substytucję leków na tańsze zamienniki – opowiada Katarzyna Kolasa.

– Funkcjonują także tzw. lokalne komitety lekowe, czyli grupy ekspertów z danego rejonu, w których zasiadają m.in. farmakoekonomiści. Komitety decydują, jakie leki, w jakich jednostkach chorobowych, w danym rejonie są rekomendowane do przepisywania przez lekarzy. Istnieje dodatkowo system bonusów i kar dla lekarzy, którzy nie stosują się do zaleceń tychże komitetów.

Dla pacjenta, który przekroczył limit 196 euro miesięcznie, wszystkie leki są objęte refundacją.

Polscy pacjenci dopłacają do leków refundowanych ok. 30 procent. Jednak zdaniem Artura Fałka, dyrektora departamentu polityki lekowej i farmacji Ministerstwa Zdrowia, to współpłacenie mogłoby spaść do poziomu 15-17 proc., gdyby pacjent decydował się na wykupienie leku, który jest podstawą limitu. Wybór droższego leku oznacza dodatkowy wydatek ponoszony z własnej kieszeni.

Co jest celem współpłatności

Zdaniem Katarzyny Kolasy, współpłacenie pacjentów nie przeszkadza w realizacji idei równości i sprawiedliwości społecznej, przy ustaleniu optymalnego poziomu i zakresu tego udziału udziału własnego:

– Ten optymalny poziom powinien być ustalony tak, aby ograniczyć zjawisko moralnego hazardu i przyczynić się do świadomości i jakości wykorzystania zasobów sektora opieki zdrowotnej. Trzeba pamiętać, że osoby, które nie mają wystarczających środków finansowych, powinny być zwolnione z tych opłat – zaznacza Kolasa.

Nie można natomiast traktować odpłatności pacjentów jako dodatkowego źródła finansowania systemu. Chodzi o to, by nie ograniczać dostępu do świadczeń i nie powodować tego, by pacjent rezygnował z pomocy medycznej, z uwagi na istnienie odpłatności.

Celem wprowadzenia odpłatności jest to, by ukierunkować popyt na świadczenia najbardziej efektywne, najbardziej opłacalne z punktu widzenia systemu i najbardziej korzystne z punktu widzenia pacjenta.

Katarzyna Kolasa podkreśla, że szwedzki system potrafi wyselekcjonować te przypadki, które wymagają opieki specjalisty, oraz te, w których wystarczy wizyta u lekarza rodzinnego. Bardzo ważna rola „strażnika” systemu, pełniona w Szwecji właśnie przez lekarzy podstawowej opieki, wcale nie oznacza gorszego leczenia.

– Szwedzi żyją dłużej niż Polacy. Często również powołujemy się na skandynawskie osiągnięcia w zakresie profilaktyki przeciwnowotworowej – przypomina Kolasa.

Medycyna a samorząd
Samorządowe sejmiki w Szwecji gromadzą informacje o pacjentach, dzięki czemu regionalnym władzom łatwiej jest proponować kierunki polityki zdrowotnej i przewidzieć pewne zjawiska. Między województwami jest konkurencja i lokalny polityk walczy o zapewnienie jak najlepszych warunków do świadczenia usług zdrowotnych w swoim regionie, pamiętając o kolejnych wyborach.

Jakość usług pacjenci mogą weryfikować, wybierając leczenie w sąsiednim regionie na koszt swojego sejmiku, jeśli nie uzyskali opieki u siebie w ciągu 3 miesięcy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum